0Szybko się odświeżyłam i położyłam do łóżka. PP jakimś czasie Uslyszakam kroki zmierzające w moja stronę. Poczułam jak łóżko ugina się pod ciężarem ciała chłopaka, po chwili przysunął się do mnie, a jego ręką znalazła się no moim ciele.
-Dzień dobry, proszę niech pani wejdzie Ja wiem, że jestem gowniarzem, ale niech pani posłucha. Monika dużo przeszła, nie tylko jeżeli chodzi o panią czy pani męża. Ona poprostu nie daje rady. Próbowałem z nią rozmawiać, przekonywać, ale to jeszcze gorzej działało.
-Przemyslalam to.Masz rację, zbyt szybko chce wejść do jej życia. Ja nie jestem złym człowiekiem, nigdy nie umiałam radzić sobie z dziećmi. Ciesze się ze znalazła w swoim życiu kogoś takiego l Życzę wam szczęścia. Będę już iść
-Dziękuję ze pani przyszła.
-To ja dziękuję.
-Po co rozmawiałeś z matką?-rzuciła torbę na stół opierając się o niego.
-Chcę ci pomoc.-powiedziałem spokojnym głosem,odkładając telefon obok siebie na biała sofę.
-Pomóc?-warknęłam, kładąc ręce na swoich biodrach i patrząc na mnie wrogo.
-I tak masz dużo problemów, to dla twojego dobra.-powiedziałem wciąż spokojnym głosem patrząc na jej nerwowe ruchy
-Nie uważasz zs to moja sprawa i powinnam załatwić to sama?-popatrzyła na mnie po czym wzięła łyk wody.
-Twoja?-krzyknąłem podnosząc się z kanapy. Myślałem, że skoro jesteśmy razem to twoje problemy są również moimi.-warknalem mruzac ovzy i podchodzac do jiej. Dziewcxyna opaela sie o blat kuchenny i ciagle patrzyls na mnie o obojetnyn wzrokuem.Od jakiegoś czasu traktujesz mnie do kurwy nędzy jak największego wroga. Wyzywasz się na mnie, jakby to wszystko była moja wina. Co bym nie zrobił jest źle.-powiedzialwm spokojniejszym tonem, walac piescia w blat obok jej reki na co odskoczyła. zrobiło mi się gorąco, a moje mieście się napięty. Naprawdę nie widzisz ze to dla twojego dobra? Przecież ja cie Kurwa kocham dziewczyno. Wiesz co ? Mam Kurwa dość.-warknalem jej prosto w twraz po czym sie obrocilem i kopnął em w krzesło,które z ogromnym impetem i hukiem upadło na kafelki. Szepnął em za klamkę i trzasł em drzwiami. Wyjąlem z kieszeni paczkę papierosy i Odpaliłem jednego. Podszedłem kilka kroków i oparłem się o maskę mojego samochodu. Zaciagnelam się papierosem i wypuścił em powoli dym.
-Siema.-mruknąłem do telefonu. Przechodnie dziwnie na mnie patrzyli, czułem na sobie wzroki.
- No co tam?
-Chodź na piwo.-powiedziałem mocno zaciągając się.
-Co się stało?
-A co się miało stać? Chcę się napić piwa.-warknąłem
-Monia?
-Ja pierdole.-krzyknąłem gasz ac nie dopałek i wsiada jąć do auta.
-wpadaj do mnie.-usłyszałem stanowczy głos Tomka na co się usmuechnalem.
-Jestem.-mruknąłem wchodząc do mieszkania. Zacząłem się rozglądać i nie pewnym krokiem Wszedłem do salonu.
-Siadaj, trzymaj piwko i oglądamy.
-Dzięki.
-Rozumiem nie gadamy o laskach?-zaśmiał sie patrząc na mnie po czym wzial łyk piwa.
-O nie stary. - Machnął em przeczą co głową. Nie mając humoru i nie rozumiejąc czemu się śmieje.
-Cześć.-mruknęłam i przyrulilam siw do stojącego w drzwiach Kubę, nie chcąc go puścić.
-Monia.-usłyszałam jęknięcie Asi. Oderwałam mnie od chłopaka i przytuliła do siebie.
-Mogę u was posiedzieć?-jęknęłam patrząc zaszklonymi oczami na dziewczynę. Ostatnie co to chciałbym zostać sama w domu.nie chce nocować sama
- Jasne, czuj się jak u siebie w domu.
-Wolałabym nie.-mruknęłam pod nosem, dziewczyna odwróciła wzrok kiedy uświadomiła sobie ze to nie najlepsze porównanie.
-Zrobię herbatę.-powiedział chłopak zostawiając nas same.
-Jestem głupia.
-Nie mów tak.
-Jak ja mogłam to zrobić.
-Połóż się, może spróbuj zasnąć.9 Odpocznij.
Włożyłam buty i wciągnęła na sobie ciepła bluzę z kapturem, Nałożyłam czarne nike i wyszłam z mieszkania. Siedziałam cały dzień sama, Kuba i Asia poszli do pracy. Miałam mnóstwo czasu na myślenie. Zbyt dużo. Podjechałam pod nasz blok,wyszłam z samochod8u i Zamknęłam go. Wsunęłam telefon do kieszeni,ręce wsadzilam w kieszenie bluzy a na glowe na ciągnęła kaptur. Był bardzo zimny wieczór, początkowo Kierowałam się w stronę naszej klatki, w pewnym momencie zwróciłam się w innym kierunku. Po długim spacerze postanowiłam pójść na gore. Pociągnęłam z klamkę, drzwi się otworzyły. Rozejrzałem się po mieszkaniu,ujrzałam Bartka stojącego przy blacie. Trzymał ręku telefon a w drugiej butelkę z piwem. Spojrzał na mnie i przyłożył ja do ust. Nigdy nie patrzył na mnie tak obojętnie i chłodno. Przez moje ciało przebiegły dreszcze. Usiadłam przy stole, kuląc się z zimna. Bartek odwrócił się do mnie plecami.odlozyl telefon Wyjął kubek i zajął herbatę .
-Dziękuję.-powiedziałam gdy postawił przede mną gorąca herbatę. Chwycił ponownie piwo i wzial łyk. Wyciągnęłam rękę łapać butelkę która trzymał chłopak, wzięłam kilka dużych leków i oddałam ja Bartkowi. Patrzył na mnie zdezorientowany.
-Barti, przepraszam.-powiedziałam nie patrząc na niego.
-Może zacznijmy od tego kim dla ciebie jestem.-warknął patrząc na mnie tym samym wzrokiem którym mnie przywitał. -Najlepszym przyjacielem, chłopakiem. Najlepsza osoba w moim życiu.-powiedziałam zerkając na niego, oplatajac ciepły kubek rękami.
-Naprawdę?-mruknął stawiając głośno butelkę i wkładając rękę do kieszeni dżinsów.
-Bartek, nie wiem co mi strzeliło do głowy. Żałuję tego i dziękuję ci za wszystko co dla mnie robisz.
-Rozumiem ze jest ci ciężko.
-To mnie nie usprawiedliwia. Ty mi pomagasz a ja jak ostatnia suka, się na ciebie wydzieram. Nie zasługuje na ciebie i na twoje dobro.-powiedziałam na jednym tchu i Wstałam od stołu. Poszłam do sypialni i wyjęłam z pod łóżka walizkę.
-Co ty robisz? - warknął do mnie gdy zobaczył jak zaczynam wrzucać ciuchy do walizki.
-Nie chce ci sprawiać więcej problemów, sam masz ich dużo a ja dokładna swoich.
-Jestem na ciebie wkurwiony, ale nie pozwolę ci się wyprowadzić.-mruknął łapiąc mnie za ręce i przyciągając do ściany.
-Nie patrz tak na mnie błagam.-pisnęłam nie mogąc znieść wzroku który przenika mnie i niszczył od środka.
-Czyli rozumiesz juz ze cie kocham i to co robię to wszystko dla twojego dobra?-poniósł jedna brew ciągle patrząc mi prosto w oczy. Mruknelam co miało oznaczać potwierdzenie.
-Na pewno?
-Na pewno.
-Idę spać, jestem zmęczony. -sapnął puszczając moje dłonie i wychodząc z sypialni. Wyjęłam z szafy bieliznę która ostatnio od niego dostałam. Przebrałam się w nią, czułam się seksowną. Spielam na nowo włosy by jakkolwiek wyglądały. Szarpnelam za klamkę łazienki. Chłopak zerknął na mnie z jego ręki wypadła szczoteczka odbijając się o umywalkę, a usta rozchylały. Podeszłam do nuego łapiąc go za rękę. Zaczęłam go ciągnąc, w pośpiechu złapał ręcznik i przetarł usta z pasty. Kiedy znaleźliśmy się w sypialni Wskoczyłam na chłopaka, Obrocil sie o 180 stopni i rzucił mnie na łóżko. Zachichotalam gdy zaczął całować mnie po żuchwie a potem po szyji. Powoli zaczął ściągać ze mnie śliczna bieliznę.
Zsunęlam się z łóżka i wciągnęła na siebie koszulke. Podeszłam do Bartka stojącego przy blacie i przytuliłam się do jego pleców.
-Myślisz ze przez to ze się kochaliśmy juz nie jestem na ciebie zły? -zaśmiał sie dalej przygotowując śniadanie.
-Mam taką nadzieję, jak nie Po działało spróbuję jeszcze raz.-sapnęłam puszczając go i siadając na blacie obok jedzenia które przygotowywał.
-Wykorzystujesz to ze jesteś piękna. Wiesz jak na mnie działasz. Nie wiedziałem ze umiesz mną manipulować. -powiedział stając naprzeciwko mnie pomiędzy moimi nogami.
-Nie mów ze ci się to nie podoba.-uśmiechnęłam się przesuwając palcem po jego torsie.-Kocham cie.-szepnęłam przysuwając się do niego. Przysunęłam się do niego i zaczęłam namiętne całować. Chłopak mnie objął, jedna ręką Chwyciłam talerz z jego kanapka mi. Powoli zsuwalam siw z blatu. Wyrwał am się chłopakowi i usiadłam na sofie biorąc kęs kanapki.
-Zajebiste. -mruknęłam gdy chłopak zauważył ze jego kanapki juz nie są jego.
-Kurde. - mruknął i zaczął przygotowywać następne. -Jak debil, ciągle się nabieram. -A co u ciebie w szkole?-sapnął siadając przy mnie i biorąc na kolana moje nogi.
-Ostatnio, kompletnie nie mam głowy do nauki. Słabo, ale daje rade.
-Bierz się do roboty bąblu.
-Ta historia mnie wkurwia, najgorszy przedmiot ever.
-Tez nie lubiłem.
-Pójdziemy na miasto?
-Po co?
-Po chodzić.
-Dzisiaj jest premiera kawałka Maxa I wiesz co? Mam pytanie.-powiedział ósmym głosem patrząc na ekran laptopa.
-No?-mruknęłam wychodząc z łazienki i gasz ac za sobą światło.
-Czemu ty tam kręcisz tyłkiem?-warknął posyła jąć nie miłe spojrzenie.
-Ja tańczę. Przecież wiesz co i jak.-sapnęłam i usiadłam na blacie w kuchni.
-Mówiłaś ze tam tańczyłaś, nie widziałem ze to nazywasz tym tańcem.-warknął i podszedł do mnie kładąc dłonie po obu stronach moich ud.
-Myślałeś ze będę walca tańczyć?-sapnęłam wywracajac oczami
-Myślałem ze nie będziesz tańczyć jak szmaty w klubie.-powiedział mi to prosto w oczy. Poczułam wewnętrzny ból. Nigdy nie myślałam że usłyszę takie słowa od najważniejszego człowieka w moim życiu. Moje oczy się zaszkliły
-Błagam cie przestań.-pisnęłam Zsuwajac się i wynikające go. Stanęłam przed oknem zaciskając powieki.
-Kurwa widzisz to?-mruknął stając przede mana z laptopem na którym był wyświetlony teledysk.
-Jakbyś nie zauważył ja nie macham tyłkiem tylko ruszam biodrami, jakbyś nie zauważył to nie jest prowokujące.-wymarknełam. Obróciłam się i usiadłam na sofie.
-A moim zdaniem jest.-sapnął odkładając głośno laptopa.
-A mogłam zatańczyć tak jak tańczę dla ciebie.-krzyknęłam wstając i waląc go pięścią w tors.
-A mogłaś.-syknął,obserwując jak krążę po pokoju.
-I nie porównuj mnie do szmat.-krzyknęłam nie patrząc na niego.
-Żebyś nie polazla do tego teledysku to bym nie musiał. -krzyknął wyjmując klucze. Z kieszeni dżinsów i rzucając je na komodę o ok mnie na co odskoczyłam.
-A czy ja musze cie o wszystko pytać? Chciałam to poszłam,chciałam zatańczyć zatańczyłam. Nie rób jakiś problemów z byle gówna. - warknęłam podchodząc do niego i patrząc na niego z wściekłością.
-Idę mu Kurwa przypierdolić.-splotł dłonie strzelając palcami i pod jedząc do widzów z kartami.
-Zaraz ja cie pierdolne. Stanęłam przed drzwiami uniemożliwiając mu wyjście. Złapałam go tak ze nie miał możliwości ruchu.
-Puść. -mruknął delikatnie mnie odpycha jąć.
-Nie. - krzyknęłam ponownie jego łapiąc.
-Puść.-mruknął zdesperowany, próbując jakoś uwolnić si ez uścisk ów nie robiąc minki żywy.
-Nie.-mruknęłam zaciskając ręce bardziej dookoła niego.
-Mam dość tych głupich kłótni. To nie ma sensu, to do niczego nie prowadzi. Dlaczego ze sobą nie rozmawiamy jak kiedyś tylko drzemy na siebie ryja?-zaczelam machac rekami patrzac na jego napiete miesnie. Odwrocilam wzrok i popatrzylam na zdjecie stojace na komodzie. Jesteś najważniejszy w moim życiu, nie mogę cię stracić. Proszę, przestań.-pisnęłam dotykając jego żył na rękach. Przyciągnął mnie do siebie i mocno objął moja głowa opadła na jego ramię. -Barti.-pisnęłam na co odrazu zareagował i nie dał mi dokończyć.
-Przepraszam.-szepnął nie rozluźnić uścisku. Drgał am gdy poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon dzwonił Tomek.
-Gdzie idziesz?-mruknął mierząc mnie chłodnym wzrokiem.
-Jadę odwieźć swojego przyjaciela.-powiedziałam spokojnie podchodząc do szafki i biorąc klucze od swojego samochodu.
-Do Maxia? Udanej nocy.-powiedział podniesionym głosem z aroganckim uśmiechem.
-Ty zazdrosna pizdo.-zaśmiałam się
To był Tomek, mógłbyś czasem włączyć ten jebany telefon?-mruknęłam wychodząc z mieszkania.
Podjechałam pod klub, wnętrze auta rozświetlala latarnia pod którą stanęłam. W oddali ujrzałam czarną postać zmierzającą do mnie.
-Siemka.- powiedział zamykając drzwi i od razu całując mnie w policzek.
-Cześć. - sapnęłam pokazując by zapiął pasy. -Naprawdę lepiej Zapnij.-powiedziałam uśmiechając się pomimo że nie miałam humoru. Chłopak uśmiechnął się ale nie zapiął się. Zacisnęłam ręce na kierownicy i ruszyłam z piskiem. Chrzaknał i po chwili zapiął pasy.
-Czemu Bartek nie odbierał? Znowu się po kłóci liście prawda?-powiedział zmartwionym głosem krzyżując ręce na piersiach i patrząc na mnie. Zignorowalam pytanie i przelewem głośno ślinę.
-Nie rozumiem, przecież zawsze tak dobrze się do gady walizce. Nie znam lepszej pary od was.
-Ja sama nie wiem co się dzieje Tomek.-mruknęłam docisk jąć pedał gazu. -Kłócimy się o byle gówno, czepiamy się siebie be z sensu. Kiedyś potrafiliśmy rozwiązać problem wspólnie, a teraz jeszcze go powiększy.
-Na pewno się do gadacie, zobaczysz.-mruknął patrząc się w jeden punkt za oknem, gdy się od niego oddala lamusa przychylił głowę by go bardziej widzieć.
-A co u ciebie?
-Dobrze.
-Dobrze? Chodzisz po tych imprezach i nie masz żadnej foczki?
-Nie znalazłem takiej która bylaby mnie godna.-zaczął śmiać się głośno razem ze mną.
-To już.-mruknęłam zatrzymując się przed domem chłopaka.
-Dzięki. - cmoknęłam mnie w policzek i otworzył drzwi. -Mielej nocy.-krzyknął zamykając drzwi.
Otworzyłam drzwi, zmrużyłam oczy próbując zobaczyć cokolwiek. Na marne, było zupełnie ciemno. Wymacalam włącznik światła, klikalam go kilka razy. Nie działał. Zrobiłam kilka kroków w przód. Tak delikatnie,bu z pod moich stop nie wydostal się najcięższy odgłos. Zatrzymałam się, po moich plecach przeszedł dreszcz. Nie należę do osób które boją się ciemności,ale tym razem to było przerażające. Nawet przez zasłony nie przebijał się najmniejszy strumień światła. Odskoczyłam do przodu czując pod bluzka cna biodrach ciepłe dłonie.
-Ty Kurwa chory pojebie.-krzyknęłam obracając się. Nie widziałam nic oprócz jego uśmiechu i zębów na wierzchu. Po chwili po pokoju rozszedł się jego głośny śmiech. Ciągle stałam w miejscu, usłyszałam tylko ze chłopak odszedł ode mnie. Po chwili zobaczyłam małe światełka, które pochodziły ze świec.
-Możesz włączyć światło?-powiedziałam chłodnym tonem zupełnie ignorując pięknie zastawiony stół i masę pysznego jedzenia. Podszedł do mnie i złapał mnie za nogi. Przeżucił przez swoje ramię, zaczęłam bić go pięściami w dól pleców, lecz na marne. Miałam wrażenie ze nawet tego nie czuje. Po cheili lqmpka przy sofie sie zaplaiła. Czyli to jie on. Byl zmuszony do tych swiec. Romantyk. Pfff. Posadził mnie na swoich kolanach. Próbowałam się wyrwać lecz na marne. Chwyciłam miseczkę z siatką grecka i zaczęłam ja jeśc. Przecież lepiej żebym ja zjadła niż ma się zmarnować. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-No co?-mruknęłam patrząc na niego pytajacym wzrokiem.
-Nic.-powiedział z uśmiechem na twarzy.
Po chwili odstawiłam miskę i wzielam kolejna.
-Jestem wkurwiona, wiesz o tym prawda?powiedziałam z pełną buzia zupełnie spokojnym głosem. Odstawiłam sałatkę na stół i poprawiłam się na jego kolanach.
-Wiem, ale na mnie nie da się gniewać.-sapnął składając delikatny pocałunek na mojej szyji. Byłam twarda i się no dałam do momentu w którym wsunął dłoń pod moją koszulke i zaczął mnie drapac. Wiedział co lubię o wiedział. Również kiedy to wykorzystać. Pocalowalam go w usta i zeszlam z jego kolan. Zdjęłam bluzę a później kozulke i rzuciłam na niego. Wyciągnął rękę chcąc chwycić mnie za biodra.
-Nic z tego, nie będzie seksu. Byłam u Maksa i juz mnie zadowolił.-mruknęłam dobrze wiedząc że sprowokuje tym go. O krążyłam stolik i poszłam do sypialni.
-Powtórz. - warknął zatrzymując się w progu. Uśmiechnęłam się po czym zdjęłam spodnie. Podeszłam do chłopaka i podsunęłam jego koszulke delikatnie do góry.
-Nie będzie seksu, Maks mnie zadowolił.-spiełam się delikatnie na palcach i Wyszeptał am mu to do ucha. Podeszłam do toaletki biorąc gumkę I zważając niedbale włosy. Bartek złapał mnie za ręce i przywarl do ściany. Przez moje ciało przeszły niemiłe dreszcze gdy moje nagle plecy zetknąły się z zimna powierzchnia ściany.
-Będzie seks.-powiedział całując mnie po żuchwie.
-Serio nie będzie, dostałam dziś okresu.-zaśmiałam się wymijając go i podchodząc do szafy.
-Ale jak to?-sapnął wypuszczając powietrze z ust.
-Ale ci mam ci wytłumaczyć, czemu mam okres?-mruknęłam oschle.
-Przecież zawsze pamiętałem.-sapnął wyciągając telefon z kieszeni i sprawdzając na nim datę. Zasmialam sie widząc jego minę.
-No właśnie, gdzie mój prezent cwaniaku.-zaśmiałam się zdejmując stanik I wkładając kosuzlke. Bartek co miesiąc gdy miałam kobiece dni przynosił mi słodycze,tabletki przeciw bólowe i środki higieniczne. Wiem,najlepszy chłopak świata. Zawsze się tak martwił, miałam wrażenie ze gdyby mógł to by zabrał ode mnie dla siebie ten ból.
-Kurwa, zapomniałem.-mruknął wyciągając klucze z kieszeni. Odwrócił się chcąc jechać teraz do sklepu.
-Nie wygłupiaj się idz spać.-sapnęłam wchodząc pod kołdrę. Chłopak uśmiechnął się zdejmując ubrania i idąc w moim kierunku.
-Ale nie ze mną.-mruknęłam pokazując palcem drzwi. -Dalej jestem zła.
-No nie będę spał na kanapie.
-Jest jeszcze dywan.
-Przepraszam. Wiem, że przesadziłem.
-Co ty przesadziłeś? Mamy tylko trzy biedne storczyki.-zaśmiałam się cicho zakrywając kołdrą.
-Źle mi z tym ze na ciebie tak nakrzyczałem.-usiadł kolo mnie I odsunął kołdrę z mojej głowy.-Jestem ostatnim chujem.-położyłam rękę na jego dłoni widząc żal w jego oczach.
-Wcale nie myślę że jesteś zazdrosną pizda.-zaśmiałam się patrząc na jego smutna minę. -Podniosłam się trochę do góry. Położyłam palce w koncikach jego ust i uniosłam je do góry. Przyciągnęłam go so sobie i położyłam jego głowę na swoim brzuchu
-Kocham cie.-sapnął. Wplotłam palce w jego włosy czochrajac.
-Nie kłóćmy się już.-pisnęłam gladzac palcami jego policzek.
Podeszłam do drzwi, Spojrzałam przez wizir. Byłam zaskoczona, bo nigdy do nas nie przychodził.
-Siema mogę porozmawiać z Bartkiem?-powiedział ze smutna miną.
-Z Bartkiem?-zapytałam zaskoczona wpuszczać go do środka.
-Z tobą tez, ale najpierw z Bartkiem.
-Siema.-powiedziałem przez zaciśnięte zęby. Zapisałem mięśnie, bo wciąż za nim nie przepadałem.
-Idę do sypialni.-mruknęła Monika idąc szybko do pokoju.
-Mów.-sapnąłem stawiając przed nim szklankę wody.
-Właściciele mieszkania złożyli mi wypowiedzenie, a ja nie mam kasy żeby wynająć nowe.
-Co za brednia, noisz Jordany i bluzę z CHANEL i wciska sz kit ze nie masz kasy. Człowieku. - zaśmiałem się i oparłem o blat w kuchni.
-Kwestia kilku dni, dostane kasę i spadam.
-I ja mam się na to zgodzić?
-Nie będę wam przeszkadzał.
-Wolna jest tylko sofa.
-Wszystko jedno.
-Ile dni?
-NiE WIEM no kilka.
-Konkrety synek.
-Pięć góra sześć, dołożę się do rachunków.
-Słuchaj, zgadzam się tylko ze względu na Monię. Jak mnie wkurwisz od razu wylatujesz.i z dala od niej.
-Dobra w porządku. Mówiłem Ci już ziomek to tylko przyjaźń.
Monika akurat weszła do pokoju. Z lekkim uśmiechem podeszła i stanęła obok mnie.
-Twój przyjaciel będzie mieszkał u nas.
-Co?
-Bartek zgodził się żebym został u was kilka dni. Mam problemy i jak tylko się wyjaśnia oddam wam kasę i spadam do siebie.
-Co się dzieje?
-Nic takiego. To może pójdę przynieść swoje rzeczy.
-Może nie jest taki zły ze mnie zapytał a nie ciebie.
-Czujesz się doceniony. Ojejku. To ciebie się pytają o zdanie. Ojejku.
-Dzięki.
-Z tego jeszcze będzie syf zobaczysz.
-z ciebie to urodzony optymista poprostu.-sapnęłam
-Monia.
-Hm?-mruknęłam odrywając wzrok od telewizora i spoglądając w stronę chłopaka.
-Chodź na spacer.
-Ale teraz.-mruknęłam niechętnie.
-Idziemy.
-Ale pacz jak ja wyglądam.-sapnęłam patrząc na bluzę która kupiłam chłopakowi ale i tak częściej ja ją nosiłam. Była taka ciepła i miała prowokujący ale ładny nadruk. Blondynki z kieliszkiem w ręku. Właściwie to zawsze nosiłam ją po nim. Uwielbiam gdy była przesiąknięta jego perfumami.
-Wyglądasz tak jak ja najbardziej lubię.-uśmiechnął się pobierając moja nogę.-Ślicznie.-sapnął zagryzając warge. Warknęłam i zeszlam powoli z sofy. Mozolnym tępej doelokłam się do drzwi wejściowych. Oparłam się o ścianę i z wielkim trudem włożyłam buty.
-Gotowa.-sapnęłam podchodząc do lustra i ściągając dolne powieki do dołu i otwierając buzię. Zrobiłam nowego kucyka i stawiam się przyda rzekach.
-Nie strój się, nie możesz wyglądać lepiej niż ja.-mruknęłam mrużąc brwi i zaglądając do drzwi łazienki. Odstawił butelkę z perfumami i wyszedł za mną.
-Miał być spacer.-sapnęłam wchodząc za nim do jego samochodu. -Co robisz.-sapnęłam otwierając oczy i rozglądając się dookoła.
-Słodko zasnęłaś nie chciałem cie budzić. -Idiota no, długo już tak śpię?
-Z 20 minut.
-I ciagle się tak gapi sz na mnie?
-Może.
Szarpnelam z a klamkę gdy zorientowałam soe gdzie jesteśmy. Przez to wszystko co działo się w. Moim życiu nie byłam to tak dawno. Podeszłam kilka kroków do przodu i weszłam na posesję domu. Bartek otworzył drzwi i puścił mnie pierwsza. Weszłam do kuchni.
-Pamiętasz?-uśmiechnęłam się czując jak chłopak przytula mnie z tyłu. Obróciłam się polozylam dłoń na jego szyji. Wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam poruszać opuszkami.
-Wtedy robiłaś to bardziej nieśmiało.-zaśmiał się kładąc swoje ręce na moich biodrach. -Uwiodłaś mnie tym. Znalazłaś mój czuły punkt.
-Sama nie wiem czemu zaczęłam to robić, nawet się nie znaliśmy. Pragnęła ciebie tak bardzo.
-zrobimy ognisko?
Siedzieliśmy naprzeciwko jeziora. Było zimno, ale ogrzewało nas ognisko, a jeszcze bardziej nasze ciała.
-Od kiedy ci się podobam?-powiedział cichym głosem wpatrując się w płomień.
-Od początku. Od razu wyhaczyłam ze dobra dupa.-zaśmiałam się z po czym nasuwa Lema na siebie bardziej kurtkę.
-Pomyśleć że gdybym nie usłyszała tej rozmowy nie byłabym tu z tobą.
-Skąd wiesz, że nie miałem zamiaru cie poderwać? A to ze Tomek mnie zaprosił to było tylko ułatwienie.
-To ja cie poderwałam.-powiedziałam głośniej, spoglądając na niego.
-Ja tylko ci dałem tak myśleć,ale to ja cie wyrwałem.-powiedział zupełnie poważnie.
-To ja czochrałam, to ja kazałam objąć się mocniej, to ja kazałam ci całować.-
-Nie mów ze nie pociągała cie ta nieśmiałość i tajemniczość.
-Jak cholera.
-Dobra poprostu mi na tym.zalezalo, chciałem to dobrze rozegrać i nie być nachalnym. Nie wiedziałem czy odwzajemniasz moje uczucia.
-No.
-Chciałabyś mieć dzieci?
-Do czego zmierzasz. Ja nie pisze się na to.
-Nie teraz, kiedyś.
-Kiedyś, chciałabym. Jedno albo dwójkę. Raczej jedno.
-A ja sześć.
-Hola hola to nie ty będziesz laził z brzuchalem. Bez takich mi tu.
-Dobra jedno.
Idziemy bo zimno.
-Wiesz co teraz powinniśmy zrobić.
-Pojechać do centrum
-Dokładnie.
-Dawno nie rysowałas.-powiedział siadając obok mnie na podłodze przy dużej kartce.
-No.-sapnęłam rockers jąć ołówek na to rysunku.
-Ładne. Bardzo ładne.-Przysunela się do mnie podając mi talerz z kanapki mam.
-Myślałaś co z mama?
-Zastanawiam się czy do niej nie pojechać na weekend.
-To chyba dobry pomysł.
-W koncu mam tylko jedna.
-Powiesimy go w sypialni.
-Do sypialni zrobię inny, ciebie i mnie. Tak.
-O.
-Chodź.
-Kocham cie wiesz?-powiedziałam sądzą jąć go na łóżku i siadając na nim okarkiem
-Wiem. Ja ciebie tez.
-O tak bardzo.
-O tak bardzo. Jesteś moim największym szczęściem. Lubisz się tak miziać co?
-No pewnie. A ty lubisz to.-sapnęłam pobierając ciałem o jego krocze.
-To mnie akurat doprowadza do szału.-mruknął odwracając wzrok.
-Widzę. Spokojnie.
-Jezu, czemu ty się tak nade mną znęcasz przecież mnie kochasz.
-Wiem ze to lubisz.
-Lubie, ale mnie to meczy.
-A wcale nie musi męczyć.
-A prawda nie musi. Mogę sobie ulżyć, tym razem mi nie uciekniesz.
-Ja...
-Wiem ze chciałaś się tylko podrażnić,wiem. Ale to ja jestem tu facetem.
-Stanowczy. Mrrrr. Nie mam wyjścia. Barti,ale Maks.
-To nasze mieszkanie, możemy się ruchach kiedy i gdzie chcemy.
-Ej,.macie ładowa. ...Sory.
-Ty kutasie.
-Barti, nie przejmuj się. Rób to. Słyszysz.
-Ale jutro go załatwię.
-Jutro. Teraz my jesteśmy ważni. Rób to kurwa.
-Dobrze księżniczko.
-Stary, Sory nie wiedziałem. Nie chciałem w leźć.
-Nie no spoko czuj się jak u siebie, wpierdalaj się do naszej sypialni bez pukania.
-Kurwa no.
-Jak chcesz to się następnym razem Kurwa przyłącz. Wkoncu Monika ładna dziewczyna, czemu nie?
-Pomyślę nad tym.
-Powtórz.
-Sam zacząłeś.
-I ja skończę.
-Jeszcze raz coś odpierdolisz to wiesz co będzie.
-Jasne.
-Dwa razy średni i dwie pepsi proszę.
-Dla takiego przystojnego pana to zniżka powinna być.
-Dla ciebie tez, ubieralam byś na operację twarzy.
-Nawet nie jest ładna pinda.
-Z twarzy nie ale tyłek miała fajny.
-Ona miała płasko dupie człowieku.
-Płasko upie?
-Pewnie ze tak.
-Popatrz na mój.
-Przecież wiem ze masz najzajebistszy.
-No właśnie chyba nie wiesz. Ale wiesz co, ten obok niej jest fajny.
-Błagam cie.
-Hej,może chciałbyś wyskoczyć na kawę?
-Chętnie. Czekaj dam ci numer.
-Dzięki. Miłego dnia.
-Mam numer.
-I tak nie pójdziesz.
-Bo co?
-Bo mnie kochasz.
-Idę z nim na kawę, a nie do łóżka. Chciaż nie wiadomo, co się przydarzy.
-Zapomniałaś ze nie lubisz kawy.
-Zawsze musisz wszystko popsuć prawda?
-Ale co?
-Gówno. Idź bo juz zaczyna się.
-Moglibyście się nie całować ciągle?-
-A przeszkadza to wam?
-No raczej.
-Forever alone?
-Pierdol się.
-Że mną.
-Przyślę iście oglądać film czy się ruchac?
Pokazaliśmy im jednocześnie środkowy palec, wpisana się w swoje gorące wargi.
-Jak się Kurwa spróbujesz do niej zbliżysz do niej bliżej niż metr dostaniesz w buźkę, rozumiesz?
-To ona do mnie zarywa. Fajna masz Kurwa dziewczynę. Dziwka trochę.
-Ostatnio jak byliśmy w kinie,wpadłem na świetny pomysł. Zapraszam cię jeszcze raz.
-Coś kombinujesz.
-Jak zawsze.
-Pusto?-mruknęłam przekraczając próg sali kinowej.
-Jak ty to zrobiłeś?-krzyknęłam podekscytowana rozglądając się dookoła i nie mogąc e to uwierzyć. Miałam. Wrażenie ze spod krzeseł zaraz wyskoczymy a ludzie i to będzie tylko troll.
-Znajomości.-zaśmiał się łapiąc mnie z A rękę i prowadząc gore
-Co to za film?-zapytałam z zaciekawieniem patrząc uważnie pod nogi.
-O nas.-powiedział jakby to było zupełnie oczywiste.
-Co?-Mruknęłam myśląc że się przesłyszałam. Usiadłam wygodnie na kanapie wtulając się w niego.
-Jezu.-pisnęłam widząc na ekranie nasze zdjęcie.
-Nie palacz. Kochanie.-uśmiechnął się mocniej mnie przytulając I wybierając łzy z mojego policzka.
-Wzruszyłam się. To jest piękne. Kocham cie.-pisnęłam czując jak łzy napływają mi od oczu.
-Słuchaj.
Moje ciało się spiełam gdy usłyszałam nasza ulubiona piosenkę. Słuchaliśmy jej tylko razem. Ja nie umiałam słuchać jej bez niego ani on beze mnie. Na ekranie widziałam pojawiające się kolejno zdjęcia i filmiki. Których było sporo. Uwielbiam uwiecznić wszystkie chwile. Szczególnie filmiki są dla mnie cenne. Mamy ich mnóstwo jak się przytula my i drażnimy. Usiadłam chipsów na kolanach i przytuliłam go. Położył swoje dłonie na moich pośladkach. Przysunęłam swoje czoło do jego.Ciagle czułam słabość, ale dawałam rade powstrzymywać łzy. Zaczęłam go całować. Bartek zaczął Zsuwaj z moi h ramion sweter.
-Przecież nie będziemy tego tu robić.-zaśmiałam uderzając chłopaka w tors.
-Czemu nie.-szepnął mi do ucha po czym zaczął składać pocałunki na mojej szyji, a następnie Przewrócił pod siebie.
-A jak ktoś przyjdzie?-sapnęłam, próbując się przeciwstawić.
-To się przyłączy.-zaśmiał. Się nie odrywając ust od mojej szyji.
-Barti.-mruknęłam zazenowana, ciągle jemu ulegając.
-Monia.-sapnął, kładąc palec na moich ustach,uniemożliwiając mi dalsza dyskusje.
Miałam ochotę z tamtąd uciec jednocześnie pragnąc żeby jego gorące ciało dotknęło mojego.
-Odbierz.
-Ćśśś.
-Odbierz.
-Co Kurwa. Stary co ty pierdol is?
-Ja pierdole. Chodź. Kurwa.
-Uważaj.
-Co ten człowiek odkurwia.
-Idź do domu, zaraz wrócę.
-Gdzie jedziesz?
-Idź domu, zaraz wrócę.
-Do kurwy nędzy zrób to co ci mowie.
-Wróciłem.
-Powiesz mi wkoncu?
-Znowu się spił. Pytał jakiegoś ziomka czy mu trawę sprzeda.
-Przecież on nigdy tak nie robił. Pił,ale nie aż tak.
-Nie wiem co mu do głowy strzeliło.
-Może coś się stało.
-Nic nie mówił.
-Jutro do niego pojadę. Mocno?
-Co mocno?
-Nabiłeś go.
-Skąd wiesz?
-Aj strzeliłem po mordzie raz. Zepsuł wszystko.
-Nie denerwuj się.
-Jak mam się Kurwa nie denerwowac, nie mogę chwili w spokoju posiedzieć z tobą . Albo twoja matka, albo max, albo Tomek, albo siedzisz w szkole a ja w pracy, albo kurwa hemoglobina, albo zły biometr (to co w pogodzie podają). Przecież Kurwa chuj człowieka trafić może.
-Jestem pod wrażeniem. Zaimponowałeś mi,lubię kiedy jesteś romantyczny.
-Lubie tez tego niedobrego chłopca.
-A ja ta niedobra seksowną dziewczynkę.
-A ta grzeczna?
-Tylko udajesz grzeczną.
-Wydało się.
-Zrób to.
-Pamiętasz?
-Jasne.
-Zajebiście całujesz, mogę prosić jeszcze raz?
-Serio tak powiedziałem?
-Żałosny tekst.
-To było urocze i miłe. Wcale nie Całowałam dobrze.
-Dobrze, ale nauczyłem cie jeszcze lepiej. Kwestia ćwiczeń.
-Siema.
-Siemka.
-Hej.
-Co jest?
-Piwka?
-Kurwa.
-Maks.
-Laska zrobiła mnie w chuja.
-Nie pierwszy i ni rozstanie raz stary
-Zadzwoniła i powiedziała ze jednak się rozmyśliła.
-Daj tekst.
-Po co.
-Śpiewaj.
-Ja nie umiem Brat i śpiewać.
-Ja pierdole czemu wcześniej mi nie powiedziałeś,jesteś zajebista lepsza niż tamta.
-Omg dajcie spokój.
-Od zawsze ci mowilem ze umiesz śpiewać.
-Wchodzisz w to?
-Wchodzę.
-A ty nie będziesz zazdrosny?
-Będziecie robić muzykę a nie się ruchac.
-Nie wiem jak to będzie,ziom.
-Nie prowokuj.
-Zaufałem ci stary, masz jej pilnować, niech jej tylko włos spadnie.
-Nic się nie stanie twojej księżnicce. -Stary ile razy mam ci mowic. Jest ładna umówmy się, ale po pierwsze nie myślałem nigdy i niej jako o obiekcie westchnień i pożądania. Po drugie to moja przyjaciółka, tylko przyjaciółka. Nie rucha się swoich przyjaciół.
-Rozumiem.
-Mam nadzieje.
Podeszłam do sali w której miały odbyć się lekcje. Spojrzałam na zegarek za pięć minut lekcje i nikogo nie ma? Nie nawidzę tych momentów. Nie wiem czy pomyliły mi się sale godziny czy jestem chora na glowe i weszłam do nie tej szkoły co trzeba. No nic ,usiadłam na ławce nerwowo czekając aż wkoncu zadzwoni dzwonek. Poczułam suknie cie obok siebie odchylilam głowę i Spojrzałam w prawa stronę. Ujrzałam brązowo kiego szatyna. Popatrzył na mnie tępym wzrokiem i Obrocil głowę. Miał na sobie czarne dżinsy i szra koszulkę opinająca si ę na jego mięśniach. Pierwszy raz człowieka na oczy widzę, a już go nie trawie. Swoim wzrokiem sprawił że mam ochotę stąd uciec. Nauczyciel zaprosił nas do sali. Usiadłam w ławce w której zwykle siadam.
-Ty jesteś nowy?-zapytał nauczyciel średniego wieku w blond włosach.
-Jak widać.-Mruknąl głośno rzucając piernik na ławkę.
-Jak się nazywasz?
Wymarzoną coś pod nosem, pan poprosił o powtórzenie lecz i tym razem nie zrozumiałam. Generalnie nie zrobił dobrego wrażenia. Nie miał książki wiec pan kazał usiąść mu do mnie. Nie. Dlaczego? Czym zawiniłam? Usiadł kolo mnie opierając się plecami os ciążę. Czułam się niezręcznie bo wciąż czułam na sobie jego wzrok.
-Nie gap się na mnie.-warknęłam przez zęby. Nie patrząc na niego.
-Nie denerwuj się. Spokojnie.-powiedział ze śmiechem w głosie. Doskonale wiedząc że jeszcze bardziej mnie to wyprowadzi z równowagi.
Zadzwonił dzwonek, wyszłam szybko z klasy.
Podeszłam do Magdy - mojej przyjaciółki. -Hej. Kto to jest?
-Elo. Daj spokój. Nowy typ
-Przystojny bardzo.
-W chuj.
-No nie gadaj. Wysoki umięśniony, szatynka, brązowe oczy,fajnie się ubiera.
Podrywać cie?
-Raczej bym tego tak nie nazwała, ale okej.
-Jesteś jakąś uprzedzona.
Ķ
-Ej może szluga mała?
-Pieprz się.
-Grzeczniej.
-No chodz.
-Nie pale.
-To zaczniesz, widzę że na mnie lecisz.
-Ja na ciebie?
-Nie droczyć się kochanie.
-Zostaw mnie idioto.
-Pożałujesz.
- Niby czego? Jak chcesz Po ruchac to tam są zapewne chętne.
-Dzięki za info.
-Nie ma sprawy.
-Miłego dnia suka.
Kuba, Jakub, starszy o rok, powtarza klasę. Generalnie tyle się dowiedziałam. Wstalam z lawki i chcialam wyjsc z sztani nagle drogę zaszedł mi wys ok i chłopak.
- Cześć.
-Siemka. Przesuń się co?
-No nie wiem.
-Daruj sobie kurwa te głupie teksty.
-Może jakbyś mnie ładniej poprosiła.
-Ja pierdole,przepuścić mnie.
Okej, spróbujemy inaczej - pomyślałam.
Podeszłam do chłopaka I ułożyłam ręce ba jego karku. Natychmiast zareagował I złapał mnie za biodra. Nie było to dla mnie łatwe bo brzydził mnie jego dotyk, ale cóż. Robiłam kroki do tyłu, on zmierzał do ściany. Wymknelam się z jego ramion i wyszłam szybko z szatni. Miałam dużo siły i gdybym chciała to bym go Popchnęła i wyszła, ale to sprawiło mi większą satysfakcję. Od trzech lat trenuje boks. No tak,ja szczupła dziewczynka boks.
-Dzięki.-powiedziałam ze śmiechem przechodząc przez drzwi.
-Kurwa.-mruknął zdezorientowany, obracając się i patrząc na mnie. Puściłam mu oczko i poszłam dalej.
-Ty naprawdę suka jesteś.
-Ale bo co?
-Miałem cie za grzeczną.
-A ja ciebie za debila. Wiesz ja nie bardzo mam czas. W odróżnieniu od ciebie zamierzam zdać ta szkole. Zabierz te łapy.
-Buziak w policzek I się odpierdalam.
-Ale zabawne. Ja pierdole uśmiałam się.
-No nie, humor to ja mam.
-Proszę cię odsun się.
-Tu.
-
-Kurwa mać. Czemu?
-Prosiłam.
-Bolą mnie jaja ale dslej mnie kręcisz. Jeszcze bardziej.
-Co?
-Nic. Nie rób tego więcej.
-Jak mnie nie będziesz prowokował to nie będę.
-Ostro.
-Ale to co chcesz się bić?
-Z tobą?
-Z Sebkiem.
-Doskonale wiesz ze nie uderzenia dziewczyny. Az takim chujem nie jestem.
-Ej no co ty. Pizda? To nie bójka tylko walka.
-Nie ma opcji.
-Boisz się? Przegrać z łaską to siara.
-Dzisiaj 18 w osiedlowym.
-W osiedlowym 18 dzisiaj.
Żeby nie było nie jestem żadna chłopczycą, chce żeby się wkoncu ode mnie odwalił.
-Gotowa?
-Ja nigdy. Umówmy się. Żadnych forów. Jak najlepiej umiesz.
-Oczywiście.
-Wygrałaś.
-Dzięki za walkę.
-Jestem bardzo dobra.
-Ty też dobrze walczyłeś.
-Nie tak dobrze jak ty.
-Trochę się zdziwiłes co?
-No miałaś świetne chwyty. Myślałem że będzie raczej przepychanie się, ale było ostro.
-Mocno boli?
-Nie spoko.
-Daj.
-Nie wygłupiaj się, poradzę sobie.
-Ja ci to zrobiłem, wiec ja to naprawie. Daj.
-Jejku jaki miły, zaraz się zrzygam.
-Nie zgrywaj juz takiej suki.
-Sam.mnie tak nazywasz.
-Gad demet.
-Wiesz ze ja tu ciągle jestem?
-Co z tego?
-Nie widziałeś nigdy pleców dziewczyny? To współczuję. O Jezu zawstydzilam cię?
Biedactwo.
-Spodnie jeszcze zmień.
-Podwiesc cie?
-Nie dzięki.
-Wsiadaj.
-Wywieziesz mnie chuj wie gdzie.
-Bez przesady.
-Możesz szybciej?
-Ale to co kierowcą reż jesteś lepszym od em nie ?
-Oczywiście.
-Dzięki. Otwórz to.
-Myślałem ze mi inaczej podziękuję sz.
-Ja nie mogę ciebie rozkminić. Powiem Ci wkurwisz mnie jak mało kto,ciągle za mną lazisz i zwracasz dupe. Zgrywaj z twardziela i cwaniaka. Niby cie nie kręcę a jednak. Jeżeli chcesz mnie zaliczyć to tylko marnujesz czas.
-Zamknij się.-wysyczał przez zęby zbliżając się do mnie i kładąc rękę na mojej szyji.
-Tak i teraz mnie po całujesz. Jezu jaki ty jesteś przewidywany.-sapnęłam odsuwajac sie od niego i wywróciłam oczami.
-Wkurwiasz mnie.-warknął uderzając dłońmi w kierownicę.
-Wyobraź sobie ze ty mnie też.-zaśmiałam się patrząc przed siebie
-Otwórz ten jebany zamek to sobie ulzymy.-mruknęłam kładąc rękę na klamce drzwi.
-A proszę.-powiedział z ironicznym uśmiechem na twarzy.
-Dziękuję.-powiedziałam zatrzaskując za sobą drzwi.
-Oj Sory.
-Ja pierdole.
-Nie chciałem.
-Wiem ze chciałeś.
-Już cie wybieram.
-Pierdol się sama się wytre. Czego się cieszysz idioto?
-Słodka jesteś jak się denerwujesz.
-I dlatego postanowiłeś codziennie doprowadzać mnie do szału.
-Możliwe.
-Tu. Tu się jebnij głupi chuuju
-Tu. Tu mnie pocałuj suko.
-Powiesz mi w końcu o co ci chodzi?
-O ciebie.
-Mdli mnie.
-Może nie jestem Romantyk em z marzeń ale widzę ze mnie pragniesz.
-Jaki kurde jasnowidz. Rucham cie w myślach.
-Ja ciebie tez.
-Znajdz sobie kogoś innego. Daj mi spokój. Co ja Ci zrobiłam takiego?
Pocałował mnie.
-Podobało co się z
-Bardzo.
-To dobrze, bo już się nie powtórzy.
-Zobaczymy.
-Co tu robisz?
-Ubieraj się.
-Bo?
-Bo jedziesz ze mną.
-Aha. Dobra narka.
-No i co?
-Może się w końcu wyluzujesz.
-Jestem bardzo wyluzowana.
-Coś mocnego proszę.
Szłam korytarzem Spojrzałam w prawo. Ujrzałam Kubę całującego się z Magdą. Spojrzałam na nich przelotne i przeszłam obok nich obojętnie.
-Monia, ale ty nie jesteś zła prawda?
-Nie o co niby?
-Przecież widziałaś jaj die z nim Całowałam.
-Nie moja sprawa, nie mogę ci niczego zabronić, nic mnie z nim jie łączy. Spoko.
-Zazdrosna?
-O co?
-Tez byś chciała tak namiętnie się całować.
-Tylko spróbuj ja skrzywdzić. Dobrze wiem co chcesz tym osiągnąć, a ona jest naiwna.
-Mądrzejsza niż myślałem.
-Nie możesz mnie poprostu zapytać?
-O co zapytać?
-Robisz jakieś idiotyczne podchody.
-Chcesz się ze mną kochać?
-Debil no debil.
Poradziła mnie biel, otwierała oczy coraz szerzej. Wszystko dookoła było idealnie białe, co chwilę słyszałam pikanie.
-Monia, Jezu wiedziałem,że się o budzisz. -Kuba.-mruknęłam, wysyłając się powiedzieć to jak najgłośniej a mimo to byłam ledwie slyszalna.
-Spokojnie, teraz wszystko będzie dobrze.
-Nie wyglądasz jak Kuba.
-Jaki Kuba, nie pamiętasz mnie?-powiedział zmartwionym głosem przyglądając sie moim oczom. Próbowałam odnaleźć coś w głowie ale były tam tylko jakieś bezsensowne urywki.
-Kim jesteś?-mruknęłam nieśmiało, będąc trochę przerażona cała sytuacja.-Dlaczego ha tu jestem?
-Jestem twoim chłopakiem. Mieliśmy wypadek.-powiedział ze łzami w oczach trzymając mnie za rękę. Wyjął z kieszeni telefon i pokazał mi nasze zdjęcie.
-Możesz ze mną tu zostać? Nie chce być sama.-mruknęłam obracając głowę w druga stronę. Pomimo że kompletnie nie wiedziałam kim on jest, czułam w jego dotyku coś znajomego i sprawiało to ze czułam się bezpieczna.
-Nigdy cię nie zostawię.
-Gdzie są moi rodzice?
-Twój tato niedługo przyjedzie, a mama jest w Anglii.
-Pójdę do lekarza na chwilkę
-Doktorze ona kompletnie nic nie pamięta.
-O to się obawiałem, uderzyła się w głowę i to jest tego skutek niestety.
-A czy kiedykolwiek?
-Trudno powiedzieć, może przypomnieć sobie wszystko, a może już nigdy sobie nic nie przypomnieć.
Słysząc rozmowę lekarza z tym chłopakiem, miałam ochotę wyjść i skoczyć z balkonu. Jak ja mogę sobie niczego nie przypomnieć. To nie możliwe.
-Tylko nie płacz.
-Ja nawet nie pamiętam jak się nazywasz. -Bartek.
-Przepraszam.
-Nie,spokojne.-powiedziałem gladzac jej dłoń. Wiedziałem ze musze być silny i zrobię wszystko żeby jej pomóc. Wiedziałem jedno, jeżeli sobie niczego nie przypomni musze rozpocząć ja w sobie jeszcze raz. Przecież moje życie bez niej jest bez sensu i nie dam rady. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli ze mieszkam sam, bez niej.
Obudziłam się rano, chłopaka juz przy mnie nie było. Po chwili do pokoju weszła pielęgniarka. Uśmiechnęłam się do niej wcale nie mając na to ochoty, bo moje samopoczucie było fatalne.
-Ten chłopak musi panią naprawdę kochać. Przychodził tu codziennie przez dwa miesiące. Często nocował.
-Ja byłam w śpiączce aż dwa miesiące?
-Niestety.
-Te kwiaty?
-To też od niego. Ciągle je przynosił, wymieniał.
-Moje ulubione.
-O! Widzi pani juz sobie coś pani przypomina. Najpierw będą małe rzeczy, będzie tylko lepiej.
-Mam nadzieje.
Wczoraj był u mnie jeszcze tato i jakiś chłopak. Domyślam się ze mój przyjaciel. Byli przez chwile, bo byłam bardzo zmęczona. Widać było ze są bardzo zaniepokojeni, ale było szczęśliwi ze juz się obudzialm. Chciałabym juz stąd wyjść, zobaczyć nasze mieszkanie, moje rzeczy.
Lekarz mówił ze za trzy dni możliwe ze mnie wpisze.
-Długo razem mieszkamy?
-No dosyć długo kilka miesięcy.
-Przepraszam ze ciągle pytam.
-Pytaj ile chcesz.
-Kupiliśmy je?
-Tak jest nasze. Takie małe, ale nasze.
-Bardzo ładne.
-Tam jest nasza sypialnia.
-A co z moja szkoła?
-Na razie na pewno nie pójdziesz. Musisz wydobrzec.
-Pracujesz gdzieś?
-Studiuje AWF, a dorywczo u taty pracuje w warsztacie samochodowym.
-A ja?Jakie mam plany?
-Sama nie wiesz. Masz ogromny talent plastyczny. Zaraz pokaże ci twoje rysunki.
-Powiesisz go tutaj?
-Mieliśmy go tu właśnie powiesić.
-Pokaż ten. To my.
-Ten mieliśmy powiesić nad łóżkiem w sypialni.
-Co tam?
-Tak bardzo bym chciała wszystko pamiętać.
-Zimno ci.
-Dzięki.
-Gdzie się poznaliśmy?
-Chodziliśmy do tej samej szkoły. Poznaliśmy się dzięki Tomkowi.
-Tomek.
-Wiem, że ci ciężko.
-Nie mas z pojęcia jak to jest nie pamiętać swoich rodziców,chłopaka,przyjaciol,nie pamiętać pierwszego pocałunku, seksu, wszystkiego,nawet tych złych chwil.
-Nasz pierwszy seks był cudowny.
- Czuję się jak dzieciak z przedszkola. Wszystko co mnie spotkało, zapewne miało na mnie wpływ, a teraz nawet tego nie pamiętam.
-Jesteś najsilniejszą dziewczyna jaka znam. Nie miałaś łatwego dzieciństwa,później też nie było z górki. Niedawno wszystko zaczęło się układać.
-I jak zwykle się Spieprzyło.
-Nie możemy mieć spokoju dłużej niż jeden dzień.
-Chodź, wyjąlem zdjęcia.
-Nie wiem czy mam siłę na cokolwiek.
-Ułożyłem je chronologicznie.
Usiadłam po turecku na stole na którym rozłożone były zdjęcia. Patrzyłam na nie próbując coś z siebie lecz znowu na nic się to nie zdało.
-Byliśmy w Chorwacji?
-Było zajebiście.
-Tez chciałbym tak powiedzieć.
-My tam pierwszy raz?
-Pamiętasz?
-Nie wiem.
-A to?
-Nad morzem. Zerwaliśmy się wtedy z lekcji, dzień po tym jak się poznaliśmy. Ten wyjazd nie zakończył się dobrze. Przeczytałaś sms od mojej byłej, a z nią wiążą się jeszcze inne nieprzyjemne historie. Może lepiej jak juz pójdziesz spać.
-To ja będę na kanapie.-mruknęłam
-Nie ma mowy.
-Idź do sypialni.
-Przepraszam.
-Ale ja to rozumiem.
-Czułabym się nie swojo spać z tobą.
-Wiem, zmykaj spać.
-Monia.
-Byliśmy razem nad morzem?
-No byliśmy.
-Kto to Justyna?
-Moja eks.
-Zdradziłeś mnie?
-Nigdy w życiu.
-To czemu ucieklam?
-Przeczytałaś smsa od niej, nie dałaś mi wytłumaczyć. Przez nią mieliśmy same problemy. Kiedyś cie potrąciła, a mnie próbowała wkopać w narkotyki. Słuchasz mnie?
-Czy Tomek powiedział ze jestem rozpieszczoną suką?
-
-Powiedział tak?
-Powiedział.
-I ty przy tym byłeś.
-Byłem
-To dlaczego do cholery się z nim przyjaźnimy. Dlaczego wogule z tobą jestem.
-Właśnie nie wiem, przecież jestem najgorszym człowiekiem na ziemi. Zawsze chce dla ciebie jak najgorzej. Naprawdę tak myślisz?
-Nie rozumiesz ze ja nie wiem co mysle? Ja nic nie wiem. Przypominają mi się jakieś urywki wydarzen których nie rozumiem. W tym.momebcie wcale mi nie pomagasz.
-Zreszta racja to wszystko jest przeze mnie. Nawet nie wiesz jakie mam wyrzuty sumienia. Myślisz ze nie wolałbym żeby to mi się coś stało a żebyś ty nawet nie miała sunia ka? Po wypadku nie mogłem do siebie dojść. Gdybyś się nie obudziła zabił bym się, nie umiem bez ciebie żyć i nie zamierzam. Nie wybaczyłam sobie gdybym zabił kolejna bliska i ważna mi osobę.
- O czym ty mówisz?
-O Michale, moim bracie. Samochód potrącił. Go na moich oczach.
-Przepraszam.
-To ja przepraszam.
-Jedziemy.
-Będę cię kochał tak długo jak będę mógł i był z tobą dopóki będę cię kochał.
-Bartek, to moje słowa prawda?
-Twoje słowa, moja obietnica.
-Monia, Jezu ty to pamiętasz. Boże jak się ciesze.
-Ale co?
-Drapałaś mnie po głowie.
-Zrobiłam to nieświadomie. Tak po prostu,nie wiem czemu to zrobiłam.
-Pociągam cie?
-Fizycznie owszem,charakter tez musisz mieć fajny skoro z tobą jestem.
-Boje się. Boje się, że już nigdy sobie nie przypomni sz tych pięknych chwil.
-Ja też się boje.
-Mogę cię przytulić? Proszę.
-Nawet musisz.
-Jezu jak mi brakowało tego zapachu i ciepła i wszystkiego.
-Bartek czuje jakąś bliskość, coś znajomego, bezpieczeństwo.
-Moja księżniczka.
-To nasza kłódka,prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz