-Monika otwieraj do cholery.-krzyknął ojciec, waląc mocno w drzwi. Siedziałam w kącie zwinięta w kłębek. Czemu mi się to przytrafia? Nienawidzę swojego życia, od początku miałam pod górę. Jak można być tak obleśnym...
-Monika, posłuchaj. Czasem tak jest, nie płacz. Nie możesz tak traktować klientów.
-Tato on mnie macał!-krzyknęłam, podchodząc do drzwi i osuwając się po nich na ziemię.-To jest jakiś stary oblech.
-Nie bądź taka nietykalna, nic ci przecież nie zrobił. Przez przypadek cie dotknął, a ty robisz awanturę.
-Kiedy ty w końcu zaczniesz mnie szanować? Jestem twoją córka człowieku. Normalny ojciec wziąłby go, dałby mu w mordę i wyrzucił z domu.-mówiłam z histerią,nie panując nad emocjami. Żeby powiedział, że jeśli się z nim prześpię podpisze umowę to też byś się zgodził?- warknęłam.
-Kurwa przestań.-krzyknął na co się przeraziłam. - Właśnie jesteś moją córką i masz robić co ci karze. Idź tam i go przeroś.
-Nigdzie nie pójdę rozumiesz ?
-Masz tam iść.
-Nie zmusisz mnie.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby, jeszcze bardziej chowając twarz w dłoniach.
-Jak tego nie zrobisz, będziemy mieszkać pod mostem.
-Może w końcu wtedy zrozumiesz czym jest prawdziwa rodzina.
Kurwa. Mam dość ich wszystkich. Wstałam wytarłam łzy i zamaszyście otworzyłam drzwi. Ojciec mial zdziwiony wyraz twarzy. Śmiesznie wyglądał, ale nie byłam akurat w humorze, by sie z tego nabijać. Pewnym krokiem weszłam do biura.
-Przepraszam, ze wylałam na pana kawę. Gdyby był pan uprzejmy następny raz proszę mnie nie dotykać to nie będzie takich sytuacji.
-Trudno mi to obiecać jesteś bardzo seksowną i ładna dziewczyna.-uśmiechnął się i podszedł do mnie krok bliżej.
-Ale nie w pana wieku.-prychnęłam śmiechem na co on spuścił wzrok. Wyszłam z gabinetu trzaskając drzwiami.
-I co ? Tak Ciężko było?-powiedział podniesionym tonem, patrząc na mnie.
-Bardzo.-burknęłam. Wyminęłam go skanując wzrokiem. Zamknęłam drzwi za sobą i oparłam się o nie plecami. Postałam chwile nieruchomo by emocje trochę odeszły. Weszłam do łazienki. Moja ulubiona gorąca kąpiel czy zimny prysznic? Jak mogłabym sobie odmówić przyjemności wylegiwania się w cieplutkie wodzie. Na Puściłam wodę do wanny i dodałam ulubionego płynu. Godzina mi dziś wystarczyła , zazwyczaj zajmuje mi to 2 czy 3. Zawsze wtedy dużo myślę, dziś miałam dość. Rozczesałam mokre włosy i ubralam się w krótkie bawełniane spodenki i szeroka koszulkę. Przekroczyłam próg łazienki kiedy ujrzałam ciemność w pokoju i mokre szyby na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Uwielbiam kiedy w nocy pada deszcz, odgłos rozbijających się kropel, rześkie powietrze. To mnie usypia. Usiadłam na parapecie przyglądając sie każdej kropli, która spływała po szybie. Coraz bardziej mnie to nużyło. Zwlokłam się z parapetu i Wyszłam na balkon. Poczułam powietrze, o którym wspomniałam. Podniosłam głowę czując jak krople obmywają mi twarz. Oderwałam się od barierki z zimnych mokrych płytek wchodząc na miękki biały dywan. Wsunęłam się pod kołdrę i momentalnie zasnęłam.
:*:*:*:
Chodziłam po brzegu morza, czując jak woda muska moje stopy. Śliczna biała sukienka rozwiewała się do tyłu, a wianek z blado różowych kwiatów dodawał mi uroku. Poczułam na buzi ręce zakrywające mi oczy.
Podskoczyłam gdy usłyszałam przeraźliwy dźwięk budzika. Obróciłam się na plecy i przetarłam oczy.
-Cholera, to sen.-syknelam, waląc pięścią w kołdrę. Na mojej twarzy pojawiła się mina podobna do miny dziecka, któremu nie kupiłeś lizaka. Właśnie tak, charakterystyczny kaprys. Odgarnęłam ze złością kołdrę i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, nie zapomniałam o zimnym prysznicu. Wyprostowałam włosy I lekko się pomalowałam. Chwyciłam czarną torbę i wpakowałam do niej potrzebne książki. Wyjęłam z szafy dżinsowe spodenki, biała koszulke na ramiączkach i czarne sandały. Wyszłam nie zważając na bałagan, który zostawiłam. Zbiegłam po schodach i skierowałam się do kuchni.
-Dzień dobry.-Powiedziała Małgosia z entuzjazmem.-Może omlecika?- uśmiechnęła się wskazując na patelnie.
-Nie,dziękuję nie mam czasu.-stwierdziłam i Chwyciłam jabłko leżące w koszyku.
-Miłego dnia.-powiedziałam szybko idąc do wyjścia.
Wzięłam kęs jabłka i zrobiłam ślizg na wypolerowanej podłodze. Tak długi, że momentalnie znalazłam się pod drzwiami.
-Dzień dobry. Mógłbyś? -posłałam pytające spojrzenie ...
-Oczywiście, już biorę kluczyki.-Uśmiechnął się do mnie.
Wsiadłam do samochodu, zapinając pas.
-Coś się wczoraj stało? Słyszałem krzyki.-powiedział zaniepokojony spoglądając na mnie. Skrzywiłam się, przypominając sobie wczorajszą scenę. -Przepraszam, nie powinienem.-stwierdził.
-Nie, w porządku. Ojciec nie rozumie wielu rzeczy, musi się nauczyć szanować rodzinę.
-Rozumiem, ten facet wrócił cały zalany kawą. To twoja sprawka?-zaśmiał sie, spoglądając w przednie lusterko.
-Sam się o to prosił...bezczelny typ.-powiedziałam bez emocji.
Reszta drogi minęła w milczeniu, Piotr był skupiony na drodze, a ja oglądałam widoki, które znałam doskonale.
-Dziękuję.-powiedziałam, wychodząc z samochodu.
:*:*:*:
Wyszłam z sali, poprawiając włosy. Stanęłam za filarem i zaczęłam szukać teflonu w torebce.
-Stary, ta Monika w chuj bogata jest...-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. -Widziałeś jakim samochodem dziś przyjechała?-zmarszczyłam czoło, gdy dotarło do mnie, że rozmowa jest o mojej osobie.
-Jakby taką zbajerować, to nieźle na tym wyjść można.
-Daj spokój, podobno to rozpieszczona suka.-usłyszałam trzeci głos.
-Co z tego, jak by mi kupiła to co chce to bym rzucił w pizdu.-zaśmiał się. Nie pogardziłbym jakimś porsche.
-Ja pierdole, ogarnijcie się nawet jej nie znacie. Jak można tak w chuj płytko myśleć.-warknął. Uświadomiłam sobie, że doskonale znam ten seksowny głos.
-A tobie co?-usłyszałam głos, który mówił że jestem rozpieszczona.
-Nic.-syknął. Wychyliłam się zza filara, widząc jak wysoki chłopak o błękitnych oczach i seksownie ułożonych brązowych włosach odchodzi od chłopaków. I ta koszulka opinająca się na jego mięśniach...o tak...Oj, odleciałam. Nic nie poradzę, Bartek podoba mi się od dawna. I jeszcze to imię... moje ulubione...
Poprawiłam włosy, złapałam się za piersi i uniosłam je do góry. Stanowczym krokiem podeszłam do grupy chłopaków z trzeciej klasy. Byli zdezorientowani.
-Mam prośbę, skoro gówno wiesz to się nie wypowiadaj na mój temat okej?-warknęłam, patrząc wysokiemu brunetowi w oczy, doskonale wiedząc, że to on mnie nazwal suka. Dlaczego oni wszyscy są tacy przystojni do cholery? Nie mogę się skupić.
-Co może nie jesteś w chuj bogata?-zaśmiał się ironicznie.
-Bogata nie znaczy rozpieszczona suka.-warknęłam, patrząc na niego bez emocji.
-Nie pierdol...-przeciągał.
-Jak tak dużo o mnie wiesz, powinieneś wiedzieć, że nigdy nie miałam prawdziwych rodziców.-powiedziałam, ciągle patrząc mu prosto w oczy.
-Ale miałaś hajs.-stwierdził, unosząc ramiona.
-Ale hajs mnie nie rozpieścił i nie dał mi dzieciństwa tak zajebistego jak wasze.-powiedziałam, wiedząc że to zakończy rozmowę.
-A tobie mogę cinquecento kupić co najwyżej.-uśmiechnęłam się ironicznie do blondyna.
-Faktycznie suka.-usłyszałam głos chłopaka, któremu przed chwilą pojechałam.
-Pieprz się.-krzyknęłam, nie obracając się w ich stronę podniosłam rękę wystawiając środkowy palec. Czułam satysfakcje.
:*:*:*:
W końcu koniec zajęć, jestem wykończona, pomimo że lekcje są coraz luźniejsze, zważając na fakt zbliżających się wakacji. Wyciągnęłam telefon.
8 nieodebranych połączeń od; Tato
Cholera, co znowu...-syknęłam wybierając połączanie.
-Halo, Monika.-usłyszałam głos ojca.-Muszę wyjechać na tydzień.
-Okej.-odpowiedziałam bez emocji.-Stalo się coś, chyba nie dzwoniłeś z tego powodu 8 razy?
-Właściwie to nic takiego. Był pożar, w domu dziadków.
-Co?-powiedziałam, myśląc że się przesłyszałam.-Byłeś tam?
-Nie mam czasu na takie pierdoły. Jakaś sąsiadka zadzwoniła na straż. Muszę kończyć, zaraz mam samolot.
Z całej siły rzuciłam telefonem o ziemie, sprawiając ze rozbił się na kawałki. Kurwa.-krzyknęłam waląc pięścią w ścianę. Usiadłam na ławce kładąc na niej nogi. Przyciągnęłam kolana do siebie i w dłoniach schowałam twarz.
-Ej, co się stało?-usłyszałam głos chłopaka, który dziś mnie wkurzył.
-Spierdalaj.-warknęłam. Ostanie czego mi było trzeba to on.
-Wiem, głupio dziś wyszło. I jeszcze Michał z tym swoim tekstem. Nie płacz... to przez nas tak?
-Nie przejmuje się takimi idiotami jak wy.-warknęłam, podnosząc głowę.
-Masz rację. Powiedz co się stało, ulży ci.-powiedział uważnie na mnie patrząc.
-Właściwie to co cie obchodzi taka rozpieszczona suka?-przypomniałam mu co o mnie powiedział kilka godzin wcześniej. Schowałam twarz, wracając do poprzedniej pozycji.
-Wszyscy gadają o tobie takie rzeczy, że w końcu uwierzyłem. Nie powinienem, jestem głupi.
-A to o twoim byłym chłopaku to nieprawda?-mruknął cicho.
-Co? Nigdy nie miałam chłopaka.-wymruczałam, nie wiedząc o co chodzi.
-Nie jestem na bieżąco z plotkami na mój temat, tyle już ich było...-wzruszyłam ramionami.
-Przepraszam, uważałem cie za całkiem inną.-spuścił głowę, opierając łokcie o kolana.
-Jak każdy. Jestem przyzwyczajona.-mruknęłam pod nosem.
-Mogę ci jakoś pomóc?-zapytał, kładąc rękę na moim kolanie.
Podniosłam głowę patrząc na niego.
-Ej tylko nie płacz, taka ładna jesteś, z tymi łzami ci nie do twarzy. Przysunęłam się do niego wpychając się pod jego ramię.
Byłam na niego maksymalnie wkurzona, ale byłam też wdzięczna, że się mną zainteresował i chciał mi pomóc. Chciałam go walnąć, a jednocześnie przytulić. To chyba nie jest normalne.
Domyślił się o co mi chodzi i objął mnie mocno .
- Przepraszam.-pisnęłam podnosząc głowę do góry i spoglądając na niego. Wiedziałam że nie powinnam tego robić, ale byłam totalnie złamana.
-Wszystko w porządku.-zetknął na mnie z góry.
-Tomek.-mruknęłam pod nosem.-Zawieziesz mnie gdzieś?
-Tak, chodź.-złapał mnie za rękę na co syknęłam.
-Oj, przepraszam.-spojrzał na moja dłoń. -Kurde, silna jesteś. Nieźle przywaliłaś, skoro masz tak rękę obdartą.
Szybo zbiegliśmy po schodach.
-Tamten.-wskazał palcem bordowy samochód, gdy Spojrzałam na niego pytająco.
Podczas drogi opowiedziałam mu w skrócie kim byli dla mnie dziadkowie, co to za dom i ile dla mnie znaczy. Przejął się moja historia. Widać było, że ma wyrzuty sumienia.
-To tu.-Mruknęłam widząc przed sobą domek.
-Pójdę z tobą, dobrze?-spojrzał na mnie, wyciągając kluczyki ze stacyjki
-Tak.-wybiegłam z samochodu idąc szybko do domku.
Weszłam do domu, rozglądając się. Wszystko było w porządku.
-Monia!-usłyszałam głos Tomka, dobiegający z podwórka.
-Altanka...-pisnęłam pod nosem widząc stertę spalonego drewna.-Na szczęście dom jest cały.-podeszłam do Tomka wtulając się mocno, czując jak emocje odchodzą.
-Dziękuję.-powiedziałam podnosząc głowę i patrząc mu w oczy. Przysunęłam głowę do jego, czułam jego oddech na szyi. Delikatnie cmoknęłam go w policzek.
-Byłem ci to winny.-potarł ręką moje plecy. -Nie gniewasz się już na mnie?
-Chyba nie.-oderwałam się od niego pokazując, by poszedł za mną.
Usiedliśmy na tarasie z tyłu domu.
-Chyba rozumiem, tu jest naprawdę ślicznie. Spędziłaś tu całe dzieciństwo?
-Po części tak, nienawidziłam wracać do swojego domu.-upiłam łyk soku. -Wiem, że może się wydawać, że wyolbrzymiam sprawę, ale naprawdę moja rodzina to dno. -Masz jakieś plany na wieczór?
-Miałem iść z Bartkiem na miasto.
-Jeśli macie ochotę, to zapraszam was na grilla.-przekręciłam się, siadając w wygodniejszej pozycji.
-Kusząca propozycja, dzwonie do Bartka.-przesunął sie i wyciągnął telefon.
:*:*:*:
Byłam w trakcie przygotowywania kiełbasek, a Tomek zabrał się za rozpala nie ogniska.
-Siemanko, gdzie jesteśmy? Zajebiście tu.-usłyszałam dobrze znany mi głos dochodzący z podwórka.
-U Moniki.
-Co? Oszalałeś? Dziś wyzywałeś ja od suk.
-Nic nie rozu. ...
-Gdzie ona jest?
-Cześć.-Zobaczyłam w wejściu chłopaka przeczesującego włosy.
-Hej-uśmiechnęłam się, nie mogąc oderwać wzroku od niego. Podszedł do mnie kilka kroków.
-Pokaż.-popatrzył na moja ranę. Wysunal dlom na ktorej polozylam swoja. On ci to zrobił? Zaraz dostanie w mordę.-warknal. Jego szczeka sie zacianela, a rece zlozyly w piesci. Owrócił się i szybko poszedł w stronę wyjścia. Podbiegłam łapiąc go mocno za rękę i obracając do siebie.
-Nie no co ty.Nic mi nie zrobił.-Położyłam rękę na jego szyi wpłacając palce w jego włosy, delikatnie poruszając opuszkami.
-To miłe.-przymrużył lekko oczy.
-To miłe, że jako jedyny mnie bronisz.-uśmiechnęłam się. Patrzyłam prosto w jego błękitne oczy i zagryazałam warge.
-Nic takiego.
-Doceniam to.-szepnęłam mu do ucha. Odsunęłam się od niego biorąc kiełbaski i idąc do drzwi. -Idziemy?-zmrużyłam brwi,gdy zobaczyłam, że ciągle stoi w tym samym miejscu nieruchomo.
-Tak...-powiedział zdezorientowany.
Podeszliśmy do miejsca gdzie miało być ognisko. Były dwie ławki, pośrodku ognisko no i oczywiście jezioro, piękne jezioro.
-No to gotowe!-krzyknął Tomek z entuzjazmem, pobierając dłonie.
-Ale powiecie mi w końcu o co chodzi?-zapytał zdezorientowany Bartek. Patrzyła się na nas nie wiedząc co się dzieje.
-Opowiemy ci wszystko.-zaśmiałam się widząc grymas na jego twarzy.
'*'*'*'*'
Miło spędziliśmy wieczór, nie pamiętam kiedy ostatnio się tak śmiałam. Ich poczucie humoru doprowadziło mnie do łez.
-Zimno?-Zapytał cicho Bartek. Zdjął swoją bluzę i otulił mnie nią.
-Nie trzeba.-pisnęłam.
-Trzeba.-szepnął, przysuwając się do mnie. Delikatnie ułożył swoją rękę na moim biodrze.
-Śmiało.-powiedziałam cicho, czując jak chłopak stanowczo kładzie rękę i jeszcze bardziej się przybliża. Przyłożyłam głowę do jego piersi i polozylam nogi na niego. Czułam się bezpiecznie i cholernie dobrze, jak nigdy. Chciałam zostać w jego objęciach tam na zawsze.
-Widzę, robi się gorąco.-powiedział Tomek, na co się zarumieniłam.
-Daj spokój...-sapnął Bartek. Przeniósł drugą rękę na moja łydkę.
-Myślicie, że nie widziałem waszych wzroków? Tomusia nie oszukacie.-zaśmiał się, biorąc z butelki łyk coli.
-Tomuś wszystko widzi i wszystko wie.-powiedziałam piskliwym głosem, przedrzeźniając go.
-No, dokładnie.-przytaknął Tomek.
'*'*'*'
Podeszliśmy do samochodów chłopaków.
-Podwiozę cie okej?-zapytal na co jęknęłam potakojąco.
-Uważaj na nią, jak się wkurzy to ma gadane. Silna też jest, jak dziś przywaliła to tynk odpadł.-zaśmiał się.
-Kurde...-Podeszłam krok bliżej i walnęłam go w klatę. -Jedziemy, mam go dość.-zaśmiałam się. Bartek poszedł za mną, otwierając przede man drzwi.-Pa Tomuś.-krzyknęłam wchodząc do samochodu. Bartek uścisnął jego dłoń i wszedł do auta.
'*'*'*'
-Zrobiłem coś źle, ze tak milczysz?-spojrzał na mnie zaniepokojony zmieniając bieg.
-Co? Przepraszam. Zamyśliłam się, uwielbiam jeździć nocą, te latarnie rozświetlające wnętrze samochodu. Ten klimat.-uśmiechnęłam się do niego, odwraciłam głowę od szyby patrząc w jego stronę, poprawiając włosy .-Bartek, my powinniśmy tam skręcić, jedziemy do centrum. -Spojrzałam na niego zdezorientowana i pokazałam palcem właściwy kierunek.
-Skoro lubisz, to będę cię woził.-położył rękę na moim udzie uśmiechając się.
Jakim cudem w moim życiu znalazł się ktoś taki? Czy ja w końcu mam.szczęście? Czuję się przy nim tak dobrze.
'*'*'*'
Po godzinnej przejażdżce Bartek podwiózł mnie pod dom.
-Dziękuję, było miło. -Obróciłam się w jego stronę.
-Ja też dziękuję, fajny wieczór.-przybliżył się do mnie.
-Zrób to.-szepnęłam, widząc ze nie jest pewny kolejnego kroku.
Nasze usta się połączyły. położyłam dłoń na jego szyi wplątując palce w jego włosy. Całowałam go namiętnie, najlepiej jak potrafiłam. Z jego ust wydobył się po pomruk zadowolenia. Czułam, że gdybyśmy nie byli w samochodzie rzuciłby się na mnie.
-Zajebiście całujesz, mogę prosić jeszcze raz?-położył rękę na moim policzku przyglądając się mi.
-Co za dużo to nie zdrowo.-cmoknęłam go w policzek na pożegnanie. Wyszłam z samochodu idąc po schodach . Obróciłam się, czarne BMW dalej stało. Bartek wysiadł i wbiegł do mnie złapał mnie za biodra przyciągając do siebie. Jęknęłam z zaskoczenia poddając się. Założyłam ręce na jego szyje, na szczescie Byłam wysoka,miałam 177 cm, on 189 i nie dzielily nas kilometry,właściwie różnica idealna. Po kilkunastu sekundach przestał namiętnie mnie całować. Patrzyłam mu prosto w oczy,moje ręce leżały równolegle na jego torsie.
-Monia, cholera. Zakochałem się.-szepnął onieśmielony.
-Mam z tobą ten sam problem.-uśmiechnęłam się, przejeżdżając palcami po jego policzku.
-Masz piękne oczy, nigdy w życiu takich nie widziałem.-Mruknąl
-Dziękuję.-przytuliłam go
-Dobranoc.- szepnęłam mu do ucha i pomalowałam w policzek.
-Do jutra, przyjadę po ciebie. Masz na 8?
-Tak.-puściłam oczko, machając na pożegnanie. Gdy tylko samochód odjechał weszłam do domu. Szłam po omacku do pokoju.
-Kurr...-pisnęłam, uderzając małym palcem u stopy o kant komody.
-Cholerna szafka.-mruknęłam pod nosem.
Weszłam do pokoju rzucając buty i torebkę niedbale przy łóżku. Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Przysunęłam kaptur czarnej bluzy do nosa czując zapach perfum Bartka. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Z rzuciłam ubrania i wzięłam prysznic. Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.
'*'*'*'*'
-Nie,błagam nie. Jeszcze 5 minut.-mruknęłam. Otworzyłam oczy przebierając je. Obok mnie wiedział Bartek. Czarne dżinsy, biała koszulka no i te włosy. Zawsze będą pociągające.
-Hej.-Poczułam jego oddech na sobie, a zaraz potem dostałam buziaka w czoło.
-To nie sen?-mruknęłam, nasuwajac koldre na glowe na co zaśmiał się .
-Słodka jesteś.
-Ktora godzina, musze juz wstawać?-zapytałam, patrząc na niego z grymas em na twarzy.
-Jak nie chcemy się spóźnić to wypadałoby.-wstał z łóżka podchodząc do lustra i przeczesując włosy ręką.
Wygramoliłam się z łóżka idąc na balkon. Podeszłam do poręczy zaczerpujac powietrza.
-Ja pierdole.-usłyszałam głos chłopaka, nie wiedząc o co chodzi.
Obróciłam się zdając sobie sprawę z tego, że jestem w samej koszulce i koronkowych majtkach.
-O cholera.- syknelam patrząc się na swoje nogi. -Sory, zapomniałam. Jestem przyzwyczajona tylko do obecności Asi-mojej pokojówki. Nikt inny nigdy nie bywał u mnie Przepraszam-pisnęłam przepychajac się obok chłopaka, próbując przejść przez drzwi, w których stał.
-Nic, się nie stało.-zaśmiał się Bartek, śledząc mone ruchy. -Jesteś taka piękna, jeżu te nogi i tyłek.
-Co?-skrzywilam się nie rozumiejąc co wybełkotał przed chwilą. Podeszłam do garderoby i wybrałam pastelową spódnice wyciągając ja na siebie.
-Mówię, że masz bardzo ładne ciało.-Podszedł do mnie kilka kroków. -Sporo tego.-Mruknął widząc mone ubrania.
Wzielam koszulke, wyminęłam gi i weszłam do łazienki.
Ubralam bluzkę i szybko się umalowałam. Wyszłam i stanęłam przed lusterkiem ułożył am włosy stwierdzajac, że nie będę ich dziś prostować i zostawię delikatne fale.
-Zostaw je tak.-powiedział spoglądając na mnie leżąc na łóżku. Utwierdził mnie w tym przekonaniu, wiec chyba byłam już gotowa.
-Ile ja bym dała, żeby znaleźć się teraz w jakimś pięknym miejscu.
-Nad morzem?
-Naprzyklad.
-Pakuj się.- wstał raptownie z łóżka podchodząc do mnie.
- Co?-skrzywilam się nie widząc o co mu chodzi.
-Pojechałabyś ze mna? Mam domek nad morzem.
-Masz maturę za tydzień.-przypomniałam mu i przerwałam ten piękny moment
Chwycił mnie za biodra.
-Ale...-położyłam ręce ba jego policzkach.
-Proszę.-popatrzył na mnie uroczym wzrokiem.
-Wyjmij walizkę z pod łóżka, ja idę po ciuchy.-Oderwałam się od niego pobiegać do garderoby.
Czy ja od zalałam. ? Wyjeżdżam z chłopakiem, którego wczoraj poznałam? Co ja wyprawiam. Chcę z nim tam być i spędzić te dni jak najlepiej. Wrzucałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki.
-Isziemy.-powiedziałam zapinając walizkę.
'*'*'*'*'
Droga miło mijala miło. Powiedzieliśmy sobie wszystko o sobie i życiu. Pomijając wiele śmiesznych opowieści dowiedziałam się głównie, ze ma młodszego przyrodbniego brata. Michał ma 11 Lat. Ojciec zostawił Barka i jego mamę gdy tylko się urodził. Kilka lat później jego matka wyszła za mąż. Bartek zaakceptował go jako swojego ojca a Michała jako brata. Poza tym opowiedział dużo o swoim dzieciństwie czym nie będę was za nudzić.
-To tu.- powiedział wjeżdżając na podjazd.
-Ładnie, bardzo zadbane.-wysiadłam, rozglądając się dookoła. Był tam niewielki domek piętrowy z tarasem i duży ogródek, wszystko było otoczone żywopłotem, przez co czułam prywatność i komfort. Chłopak wyciągnął walizke z samochodu, wzial mnie za rękę i wprowadził do domu. Pośrodku był salonik stała tam szara kanapa, stolik i telewizor , tuż obok była niewielka kuchnia. Po ogarnięciu się z grubsza, poszliśmy na plażę.
-Kochanie wskakuj!-krzyknął nachylajac się do przodu. Wskoczyłam na barana, opłata jąć nogi wokół jego bioder. Zaczął szybko biec w kierunku wody na co wydostal się z moich ust pisk.
-Zimna!-krzyknęłam czując jak fale napływające na brzuch.
-A taka gorąca z ciebie dziewczyna.-zaśmiał sie na co zaczęłam go ochlapywać. Odeszła od niego kilka kroków zanurzając się gwałtownie pod wodę.
-Monika?-popłynął do mnie wyciągając się mnie z wody. Zaczęłam się śmiać widząc przerażenie w jego oczach.
-Jesteś okropna!-krzyknął łapiąc mnie i wrzucając do wody.
-Zawsze chciałam żeby uratował mnie przystojny chłopak.-mruknęłam, odgarniając mokre włosy do tyłu. Podeszłam i splotłam ręce na jego szyi.
Złapał mnie za biodra przyciągając do siebie jeszcze bardziej.
-Czekaj,masz coś tutaj.-przetarłam chłopakowi policzek.
-Dziekuje.-pocałował mnie w usta, co odwzajemniłam. Wyszliśmy z wody wybierając się, nadszedł wieczór.
Spacerowaliśmy brzegiem morza, podziwiając zachód.
-Monia, tak w sumie to cie jeszcze nie spytałem.-zatrzymał mnie łapiąc za obydwie ręce.-Będziesz moją dziewczyna?-spojrzał mi prosto w oczy.
-Będę. Kocham Cię. -Przysunęłam się bliżej i zaczęłam namiętnie całować.
-Płaczesz? -mruknął patrząc na moje zamglone oczy.
-To ze szczęścia.-chlipnęłam. Złapał mnie za policzek i pocałował w czoło.
Po powrocie do domu Bartek zaproponował film. Wybrał horror, dobrze wiedział co robi. Uslyszakam glos dochodzący z kuchni. Możemy cis obejrzeć. To może horror? Uzniechnal się bo dobrze wiedział ze się ich boje. Niech będzie.westchnelam. To idz na gore, ja zrobię popcorn. Sypialnia była bardzo ładn, trzy ściany były białe a jedna pokryta czarna taoeta.przy której stało duże pięknie zascuelone łóżko. Naprzeciwko był telewizor.na środku był okrągły mieciutki dywan. Była tez szafrczka nicnaai dużą szafa z lustrem. Wszystkie meblebylu białe. Wyjelam z walizki luźną bluzkę i spodenki. Szybko się prEbralam i polozylam tak ze zajmowalam cale łóżko.
-O widzę ze juz wypróbowałaś łóżko.zasmialie chłopak, od stawiając popcorn a druga ręką poprawiając włosy
-Yhy. Mruknelam Niemrawo. Odsunęłam się na bok, by zrobić mu miejsce. Przybliżył am się do niego wpychając się pod jego ramię. Jezdziłam palcem po jego koszulce robiąc kółka , nie zwracając uwagi na film.
następnie po woli wsuwajac ja pod kosuzlke wodzilam palcami po jego torsie wyczuwając napięte mięśnie. Obrocil sie do mnie lapiac na plecy i przysuwajac blizej siebie. Położyłam na nim nogę, czując jak kładzie rękę na moim udzie. Pocalowalam go namiętnie w policzek następnie gladzac go po nim. Stwierdził a ma że przejme inicjatywę pomimo dla mnie ze była to całkiem nowa sytuacja. Przelozylam noge i usiadlamna nimokrakiem. Poczułam jak zaciska dłonie na moich pośladkach. Zaczęłam go całować, było to inne niż wcześniej. Czułam jego perfumy, które działały pobudzająco. Bartek wsunąć ręce na brzuch pociągając koszulke, złapałam ja z końce i stanowczym ruchem ściągnęłam z siebie,rzucając za łóżko. Chłopak przesunął sie tak, że teraz to ja zajmowalam się pod nim. Ściągnął kosuzlke, rzucając niedbale na ziemię. Sun al palcami po brzuchu ściągając mi spódnice. Wysunal rękę pod plecy, czekając aż dam mu pozwolenie. Jęknęłam potakojąco,co Zdjął ze mnie delikatnie stanik. Złapał za moje ręce kładąc je przy mojej głowie, ograniczeniczując ki ruch. to było podniecające. Zacisnąl trochę bardziej dłonie na moich nadgarstkach. Całował mnie w usta,przechodząc coraz niżej. Zostawial mokre ślady na mojej szyi, obojczykach, całował dokoła moje piersi. Po sił moje ręce zjeżdżają niżej. Całował mnie po brzuchu zachęcając o majtki. Spielam się gdy dotknął ich materiału.
-Spokojnie, kochanie. Nic nie będziemy robić. -szepnął mi do ucha, widząc zaniepokojenie.
'*'*'*'*'
Obudziłam się i natychmiast Obruciłam w stronę Bartka. Był taki uroczy gdy spał. Wstałam i na palcach zeszlam do kuchni. Usiadlam na vlacie pijac eode ze szklanki Wyszlam na taras i polozylam sie na miękkim leżaku rozciągajać się. usłyszałam dźwięk smsa. Spojrzałam na telefon Bartka, który leżał na stoliku. Wzięłam go i wyłączyłam ekran
od; Paulina
Hej misiaczku tęsknię za tobą. Brakuje mi ciebie. Słyszałam że gdzieś wyjechałeś jak wrócisz daj znać to spędzisz ze mną noc której nigdy nie zapomnisz. Buziaczki pa Twoja Paula
Co do cholery?-mruknęłam pod nosem czytając jeszcze raz wiadomość Spojrzałam na zdjęcie do niego dołączone był na nim Bartek całujący jakąś blondynkę. Misiaczku? Tęsknie? Brakuje mi ciebei? Kim ty kurwo jesteś?-syknęłam odrzucając telefon na blat. Przez chwilę nie wiedziałam coś ie dzieje, mone życie które zaczęło się układać okazało się tylko fikcyjnym szczęściem. Kim ona jest i dlaczego chce spędzić z nim noc? Dlaczego nic mi o niej nie powiedział? Po co miałby mi mówić, jestem szmata której nikt nie szanuje. Chwyciłam papierosy które zobaczyłam na stoliku. Wyjęłam jednego oddalając. Zaciagnelam się mocno wypuszczając dym podniosłam głowę do góry.
-Monika ? Ci ty robisz?
-Co cie to obchodzi.-warknęłam, zaciągając się. -Fajnie się bawiłeś? Potrzebowałam bliskości a ty to wykorzystales?
-Nie mam pojęcia o czym mówisz. Oddaj tego papierosa.
-Nienawidzę cie.-Wstałam i wysyczałam mu prosto w oczy. -Odpisz dla Paulinki.-warknęłam podając mu telefon. Poszłam do sypialni panując wszystkie rzeczy, które zostawiłam. Zbiegłam po schodach wlokąc za sobą walizkę.
-Monika, to nie tak.-krzyknął do mnie. Paulina to....
-Nie obchodzi mnie ona, ty tez mnie juz nie obchodzi sz. -wykrzyczałam dobrze wiedząc, ze nigdy nie będzie mi obojętny. Wyszłam z domu zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Dopiero teraz z oczu wydostaly mi sie lzy. Zaczęłam biec w stronę odjeżdżającego autobusu. przez okno zobaczyłam dobiegającego Bartka. Widząc go strumienie łez znacznie się zwiększyły. Usiadlam na wilnym miejscu opierajac glowe o szybe. Płakałam histerycznie, przez moją głowę przewijało soe setki myśli. Wiem, że nie powinnam sprawdzać jego telefonu, ale wcale tego nie żałuję.
-Halo, proszę pani. Koniec trasy,musi pani wysiąść.- usłyszałam męski głos.
-Przepraszam, już idę.-Chwyciłam walizkę i wysiadłam z autobusu. Kierowca patrzył na mnie ze współczuciem.
Zaczęłam przeszukiwać torbę by znaleźć telefon. Po kilkunastu minutach zdałam sobie sprawę ze ostatnio go rozwaliłam.
-Jestem w dupie, chyba już nie może być gorzej. - mruknęłam pod nosem. Podniosłam głowę do góry czując krople deszczu na twarzy.
-O, a jednak może.-zaśmiałam się ironicznie do siebie.
Obejrzałam się dookoła, miałam szczęście wysiadłam kolo dworca PKP.
'*'*'*'*'
Nie spałam cala noc, pomimo to pójdę do szkoły, chce normalnie żyć. Nie chce siedzieć całymi dniami w domu i płakać. próbuje być silna.
Stanęłam przy ścianie, wsłuchując się w muzykę w słuchawkach.
-Cześć.-zobaczyłam przed sobą Tomka.
-Hej. - powiedziałam bez emocji, nie patrząc na niego.
-Bartek, mi wszystko powiedział. Musisz z nim porozmawiać, to nie porozumienie.
-Tomek,nie rozumiesz. On mi miał powiedzieć wszystko. Nie mam ochoty o tym gadać. Na razie.- mruknęlam.Wstałam I poszłam w głąb korytarza.
-Monia!-usłyszałam ulubiony głos.
-Daj mi spokój.- krzyknęłam obracacajac się do podbiegajacego chłopaka. -Zostaw mnie.- syknelam gdy złapał mnie za ręce.
-Daj mi to wytłumaczyć.-popatrzył na mnie proszącym wzrokiem.
-Masz 5 minut.-powiedziałam ze złością.
-Paulina to moja była.-spojrzał w dól, wsadzając rękę do kieszeni spodenek.
-Poczekaj, miałeś mi powiedzieć o wszystkim , ale pominąłeś fakt, że miałeś dziewczynę i dalej masz z nią kontakt?-warknęłam, odwracając od niego wzrok.
-Nie mam z nią kontaktu, zerwałem z nią rok temu. Zdradziła mnie. Nie mam pojęcia dlaczego napisała.-mówił z wyjątkowym spokojem.
-Miałeś kiedykolwiek zamiar mi o tym powiedzieć?-zaczęłam machać rękoma histerycznie.
-Bałem się jak zareaguje sz.-mruknął, patrząc mi w oczy.
-Co ty pieprzysz?-warknęłam, krzywiąc się i poprawiając grzywkę , która opadła na moje oczy.
-Paulina Noskowicz - słysząc to zacisnęłam żeby i odsunęłam się o krok.
- Byłeś z ta szmatą?-wysyczałam, mrużąc brwi z niedowierzania.
- To był największy błąd w moim życiu.-przysunął, się łapiąc mnie za rękę.
- Wiesz co ona zrobiła prawda?-popatrzyłam się z żalem.
-Wiem.- złapał mnie za policzek.
Retrospekcja:
Wracałam do domu słuchając muzyki. Był słoneczny i ciepły dzień jak na wiosnę. Upewniłam się ze nic nie jedzie i weszłam na przejście.
-Halo, pamiętasz jak ma z na imię? -zobaczyłam nad sobą kobietę, wyglądającą na lekarza.
-Mo.... Monika.-wymruczałam zdezorientowana.
- Pamiętasz co się stało?
- Weszłam na przejście, patrzyłam, nic nie jechało.Co mi jest?-popatrzyłam dookoła widząc łóżka szpitalne i sprzęty do leczenia.
- Zostałaś potrącona, kierowca uciekł. Masz złamana nogę i rękę, jesteś obolała, bo masz dużo siniaków. zaraz będziesz miała prześwietlenie bo chce zobaczyć twój kręgosłup.
Badania nie wykazały nic oprócz złamania nogi i ręki, poza tym jestem poobijana. Czułam się całkiem nieźle, ale wciąż nie wiedziałam jak to się stało. Ten ktoś musiał jechać bardzo szybko, bo gdy się rozglądałam było pusto.
- Dzień dobry Moniko. Jak się czujesz?
-Dobrze, dziękuję.
-Możemy porozmawiać?
-Tak.
- Znaleźliśmy świadka wypadku i dzięki niemu udało się złapać sprawcę. Jest to Paulina Noskowicz, 18 lat, jechała po pijanemu z ogromną prędkością. Była tez pod wpływem narkotyków.
-Znam ja, chodzi ze mną do szkoły.
-Naprawdę?
- Tak. Co z nią będzie?
- Sprawa trafi do sądu. Jest pełnoletnia, wiec nie będzie tak łatwo tym bardziej, że w grę wchodzą tez narkotyki.
Koniec retrospekcji.
Gdy byłam na rozprawie, nawet nie było jej przykro. 0 skruchy. Była dumna z siebie i zadowolona ze świetnej zabawy. Szkoda ze ja się tak dobrze w szpitalu nie bawiłam.
-Monia, przepraszam wiem ze powinienem od razu ci powiedzieć.
-Skąd mam pewność że nie masz jeszcze kilka tajemnic przede mana?
-Kocham cie.- złapał mnie za biodra,podchodząc bliżej. Cwaniak wiedział w jakich momentach może się zbliżyć.
-Ale to nie odpowiedz na moje pytanie. Popatrz mi w oczy i powiedz ze nie masz więcej tajemnic.-sapnęłam kładąc ręce na jego klatce.
- Nie mam, kochanie. Wybaczysz mi?
- Dlaczego z nią byłeś?-mruknęłam, odsuwajac sie od noego i patrząc w podłogę.
- Byłem w nią zapatrzony, alw to nie była prawdziwa miłość. Po tym wypadku i jak mnie z Zdradziła przejrzałem na oczy. Ona nie lubiła nikogo prócz siebie. Pewnie wyszła na przepustkę i myśli ze znowu owinie mnie wokół pałaca. -Nie będziesz się już gniewać?Tak się wczoraj o ciebie martwiłem.-Przybliżył się by mnie pocałować , a ja ściągnęłam jego ręce z bioder i wyśliznęłam się.
-Pięć minut minęło.-krzyknęłam odchodząc.
-No nie no ej. Ja nie odpuszczę.-krzyknął za mną.
-To dobrze, to znaczy ze ci zależy. -mruknęłam pod nosem, uśmiechając się.
'*'*'*'*'
Przez cały dzień nie widziałam już ani Tomka ani Bartka. Wyszłam ze szkoły, schodząc ostrożnie po schodach.
-Monia!-usłyszałam głos Bartka. Podniosłam głowę, chłopak stał na przeciwko z ogromnym bukietem róż. Zaczęłam biec w jego stronę. Wskoczyłam na niego, przytulając mocno. Oplotłam swoje nogi wokół jego bioder,a ręce wokół szyi. Jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach, podtrzymując mnie.
-Kocham cie.-Wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie tez. -pisnęłam. Zeskoczyłam na ziemie,czując wzrok wszystkich na sobie.
-Proszę.-wręczył mi bukiet róż.
-Dziękuję. - położyłam rękę na jego torsie i muskałam po wargach, na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Mam coś jeszcze. Proszę.-podał pudełko.
-Dziękuję, nie musiałeś.-pisnęłam zszokowana, widząc że w środku jest telefon.
-Musiałem, muszę mieć kontakt ze swoją księżniczką.
-Bartek, jak ty to robisz?-skrzywiłam się myśląc o tym jak jego urok osobisty na mnie działa I sprawia że od razu mu wybaczam.
-Nie wiem, ważne że działa.-zaśmiał się mocno mnie przytulając.
-Kocham cie skarbie.-przybliżyłam się i zaczęłam muskać jego wargi. Wsunęłam w jego włosy palce, delikatnie nimi poruszając. Z ust chłopaka wydostał się pomruk zadowolenia. Złapał mnie za tyłek na co sapnęłam.
- Ej ej ej bo zaraz zaczniecie się rozbierać. -zaśmiał się jak zwykle. Tylko Tomek w sekundę potrafi zepsuć nastrój. -Nie wiem czy wiesz, ale ja pomagałem przy wyborze telefonu.
-ojej ojej jak ja mogłabym o tobie zapomnieć. -Podeszłam do niego przytulając, a następnie całując w policzek.
-Ja jestem zazdrosny.
-Ćśśś.-przysunelam, podchodząc i całując go .
Obróciłam się wzroki ludzi były wciąż skierowane na nas.
Bartek przywiózł mnie do swojego domu. Wszystko zapowiadało się fajnie, myliłam się. Wyszliśmy do domu.
-Cześć Bartek, twoją dziewczyna przyszła. -Skrzywiłam się wychodząc zza jego pleców.
-Mamo, to jest moja dziewczyna mamo.-popatrzył na mnie.
-Hej.-ujrzałam przed sobą dziewczynę, ktoreb nigdy więcej nie chciałam zobaczyć.
-Nie przychodź tu, nie pisz do mnie. Wyjdz stąd bo pozew cie o napastOwanie.
-Czy to jest ta urocza dziewczynka, przez którą siedzę?
-Siedzisz za brak mózgu.-warknął,złapałam go za rękę widząc jak zaczyna się denerwowac. -Nawet się do niej nie zbliżaj.
-Bo co bo uderzysz mnie? Dziewczynę?
-Już dawno straciłas mój szacunek. Spierdalaj, nie chce cię więcej widzieć. -warknął wskazując palcem drzwi. Przytulił mnie całując w czoło.
-Przepraszam, nie miałam pojęcia kto to jest.
-W porządku. To jest Monika, moja dziewczyna.
-Miło mi.-podam rękę uśmiechając się.
'*'*'*'*'
Wczorajszy wieczór był naprawdę miły, jego rodzice są naprawdę sympatyczni,traktowali mnie jak swoją córkę. Michał, brat Bartka jest bardzo uroczy.
Perspektywa Bartka:
-Dzień dobry, Andrzej Podhalski -............
Dostaliśmy zgłoszenie, że prawdopodobnie posiada pan w swoim domu narkotyki.
-Słucham? To jakieś nieporozumienie.
-Mogę wejść?
-Tak,proszę. To mój pokój.
-O proszę. Nic pan o tym nie wie?
-Ja nigdy nie miałem tego w rękach.
-Sprawdzimy na komisariacie.
-Sprawdzane są odciski palców.
-Czemu traktujecie mnie jak przestępcę?
-Znaleźliśmy u ciebie nielegalne środki odurzające to nie wystarczający powód?
-Właśnie się dowiedziałem,że nie ma tam twoich odcisków. Skąd to się wzięło w twoim pokoju.
-Wczoraj dowiedziała mnie stara znajoma, wyszła z więzienia na przepustkę. Mama myślała ze to moja dziewczyna i ja wpuściła. Jestem pewny, że to jej sprawka.
-Kto to jest?
- Paulina Noskowicz.Siedzi za spowodowanie wypadku, była pod wpływem alkoholu i narkotyków.
- Ma jakiś powód do zemsty?
-Jestem teraz z dziewczyną, która potrąciła.
Ona jest nie zrównoważona psychicznie,boje się ze zrobi coś moim bliskim.
-Paulina Noskowicz? Ona nie wyszła na przepustkę, ona jest poszukiwana. Uciekła, dwa dni temu.
-Cholera.
-Mogę zadzwonić do swojej dziewczyny?
-Za chwile, właściwie to jesteś wolny. Wypisz em kilka papierów i możesz wracać do domu.
-Wiesz gdzie może przebywać Paulina.
-Przy wodociągach jest opuszczony budynek, kiedyś tam często się chowała.
-Jesteś wolny.
Wyszedłem z pokoju, nie mogłem uwierzyć że ta szmata to zrobiła. Jedyne do czego ma rozum yo do robienia złych rzeczy. W oddali korytarza zobaczyłem mamę i Monikę.
-Tak się martwiłam.-pisnęła dziewczyna przytulając mnie.
-To ona , to ta szmata. Mamo,jedz do domu. Pilnuj Michała, nie wychodźcie. Ja od widzę Monikę
Odpaliłem samochód i ruszyłem do domu Moni.
-Ona uciekła z więzienia.-popatrzyłem na dziewczynę zmieniając bieg.
-O Jezu, Bartek co teraz?-popatrzyła zmartwiona.
- Nic, musimy czekać aż ja złapią.-stwierdziłem ze spokojem. -Zadzwoń na swoją ochronę. Powiedz żeby byli czujni i patrzyli kto się kręci kolo domu.
Usiadłem na jej łóżko chowając głowę w ręce. Byłem przygnębiony. Starałem się być silnym.
-Będzie dobrze.-poczułem jak dziewczyna siada obok i kładzie rękę na moim ramieniu.
-Boje się o ciebie, ona jest naprawdę niebezpieczna. Jaki ja byłem głupi.-popatrzyłem w jej stronę, odgarniając z jej oczu grzywkę.
-Każdy popełnia błędy misiek.-przytuliła mnie, oparłem brodę o jej głowę. -Zostań u mnie.-pisnęła cienkim głosem.
-Mogę spać z tobą? - dziewczyna puściła mnie. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłem ze jest zaskoczona. -Nie wiem czy chcesz spać z takim gnojkiem.-mruknąłem, czując ciągle wyrzuty sumienia.
-Zastanowię się.-zaśmiała się siadając na mnie w rokroku. jako ze jest wysoka, na wysokosci noich oczu znajduja sie jej piersi,gdy siada w takiej pozycji. Nie to żeby mi to przeszkadzało. Uwielbiam ja i jej cialo. -Posłuchaj, ja ci naprawdę wybaczyłam, kocham cię, taki jest związek popełniamy błędy i musimy je wybaczać. Ciągle się uczymy. Ja zapewne też popełnie nie jedną gafę, jesteśmy tylko ludźmi. Najważniejsze by być szczerym i mówić wszystko.-złapała mnie za policzki i musnęła w usta.
-Moja mądra, piękna dziewczyna.-Zacisnąłem ręce na jej pośladkach, doskonałe wiedząc że to lubi.
-Mam dość tego dnia, chodźmy spać.-mruknęła schodząc ze mnie. Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki.
-Ja pierdole.-podniosłem się z łóżka widząc przed sobą Monikę. Miała na sobie koronkowe majtki, które idealnie leżały na jej tyłku i krótka kozulke odsłaniającą jej płaski brzuszek. Przez cienki materiał delikatnie przebiajały jej skutki. Włosy miała upiete luźno w kok. Zauważyłem ze długie zgrabne nóżki podążają w moja stronę.
-Kogo?- zaśmiała się, swoją drogą jej uśmiech jest nieziemski .
-Najchętniej ciebie.-mruknąłem pod nosem, łapiąc ja za rękę i przysuwając do siebie.
-Idę spać misiek, a ty rób co chcesz.-wyminęła mnie podchodząc do łóżka z drugiej strony i wchodząc pod kołdrę.
-Spać? Żartujesz? Jak ja mogę teraz spać?-zdjąłem spodnie i koszulke kładąc się koło niej.
-Naprawdę jestem zmęczona.-Mruknęła marudzić.
- Ja też, ale gdy Cię zobaczyłem od razu dostałem energii. -Obróciłam się na bok kładąc rękę pod jej kosuzlke.
-Podrap.-pisnęła słodkim głosikiem. Zacząłem jeździć po jej plecach, po chwili usłyszałem miłe mruczenie.
'*'*'*'*'
Sobota:
Bartek zaraz po śniadaniu pojechał do siebie. Ja wyszłam na spacer, wtedy myślałam że to będzie zwykła sobota. Weszłam na podwórko i doznałam szoku. Stalo sie to czego obawiałam się od dawna. Niska blondynka z toną makijażu na twarzy stała w białej sukience mini i wysokich złotych szpilkach stała przy schodach.
-Na co czekasz?-zapytałam bez emocji skanując ją wzrokiem.
-Az ktoś wniesie moja walizkę.-powiedziała poprawiając sukienkę. Wybuchnelam śmiechem i weszłam do domu. Po pol godzinie dotarło do niej, że nikt nie zamierza jej pomóc.
-Monika!-usłyszałam krzyk.
-Czego się drzesz?-warknęłam schodząc po schodach,patrząc na nią z pod byka.
-Pokażesz mi mój pokój?-uśmiechnęła się do mnie, mrugając rzesami.
Weszłam na gore, wskazując palcem schowek.
-Proszę cię no.-zaczęła tupać nogami, nie zważając na to weszłam do swojego pokoju.
*30*minut później.
- Monika, wychodzę!-usłyszałam krzyk z dołu.
-Jakby mnie to obchodziło- mruknęłam,machając głową.
Wyszłam na balkon opierając się o barierke. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra. To nie były ręce Bartka, on łapał mnie delikatnie. teraz czułam mocny uścisk, sprawiając ze czułam dyskomfort. Nie czułam tez perfum mojego chłopaka. Obróciłam się szybko, zobaczyłam niezbyt wysokiego czarniwlosego chłopaka. Nie należą on tez do tych przystojnych. Odepchnela go szybkim ruchem, złapał mnie za ręce ciągnąc mnie do pokoju.
- Puść mnie do cholery!-krzyknęłam nie wiedząc co się dzieje. Zaczęłam się szarpać, lecz nie dawało to żadnych efektów.
-Lubie takie ostre suczki -powiedział mi do ucha uśmiechając się arogancko, przypierając mnie do ściany.
-Zostaw mnie-krzyczałam, z moich oczu wydostaly się łzy. Macał mnie, ciągle trzymając w takiej pozycji ze nie miałam ruchu. Ściągnął ze mnie bluzkę.
-Kurwa, puść mnie.-krzyczałam.
-Zamknij się dziwko.-syknął dotykając moje piersi.
-Ty skurwesynie.-usłyszałam głos Bartka, czując ulgę. Szepnął go za koszulke i uderzył w twarz. Wykonał jeszcze kilka ciosów w brzuch, sprawiając ze chłopak upadł.
-Kim jesteś kurwo?-warknął schylilając się i łapiąc go za koszulke. -Mów!-krzyknął uderzając go w policzek.
-Bratem Elizy.-jeknął.-Miałem pracować jako ogrodnik.
-Jeszcze raz zobaczę cie w tym domu albo obok niej dostaniesz dwa razy mocniej, rozumiesz?-wysyczał, jego nos drgał ze zdenerwowania.
-Tak.-sapnął, wybierając ręką krew z nosa.
-Na pewno?
-Tak.-jęknął.
-To wypierdalaj. Już! -krzyknął. Chłopak ledwo poniósł soe z podłogi i wybiegł z pokoju. Bartek usiadł kolo mnie an podłodze i przytulił mnie. Poczułam jego z pach i ciepło. Po tym co się stało nawet to mnie nie uspokajało.
-Bartek...-wychlipałam obejmując go mocniej.
-Nic nie mów.-wyszeptał całując mnie w czoło.
Po godzinie uspokoilam się.
-Czemu przyjechałeś?-mruknęłam podnosząc głowę i patrząc na niego.
-Zapomniałem telefonu.-popatrzył na szafkę przy łóżku.
-Żebyś nie przyszedł, zgwałciłby mnie.-pisnęłam,czując jak łzy znowu napływają mi do oczu.
-Ojciec ci nie mówił, że będzie nowy ogrodnik?
-On mi nawet nie powiedział, że ta zdzira się wprowadza.- warknęłam przymrużając oczy.
-Spokojnie, zajme się tym. Tak jak szybko się wprowadziła tak szybko się wyprowadzi.-pogladzil mnie po głowie.
Cały wieczór spędziłam z Bartkiem w swoim pokoju, tylko przy nim czułam się bezpieczna, choć nie koniecznie w swoim pokoju.
'*'*'*'*'
Obudziłam się, koło mnie nie było Bartka. Podniosłam się opierając o szczyt łóżka. Obróciłam w lewo głowę widząc ze drzwi się otwierają.
-Jak się czujesz kochanie?-powiedział zmartwionym głosem. Usiadł kolo mnie stawiając przede mną tace ze śniadaniem.
-Bywało lepiej.-sapnęłam, biorąc łyk soku.
-Masz problem z głowy.-uśmiechnął się gladzac mnie po nodze.
-Co?-zmrużyłam brwi, patrząc na niego pytająco.
-Nigdy więcej nie zobaczysz Ełzy.
-Co zrobiłeś?
-Mam swoje sposoby.-wzial truskawkę z talerzyka. Pocalowalam go w policzek w dowód wdzięczności. -A z tym typkiem porozmawiam jeszcze raz, żeby zapamiętał do końca życia. -mruknął pod nosem, poprawiając włosy.
'*'*'*'*'
Miesiac później.
W moim życiu trochę się po układało, sytuacja w szkole sie polepszyła. Zreszta fo tu mowic o szkoe skoro sa wakcje. Dużo czasu spędzam z Bartkiem, z reszta z Tomkiem tez. Traktuje go jak brata, którego nigdy nie miałam. Jeżeli chodzi o dom nic się nie zmieniło. Sprawa z Paulina się rozwiązała, trafiała do więzienia tym razem juz na zawsze. Dziś był dzień moich urodzin, zaczynam dorosłe zycie.
Obudziłam się czując muska nie po policzku. Bartek leżał na mnie, rzecz jasna tak ze nir było mi ciężko.
-Wszystkiego najlepszego.-położył się koło mnie I podał pudełeczko. Miałam wrażenie ze wraz z otwieraniem pudełka moje usta tez się rozchylały. Pierwszy raz dostałam biżuterię. No tak, było mnie na nią stać. Ale kupowanie sobie samemu nie daje żadnej radości. Ujrzałam delikatny złoty łańcuszek z serduszkiem. Na odwrocie było M&B oraz data rozpoczęcia związku.
-Dzię. . . Dziękuję. - wydudałam. - Pomożesz? - polozylam na jego ręce naszyjnik. Zapiął go delikatnie, po czym przejechał po moim obojczyku. - Kocham cie. - Wstałam i usiadłam na niego jak zwykle w rozkroku. Poczułam jego dłonie układa się na moich biodrach, zjeżdżając na pośladki.
-Monika, musimy porozmawiać. - usłyszałam głos ojca.-czekam w biurze.
- Cholera-syknęłam.
-Jeśli chodzi o Elize mogę pójść z tobą I wszystko powiedzieć.
- Nie, musze to samatorów załatwić.
Weszłam do biura, ojciec stał obrócony do okna. Usiadłam na stole.
- Wytłumacz mi dlaczego nie tu Elizy I czemu nie odbiera telefonu. - popatrzył na mnie.
- Jej brat miał pracować u nas.-mruknęłam nie chcąc wracać do tamtego dnia.
- No tak.- posłał pytające spojrzenie.
- Byłam w pokoju, przyszedł i zaczął mnie dotykać. Mówiłam żeby przestał wygrywała się to nić nie dawało. Zdarł ze mnie bluzkę. Wtedy wszedł Bartek, żeby nie on ten typ by mnie zgwałcił. - mówiłam patrząc na podłogę.
-No ale, ja się nie pytałem o niego. Tylko o Elize.- spojrzał na mnie wyciągając ręce z kieszeni.
- Żartujesz sobie? - zaśmiałam się ironicznie.
- Czy widziałas mnie kiedykolwiek zartujacego? - wzial łyk wody ze szklanki.
-Czy ty nie widzisz co się dzieje? Matka odeszla,zresztą jest taka sama jak ty. Tez nigdy nie kochala. Traktujesz jak szmatę. Dziwke która poleciała na twój majątek traktujesz lepiej niż mnie. Mnie, swoją córkę, swoje jedyne dziecko. Powiedziałeś kiedykolwiek ze mnie kochasz? Przytuliłeś? Teraz mam to w dupie, ale jak byłam mała to tego potrzebowałam. Marzyłam o ojcu, o ojcu , który nauczy mnie jeździć na rowerze czy przeczyta bajkę na dobranoc. Podczas gdy inne dzieci marzyły o elektrycznych samochodach I domkach dla lalek.Pipieniądze, pieniądze, pieniądze, to jest dla ciebie ważne i nic więcej. Jeszcze chwila i zostaniesz z nimi sam i będziesz w końcu szczęśliwy.
- Moni...-próbował coś powiedzieć.
- Wiesz jaki dzisiaj dzień? -popatrzyłam z nadzieją.
- No, piątek.- mruknął.
- Nie, tato. Dzisiaj są moje urodziny. Wiesz które? Osiemnaste. Jestem dorosła.-Wstałam ze stołu idąc do drzwi. Położyłam rękę na kamer odwracając się.
- Jesteś najgorszym ojcem na świecie.-powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem.
Wyszłam zamykając za sobą drzwi. Jest mi lżej powiedziałam to co chciałam powiedzieć od dawna. Nie będę zła, dziś jest zbyt wyjątkowy dzień żeby go zmarnować.
Weszłam do pokoju i zaczęłam się rozglądać, nir było Bartka. Otworzyłam drzwi garderoby i zobaczyłam chłopaka przeglądając ego moje sukienki.
-A co ty robisz?-zaczęłam się śmiać
-Szukam pięknej sukienki dla mojej pięknej dziewczyny.-podeszłam do niego przytulając się do jego pleców. wskazalam palcem czarną sukienkę bez ramiączek. Góra była z przodu złota, dół był z delikatnego zwiewne go materiału , przypominającego tiul.
-Ta będzie idealna. - przyłożył ja do mnie machając potakojąco głową. - To ja jadę się przebrać.
Perspektywa Bartka :
Wszedłem do pokoju i Usiadłem na łóżko. Drzwi łazienki się otworzyły, w progu zobaczyłem Monikę. Wyglądała cudownie. Jej zgrabne nóżki ślicznie wyglądały w beżowych szpilkach, sukienka ładnie podkreślała jej figurę.
-Mam z tobą ten sam problem.-uśmiechnęłam się, przejeżdżając palcami po jego policzku.
-Masz piękne oczy, nigdy w życiu takich nie widziałem.-Mruknąl
-Dziękuję.-przytuliłam go
-Dobranoc.- szepnęłam mu do ucha i pomalowałam w policzek.
-Do jutra, przyjadę po ciebie. Masz na 8?
-Tak.-puściłam oczko, machając na pożegnanie. Gdy tylko samochód odjechał weszłam do domu. Szłam po omacku do pokoju.
-Kurr...-pisnęłam, uderzając małym palcem u stopy o kant komody.
-Cholerna szafka.-mruknęłam pod nosem.
Weszłam do pokoju rzucając buty i torebkę niedbale przy łóżku. Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Przysunęłam kaptur czarnej bluzy do nosa czując zapach perfum Bartka. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Z rzuciłam ubrania i wzięłam prysznic. Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.
'*'*'*'*'
-Nie,błagam nie. Jeszcze 5 minut.-mruknęłam. Otworzyłam oczy przebierając je. Obok mnie wiedział Bartek. Czarne dżinsy, biała koszulka no i te włosy. Zawsze będą pociągające.
-Hej.-Poczułam jego oddech na sobie, a zaraz potem dostałam buziaka w czoło.
-To nie sen?-mruknęłam, nasuwajac koldre na glowe na co zaśmiał się .
-Słodka jesteś.
-Ktora godzina, musze juz wstawać?-zapytałam, patrząc na niego z grymas em na twarzy.
-Jak nie chcemy się spóźnić to wypadałoby.-wstał z łóżka podchodząc do lustra i przeczesując włosy ręką.
Wygramoliłam się z łóżka idąc na balkon. Podeszłam do poręczy zaczerpujac powietrza.
-Ja pierdole.-usłyszałam głos chłopaka, nie wiedząc o co chodzi.
Obróciłam się zdając sobie sprawę z tego, że jestem w samej koszulce i koronkowych majtkach.
-O cholera.- syknelam patrząc się na swoje nogi. -Sory, zapomniałam. Jestem przyzwyczajona tylko do obecności Asi-mojej pokojówki. Nikt inny nigdy nie bywał u mnie Przepraszam-pisnęłam przepychajac się obok chłopaka, próbując przejść przez drzwi, w których stał.
-Nic, się nie stało.-zaśmiał się Bartek, śledząc mone ruchy. -Jesteś taka piękna, jeżu te nogi i tyłek.
-Co?-skrzywilam się nie rozumiejąc co wybełkotał przed chwilą. Podeszłam do garderoby i wybrałam pastelową spódnice wyciągając ja na siebie.
-Mówię, że masz bardzo ładne ciało.-Podszedł do mnie kilka kroków. -Sporo tego.-Mruknął widząc mone ubrania.
Wzielam koszulke, wyminęłam gi i weszłam do łazienki.
Ubralam bluzkę i szybko się umalowałam. Wyszłam i stanęłam przed lusterkiem ułożył am włosy stwierdzajac, że nie będę ich dziś prostować i zostawię delikatne fale.
-Zostaw je tak.-powiedział spoglądając na mnie leżąc na łóżku. Utwierdził mnie w tym przekonaniu, wiec chyba byłam już gotowa.
-Ile ja bym dała, żeby znaleźć się teraz w jakimś pięknym miejscu.
-Nad morzem?
-Naprzyklad.
-Pakuj się.- wstał raptownie z łóżka podchodząc do mnie.
- Co?-skrzywilam się nie widząc o co mu chodzi.
-Pojechałabyś ze mna? Mam domek nad morzem.
-Masz maturę za tydzień.-przypomniałam mu i przerwałam ten piękny moment
Chwycił mnie za biodra.
-Ale...-położyłam ręce ba jego policzkach.
-Proszę.-popatrzył na mnie uroczym wzrokiem.
-Wyjmij walizkę z pod łóżka, ja idę po ciuchy.-Oderwałam się od niego pobiegać do garderoby.
Czy ja od zalałam. ? Wyjeżdżam z chłopakiem, którego wczoraj poznałam? Co ja wyprawiam. Chcę z nim tam być i spędzić te dni jak najlepiej. Wrzucałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki.
-Isziemy.-powiedziałam zapinając walizkę.
'*'*'*'*'
Droga miło mijala miło. Powiedzieliśmy sobie wszystko o sobie i życiu. Pomijając wiele śmiesznych opowieści dowiedziałam się głównie, ze ma młodszego przyrodbniego brata. Michał ma 11 Lat. Ojciec zostawił Barka i jego mamę gdy tylko się urodził. Kilka lat później jego matka wyszła za mąż. Bartek zaakceptował go jako swojego ojca a Michała jako brata. Poza tym opowiedział dużo o swoim dzieciństwie czym nie będę was za nudzić.
-To tu.- powiedział wjeżdżając na podjazd.
-Ładnie, bardzo zadbane.-wysiadłam, rozglądając się dookoła. Był tam niewielki domek piętrowy z tarasem i duży ogródek, wszystko było otoczone żywopłotem, przez co czułam prywatność i komfort. Chłopak wyciągnął walizke z samochodu, wzial mnie za rękę i wprowadził do domu. Pośrodku był salonik stała tam szara kanapa, stolik i telewizor , tuż obok była niewielka kuchnia. Po ogarnięciu się z grubsza, poszliśmy na plażę.
-Kochanie wskakuj!-krzyknął nachylajac się do przodu. Wskoczyłam na barana, opłata jąć nogi wokół jego bioder. Zaczął szybko biec w kierunku wody na co wydostal się z moich ust pisk.
-Zimna!-krzyknęłam czując jak fale napływające na brzuch.
-A taka gorąca z ciebie dziewczyna.-zaśmiał sie na co zaczęłam go ochlapywać. Odeszła od niego kilka kroków zanurzając się gwałtownie pod wodę.
-Monika?-popłynął do mnie wyciągając się mnie z wody. Zaczęłam się śmiać widząc przerażenie w jego oczach.
-Jesteś okropna!-krzyknął łapiąc mnie i wrzucając do wody.
-Zawsze chciałam żeby uratował mnie przystojny chłopak.-mruknęłam, odgarniając mokre włosy do tyłu. Podeszłam i splotłam ręce na jego szyi.
Złapał mnie za biodra przyciągając do siebie jeszcze bardziej.
-Czekaj,masz coś tutaj.-przetarłam chłopakowi policzek.
-Dziekuje.-pocałował mnie w usta, co odwzajemniłam. Wyszliśmy z wody wybierając się, nadszedł wieczór.
Spacerowaliśmy brzegiem morza, podziwiając zachód.
-Monia, tak w sumie to cie jeszcze nie spytałem.-zatrzymał mnie łapiąc za obydwie ręce.-Będziesz moją dziewczyna?-spojrzał mi prosto w oczy.
-Będę. Kocham Cię. -Przysunęłam się bliżej i zaczęłam namiętnie całować.
-Płaczesz? -mruknął patrząc na moje zamglone oczy.
-To ze szczęścia.-chlipnęłam. Złapał mnie za policzek i pocałował w czoło.
Po powrocie do domu Bartek zaproponował film. Wybrał horror, dobrze wiedział co robi. Uslyszakam glos dochodzący z kuchni. Możemy cis obejrzeć. To może horror? Uzniechnal się bo dobrze wiedział ze się ich boje. Niech będzie.westchnelam. To idz na gore, ja zrobię popcorn. Sypialnia była bardzo ładn, trzy ściany były białe a jedna pokryta czarna taoeta.przy której stało duże pięknie zascuelone łóżko. Naprzeciwko był telewizor.na środku był okrągły mieciutki dywan. Była tez szafrczka nicnaai dużą szafa z lustrem. Wszystkie meblebylu białe. Wyjelam z walizki luźną bluzkę i spodenki. Szybko się prEbralam i polozylam tak ze zajmowalam cale łóżko.
-O widzę ze juz wypróbowałaś łóżko.zasmialie chłopak, od stawiając popcorn a druga ręką poprawiając włosy
-Yhy. Mruknelam Niemrawo. Odsunęłam się na bok, by zrobić mu miejsce. Przybliżył am się do niego wpychając się pod jego ramię. Jezdziłam palcem po jego koszulce robiąc kółka , nie zwracając uwagi na film.
następnie po woli wsuwajac ja pod kosuzlke wodzilam palcami po jego torsie wyczuwając napięte mięśnie. Obrocil sie do mnie lapiac na plecy i przysuwajac blizej siebie. Położyłam na nim nogę, czując jak kładzie rękę na moim udzie. Pocalowalam go namiętnie w policzek następnie gladzac go po nim. Stwierdził a ma że przejme inicjatywę pomimo dla mnie ze była to całkiem nowa sytuacja. Przelozylam noge i usiadlamna nimokrakiem. Poczułam jak zaciska dłonie na moich pośladkach. Zaczęłam go całować, było to inne niż wcześniej. Czułam jego perfumy, które działały pobudzająco. Bartek wsunąć ręce na brzuch pociągając koszulke, złapałam ja z końce i stanowczym ruchem ściągnęłam z siebie,rzucając za łóżko. Chłopak przesunął sie tak, że teraz to ja zajmowalam się pod nim. Ściągnął kosuzlke, rzucając niedbale na ziemię. Sun al palcami po brzuchu ściągając mi spódnice. Wysunal rękę pod plecy, czekając aż dam mu pozwolenie. Jęknęłam potakojąco,co Zdjął ze mnie delikatnie stanik. Złapał za moje ręce kładąc je przy mojej głowie, ograniczeniczując ki ruch. to było podniecające. Zacisnąl trochę bardziej dłonie na moich nadgarstkach. Całował mnie w usta,przechodząc coraz niżej. Zostawial mokre ślady na mojej szyi, obojczykach, całował dokoła moje piersi. Po sił moje ręce zjeżdżają niżej. Całował mnie po brzuchu zachęcając o majtki. Spielam się gdy dotknął ich materiału.
-Spokojnie, kochanie. Nic nie będziemy robić. -szepnął mi do ucha, widząc zaniepokojenie.
'*'*'*'*'
Obudziłam się i natychmiast Obruciłam w stronę Bartka. Był taki uroczy gdy spał. Wstałam i na palcach zeszlam do kuchni. Usiadlam na vlacie pijac eode ze szklanki Wyszlam na taras i polozylam sie na miękkim leżaku rozciągajać się. usłyszałam dźwięk smsa. Spojrzałam na telefon Bartka, który leżał na stoliku. Wzięłam go i wyłączyłam ekran
od; Paulina
Hej misiaczku tęsknię za tobą. Brakuje mi ciebie. Słyszałam że gdzieś wyjechałeś jak wrócisz daj znać to spędzisz ze mną noc której nigdy nie zapomnisz. Buziaczki pa Twoja Paula
Co do cholery?-mruknęłam pod nosem czytając jeszcze raz wiadomość Spojrzałam na zdjęcie do niego dołączone był na nim Bartek całujący jakąś blondynkę. Misiaczku? Tęsknie? Brakuje mi ciebei? Kim ty kurwo jesteś?-syknęłam odrzucając telefon na blat. Przez chwilę nie wiedziałam coś ie dzieje, mone życie które zaczęło się układać okazało się tylko fikcyjnym szczęściem. Kim ona jest i dlaczego chce spędzić z nim noc? Dlaczego nic mi o niej nie powiedział? Po co miałby mi mówić, jestem szmata której nikt nie szanuje. Chwyciłam papierosy które zobaczyłam na stoliku. Wyjęłam jednego oddalając. Zaciagnelam się mocno wypuszczając dym podniosłam głowę do góry.
-Monika ? Ci ty robisz?
-Co cie to obchodzi.-warknęłam, zaciągając się. -Fajnie się bawiłeś? Potrzebowałam bliskości a ty to wykorzystales?
-Nie mam pojęcia o czym mówisz. Oddaj tego papierosa.
-Nienawidzę cie.-Wstałam i wysyczałam mu prosto w oczy. -Odpisz dla Paulinki.-warknęłam podając mu telefon. Poszłam do sypialni panując wszystkie rzeczy, które zostawiłam. Zbiegłam po schodach wlokąc za sobą walizkę.
-Monika, to nie tak.-krzyknął do mnie. Paulina to....
-Nie obchodzi mnie ona, ty tez mnie juz nie obchodzi sz. -wykrzyczałam dobrze wiedząc, ze nigdy nie będzie mi obojętny. Wyszłam z domu zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Dopiero teraz z oczu wydostaly mi sie lzy. Zaczęłam biec w stronę odjeżdżającego autobusu. przez okno zobaczyłam dobiegającego Bartka. Widząc go strumienie łez znacznie się zwiększyły. Usiadlam na wilnym miejscu opierajac glowe o szybe. Płakałam histerycznie, przez moją głowę przewijało soe setki myśli. Wiem, że nie powinnam sprawdzać jego telefonu, ale wcale tego nie żałuję.
-Halo, proszę pani. Koniec trasy,musi pani wysiąść.- usłyszałam męski głos.
-Przepraszam, już idę.-Chwyciłam walizkę i wysiadłam z autobusu. Kierowca patrzył na mnie ze współczuciem.
Zaczęłam przeszukiwać torbę by znaleźć telefon. Po kilkunastu minutach zdałam sobie sprawę ze ostatnio go rozwaliłam.
-Jestem w dupie, chyba już nie może być gorzej. - mruknęłam pod nosem. Podniosłam głowę do góry czując krople deszczu na twarzy.
-O, a jednak może.-zaśmiałam się ironicznie do siebie.
Obejrzałam się dookoła, miałam szczęście wysiadłam kolo dworca PKP.
'*'*'*'*'
Nie spałam cala noc, pomimo to pójdę do szkoły, chce normalnie żyć. Nie chce siedzieć całymi dniami w domu i płakać. próbuje być silna.
Stanęłam przy ścianie, wsłuchując się w muzykę w słuchawkach.
-Cześć.-zobaczyłam przed sobą Tomka.
-Hej. - powiedziałam bez emocji, nie patrząc na niego.
-Bartek, mi wszystko powiedział. Musisz z nim porozmawiać, to nie porozumienie.
-Tomek,nie rozumiesz. On mi miał powiedzieć wszystko. Nie mam ochoty o tym gadać. Na razie.- mruknęlam.Wstałam I poszłam w głąb korytarza.
-Monia!-usłyszałam ulubiony głos.
-Daj mi spokój.- krzyknęłam obracacajac się do podbiegajacego chłopaka. -Zostaw mnie.- syknelam gdy złapał mnie za ręce.
-Daj mi to wytłumaczyć.-popatrzył na mnie proszącym wzrokiem.
-Masz 5 minut.-powiedziałam ze złością.
-Paulina to moja była.-spojrzał w dól, wsadzając rękę do kieszeni spodenek.
-Poczekaj, miałeś mi powiedzieć o wszystkim , ale pominąłeś fakt, że miałeś dziewczynę i dalej masz z nią kontakt?-warknęłam, odwracając od niego wzrok.
-Nie mam z nią kontaktu, zerwałem z nią rok temu. Zdradziła mnie. Nie mam pojęcia dlaczego napisała.-mówił z wyjątkowym spokojem.
-Miałeś kiedykolwiek zamiar mi o tym powiedzieć?-zaczęłam machać rękoma histerycznie.
-Bałem się jak zareaguje sz.-mruknął, patrząc mi w oczy.
-Co ty pieprzysz?-warknęłam, krzywiąc się i poprawiając grzywkę , która opadła na moje oczy.
-Paulina Noskowicz - słysząc to zacisnęłam żeby i odsunęłam się o krok.
- Byłeś z ta szmatą?-wysyczałam, mrużąc brwi z niedowierzania.
- To był największy błąd w moim życiu.-przysunął, się łapiąc mnie za rękę.
- Wiesz co ona zrobiła prawda?-popatrzyłam się z żalem.
-Wiem.- złapał mnie za policzek.
Retrospekcja:
Wracałam do domu słuchając muzyki. Był słoneczny i ciepły dzień jak na wiosnę. Upewniłam się ze nic nie jedzie i weszłam na przejście.
-Halo, pamiętasz jak ma z na imię? -zobaczyłam nad sobą kobietę, wyglądającą na lekarza.
-Mo.... Monika.-wymruczałam zdezorientowana.
- Pamiętasz co się stało?
- Weszłam na przejście, patrzyłam, nic nie jechało.Co mi jest?-popatrzyłam dookoła widząc łóżka szpitalne i sprzęty do leczenia.
- Zostałaś potrącona, kierowca uciekł. Masz złamana nogę i rękę, jesteś obolała, bo masz dużo siniaków. zaraz będziesz miała prześwietlenie bo chce zobaczyć twój kręgosłup.
Badania nie wykazały nic oprócz złamania nogi i ręki, poza tym jestem poobijana. Czułam się całkiem nieźle, ale wciąż nie wiedziałam jak to się stało. Ten ktoś musiał jechać bardzo szybko, bo gdy się rozglądałam było pusto.
- Dzień dobry Moniko. Jak się czujesz?
-Dobrze, dziękuję.
-Możemy porozmawiać?
-Tak.
- Znaleźliśmy świadka wypadku i dzięki niemu udało się złapać sprawcę. Jest to Paulina Noskowicz, 18 lat, jechała po pijanemu z ogromną prędkością. Była tez pod wpływem narkotyków.
-Znam ja, chodzi ze mną do szkoły.
-Naprawdę?
- Tak. Co z nią będzie?
- Sprawa trafi do sądu. Jest pełnoletnia, wiec nie będzie tak łatwo tym bardziej, że w grę wchodzą tez narkotyki.
Koniec retrospekcji.
Gdy byłam na rozprawie, nawet nie było jej przykro. 0 skruchy. Była dumna z siebie i zadowolona ze świetnej zabawy. Szkoda ze ja się tak dobrze w szpitalu nie bawiłam.
-Monia, przepraszam wiem ze powinienem od razu ci powiedzieć.
-Skąd mam pewność że nie masz jeszcze kilka tajemnic przede mana?
-Kocham cie.- złapał mnie za biodra,podchodząc bliżej. Cwaniak wiedział w jakich momentach może się zbliżyć.
-Ale to nie odpowiedz na moje pytanie. Popatrz mi w oczy i powiedz ze nie masz więcej tajemnic.-sapnęłam kładąc ręce na jego klatce.
- Nie mam, kochanie. Wybaczysz mi?
- Dlaczego z nią byłeś?-mruknęłam, odsuwajac sie od noego i patrząc w podłogę.
- Byłem w nią zapatrzony, alw to nie była prawdziwa miłość. Po tym wypadku i jak mnie z Zdradziła przejrzałem na oczy. Ona nie lubiła nikogo prócz siebie. Pewnie wyszła na przepustkę i myśli ze znowu owinie mnie wokół pałaca. -Nie będziesz się już gniewać?Tak się wczoraj o ciebie martwiłem.-Przybliżył się by mnie pocałować , a ja ściągnęłam jego ręce z bioder i wyśliznęłam się.
-Pięć minut minęło.-krzyknęłam odchodząc.
-No nie no ej. Ja nie odpuszczę.-krzyknął za mną.
-To dobrze, to znaczy ze ci zależy. -mruknęłam pod nosem, uśmiechając się.
'*'*'*'*'
Przez cały dzień nie widziałam już ani Tomka ani Bartka. Wyszłam ze szkoły, schodząc ostrożnie po schodach.
-Monia!-usłyszałam głos Bartka. Podniosłam głowę, chłopak stał na przeciwko z ogromnym bukietem róż. Zaczęłam biec w jego stronę. Wskoczyłam na niego, przytulając mocno. Oplotłam swoje nogi wokół jego bioder,a ręce wokół szyi. Jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach, podtrzymując mnie.
-Kocham cie.-Wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie tez. -pisnęłam. Zeskoczyłam na ziemie,czując wzrok wszystkich na sobie.
-Proszę.-wręczył mi bukiet róż.
-Dziękuję. - położyłam rękę na jego torsie i muskałam po wargach, na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Mam coś jeszcze. Proszę.-podał pudełko.
-Dziękuję, nie musiałeś.-pisnęłam zszokowana, widząc że w środku jest telefon.
-Musiałem, muszę mieć kontakt ze swoją księżniczką.
-Bartek, jak ty to robisz?-skrzywiłam się myśląc o tym jak jego urok osobisty na mnie działa I sprawia że od razu mu wybaczam.
-Nie wiem, ważne że działa.-zaśmiał się mocno mnie przytulając.
-Kocham cie skarbie.-przybliżyłam się i zaczęłam muskać jego wargi. Wsunęłam w jego włosy palce, delikatnie nimi poruszając. Z ust chłopaka wydostał się pomruk zadowolenia. Złapał mnie za tyłek na co sapnęłam.
- Ej ej ej bo zaraz zaczniecie się rozbierać. -zaśmiał się jak zwykle. Tylko Tomek w sekundę potrafi zepsuć nastrój. -Nie wiem czy wiesz, ale ja pomagałem przy wyborze telefonu.
-ojej ojej jak ja mogłabym o tobie zapomnieć. -Podeszłam do niego przytulając, a następnie całując w policzek.
-Ja jestem zazdrosny.
-Ćśśś.-przysunelam, podchodząc i całując go .
Obróciłam się wzroki ludzi były wciąż skierowane na nas.
Bartek przywiózł mnie do swojego domu. Wszystko zapowiadało się fajnie, myliłam się. Wyszliśmy do domu.
-Cześć Bartek, twoją dziewczyna przyszła. -Skrzywiłam się wychodząc zza jego pleców.
-Mamo, to jest moja dziewczyna mamo.-popatrzył na mnie.
-Hej.-ujrzałam przed sobą dziewczynę, ktoreb nigdy więcej nie chciałam zobaczyć.
-Nie przychodź tu, nie pisz do mnie. Wyjdz stąd bo pozew cie o napastOwanie.
-Czy to jest ta urocza dziewczynka, przez którą siedzę?
-Siedzisz za brak mózgu.-warknął,złapałam go za rękę widząc jak zaczyna się denerwowac. -Nawet się do niej nie zbliżaj.
-Bo co bo uderzysz mnie? Dziewczynę?
-Już dawno straciłas mój szacunek. Spierdalaj, nie chce cię więcej widzieć. -warknął wskazując palcem drzwi. Przytulił mnie całując w czoło.
-Przepraszam, nie miałam pojęcia kto to jest.
-W porządku. To jest Monika, moja dziewczyna.
-Miło mi.-podam rękę uśmiechając się.
'*'*'*'*'
Wczorajszy wieczór był naprawdę miły, jego rodzice są naprawdę sympatyczni,traktowali mnie jak swoją córkę. Michał, brat Bartka jest bardzo uroczy.
Perspektywa Bartka:
-Dzień dobry, Andrzej Podhalski -............
Dostaliśmy zgłoszenie, że prawdopodobnie posiada pan w swoim domu narkotyki.
-Słucham? To jakieś nieporozumienie.
-Mogę wejść?
-Tak,proszę. To mój pokój.
-O proszę. Nic pan o tym nie wie?
-Ja nigdy nie miałem tego w rękach.
-Sprawdzimy na komisariacie.
-Sprawdzane są odciski palców.
-Czemu traktujecie mnie jak przestępcę?
-Znaleźliśmy u ciebie nielegalne środki odurzające to nie wystarczający powód?
-Właśnie się dowiedziałem,że nie ma tam twoich odcisków. Skąd to się wzięło w twoim pokoju.
-Wczoraj dowiedziała mnie stara znajoma, wyszła z więzienia na przepustkę. Mama myślała ze to moja dziewczyna i ja wpuściła. Jestem pewny, że to jej sprawka.
-Kto to jest?
- Paulina Noskowicz.Siedzi za spowodowanie wypadku, była pod wpływem alkoholu i narkotyków.
- Ma jakiś powód do zemsty?
-Jestem teraz z dziewczyną, która potrąciła.
Ona jest nie zrównoważona psychicznie,boje się ze zrobi coś moim bliskim.
-Paulina Noskowicz? Ona nie wyszła na przepustkę, ona jest poszukiwana. Uciekła, dwa dni temu.
-Cholera.
-Mogę zadzwonić do swojej dziewczyny?
-Za chwile, właściwie to jesteś wolny. Wypisz em kilka papierów i możesz wracać do domu.
-Wiesz gdzie może przebywać Paulina.
-Przy wodociągach jest opuszczony budynek, kiedyś tam często się chowała.
-Jesteś wolny.
Wyszedłem z pokoju, nie mogłem uwierzyć że ta szmata to zrobiła. Jedyne do czego ma rozum yo do robienia złych rzeczy. W oddali korytarza zobaczyłem mamę i Monikę.
-Tak się martwiłam.-pisnęła dziewczyna przytulając mnie.
-To ona , to ta szmata. Mamo,jedz do domu. Pilnuj Michała, nie wychodźcie. Ja od widzę Monikę
Odpaliłem samochód i ruszyłem do domu Moni.
-Ona uciekła z więzienia.-popatrzyłem na dziewczynę zmieniając bieg.
-O Jezu, Bartek co teraz?-popatrzyła zmartwiona.
- Nic, musimy czekać aż ja złapią.-stwierdziłem ze spokojem. -Zadzwoń na swoją ochronę. Powiedz żeby byli czujni i patrzyli kto się kręci kolo domu.
Usiadłem na jej łóżko chowając głowę w ręce. Byłem przygnębiony. Starałem się być silnym.
-Będzie dobrze.-poczułem jak dziewczyna siada obok i kładzie rękę na moim ramieniu.
-Boje się o ciebie, ona jest naprawdę niebezpieczna. Jaki ja byłem głupi.-popatrzyłem w jej stronę, odgarniając z jej oczu grzywkę.
-Każdy popełnia błędy misiek.-przytuliła mnie, oparłem brodę o jej głowę. -Zostań u mnie.-pisnęła cienkim głosem.
-Mogę spać z tobą? - dziewczyna puściła mnie. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłem ze jest zaskoczona. -Nie wiem czy chcesz spać z takim gnojkiem.-mruknąłem, czując ciągle wyrzuty sumienia.
-Zastanowię się.-zaśmiała się siadając na mnie w rokroku. jako ze jest wysoka, na wysokosci noich oczu znajduja sie jej piersi,gdy siada w takiej pozycji. Nie to żeby mi to przeszkadzało. Uwielbiam ja i jej cialo. -Posłuchaj, ja ci naprawdę wybaczyłam, kocham cię, taki jest związek popełniamy błędy i musimy je wybaczać. Ciągle się uczymy. Ja zapewne też popełnie nie jedną gafę, jesteśmy tylko ludźmi. Najważniejsze by być szczerym i mówić wszystko.-złapała mnie za policzki i musnęła w usta.
-Moja mądra, piękna dziewczyna.-Zacisnąłem ręce na jej pośladkach, doskonałe wiedząc że to lubi.
-Mam dość tego dnia, chodźmy spać.-mruknęła schodząc ze mnie. Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki.
-Ja pierdole.-podniosłem się z łóżka widząc przed sobą Monikę. Miała na sobie koronkowe majtki, które idealnie leżały na jej tyłku i krótka kozulke odsłaniającą jej płaski brzuszek. Przez cienki materiał delikatnie przebiajały jej skutki. Włosy miała upiete luźno w kok. Zauważyłem ze długie zgrabne nóżki podążają w moja stronę.
-Kogo?- zaśmiała się, swoją drogą jej uśmiech jest nieziemski .
-Najchętniej ciebie.-mruknąłem pod nosem, łapiąc ja za rękę i przysuwając do siebie.
-Idę spać misiek, a ty rób co chcesz.-wyminęła mnie podchodząc do łóżka z drugiej strony i wchodząc pod kołdrę.
-Spać? Żartujesz? Jak ja mogę teraz spać?-zdjąłem spodnie i koszulke kładąc się koło niej.
-Naprawdę jestem zmęczona.-Mruknęła marudzić.
- Ja też, ale gdy Cię zobaczyłem od razu dostałem energii. -Obróciłam się na bok kładąc rękę pod jej kosuzlke.
-Podrap.-pisnęła słodkim głosikiem. Zacząłem jeździć po jej plecach, po chwili usłyszałem miłe mruczenie.
'*'*'*'*'
Sobota:
Bartek zaraz po śniadaniu pojechał do siebie. Ja wyszłam na spacer, wtedy myślałam że to będzie zwykła sobota. Weszłam na podwórko i doznałam szoku. Stalo sie to czego obawiałam się od dawna. Niska blondynka z toną makijażu na twarzy stała w białej sukience mini i wysokich złotych szpilkach stała przy schodach.
-Na co czekasz?-zapytałam bez emocji skanując ją wzrokiem.
-Az ktoś wniesie moja walizkę.-powiedziała poprawiając sukienkę. Wybuchnelam śmiechem i weszłam do domu. Po pol godzinie dotarło do niej, że nikt nie zamierza jej pomóc.
-Monika!-usłyszałam krzyk.
-Czego się drzesz?-warknęłam schodząc po schodach,patrząc na nią z pod byka.
-Pokażesz mi mój pokój?-uśmiechnęła się do mnie, mrugając rzesami.
Weszłam na gore, wskazując palcem schowek.
-Proszę cię no.-zaczęła tupać nogami, nie zważając na to weszłam do swojego pokoju.
*30*minut później.
- Monika, wychodzę!-usłyszałam krzyk z dołu.
-Jakby mnie to obchodziło- mruknęłam,machając głową.
Wyszłam na balkon opierając się o barierke. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra. To nie były ręce Bartka, on łapał mnie delikatnie. teraz czułam mocny uścisk, sprawiając ze czułam dyskomfort. Nie czułam tez perfum mojego chłopaka. Obróciłam się szybko, zobaczyłam niezbyt wysokiego czarniwlosego chłopaka. Nie należą on tez do tych przystojnych. Odepchnela go szybkim ruchem, złapał mnie za ręce ciągnąc mnie do pokoju.
- Puść mnie do cholery!-krzyknęłam nie wiedząc co się dzieje. Zaczęłam się szarpać, lecz nie dawało to żadnych efektów.
-Lubie takie ostre suczki -powiedział mi do ucha uśmiechając się arogancko, przypierając mnie do ściany.
-Zostaw mnie-krzyczałam, z moich oczu wydostaly się łzy. Macał mnie, ciągle trzymając w takiej pozycji ze nie miałam ruchu. Ściągnął ze mnie bluzkę.
-Kurwa, puść mnie.-krzyczałam.
-Zamknij się dziwko.-syknął dotykając moje piersi.
-Ty skurwesynie.-usłyszałam głos Bartka, czując ulgę. Szepnął go za koszulke i uderzył w twarz. Wykonał jeszcze kilka ciosów w brzuch, sprawiając ze chłopak upadł.
-Kim jesteś kurwo?-warknął schylilając się i łapiąc go za koszulke. -Mów!-krzyknął uderzając go w policzek.
-Bratem Elizy.-jeknął.-Miałem pracować jako ogrodnik.
-Jeszcze raz zobaczę cie w tym domu albo obok niej dostaniesz dwa razy mocniej, rozumiesz?-wysyczał, jego nos drgał ze zdenerwowania.
-Tak.-sapnął, wybierając ręką krew z nosa.
-Na pewno?
-Tak.-jęknął.
-To wypierdalaj. Już! -krzyknął. Chłopak ledwo poniósł soe z podłogi i wybiegł z pokoju. Bartek usiadł kolo mnie an podłodze i przytulił mnie. Poczułam jego z pach i ciepło. Po tym co się stało nawet to mnie nie uspokajało.
-Bartek...-wychlipałam obejmując go mocniej.
-Nic nie mów.-wyszeptał całując mnie w czoło.
Po godzinie uspokoilam się.
-Czemu przyjechałeś?-mruknęłam podnosząc głowę i patrząc na niego.
-Zapomniałem telefonu.-popatrzył na szafkę przy łóżku.
-Żebyś nie przyszedł, zgwałciłby mnie.-pisnęłam,czując jak łzy znowu napływają mi do oczu.
-Ojciec ci nie mówił, że będzie nowy ogrodnik?
-On mi nawet nie powiedział, że ta zdzira się wprowadza.- warknęłam przymrużając oczy.
-Spokojnie, zajme się tym. Tak jak szybko się wprowadziła tak szybko się wyprowadzi.-pogladzil mnie po głowie.
Cały wieczór spędziłam z Bartkiem w swoim pokoju, tylko przy nim czułam się bezpieczna, choć nie koniecznie w swoim pokoju.
'*'*'*'*'
Obudziłam się, koło mnie nie było Bartka. Podniosłam się opierając o szczyt łóżka. Obróciłam w lewo głowę widząc ze drzwi się otwierają.
-Jak się czujesz kochanie?-powiedział zmartwionym głosem. Usiadł kolo mnie stawiając przede mną tace ze śniadaniem.
-Bywało lepiej.-sapnęłam, biorąc łyk soku.
-Masz problem z głowy.-uśmiechnął się gladzac mnie po nodze.
-Co?-zmrużyłam brwi, patrząc na niego pytająco.
-Nigdy więcej nie zobaczysz Ełzy.
-Co zrobiłeś?
-Mam swoje sposoby.-wzial truskawkę z talerzyka. Pocalowalam go w policzek w dowód wdzięczności. -A z tym typkiem porozmawiam jeszcze raz, żeby zapamiętał do końca życia. -mruknął pod nosem, poprawiając włosy.
'*'*'*'*'
Miesiac później.
W moim życiu trochę się po układało, sytuacja w szkole sie polepszyła. Zreszta fo tu mowic o szkoe skoro sa wakcje. Dużo czasu spędzam z Bartkiem, z reszta z Tomkiem tez. Traktuje go jak brata, którego nigdy nie miałam. Jeżeli chodzi o dom nic się nie zmieniło. Sprawa z Paulina się rozwiązała, trafiała do więzienia tym razem juz na zawsze. Dziś był dzień moich urodzin, zaczynam dorosłe zycie.
Obudziłam się czując muska nie po policzku. Bartek leżał na mnie, rzecz jasna tak ze nir było mi ciężko.
-Wszystkiego najlepszego.-położył się koło mnie I podał pudełeczko. Miałam wrażenie ze wraz z otwieraniem pudełka moje usta tez się rozchylały. Pierwszy raz dostałam biżuterię. No tak, było mnie na nią stać. Ale kupowanie sobie samemu nie daje żadnej radości. Ujrzałam delikatny złoty łańcuszek z serduszkiem. Na odwrocie było M&B oraz data rozpoczęcia związku.
-Dzię. . . Dziękuję. - wydudałam. - Pomożesz? - polozylam na jego ręce naszyjnik. Zapiął go delikatnie, po czym przejechał po moim obojczyku. - Kocham cie. - Wstałam i usiadłam na niego jak zwykle w rozkroku. Poczułam jego dłonie układa się na moich biodrach, zjeżdżając na pośladki.
-Monika, musimy porozmawiać. - usłyszałam głos ojca.-czekam w biurze.
- Cholera-syknęłam.
-Jeśli chodzi o Elize mogę pójść z tobą I wszystko powiedzieć.
- Nie, musze to samatorów załatwić.
Weszłam do biura, ojciec stał obrócony do okna. Usiadłam na stole.
- Wytłumacz mi dlaczego nie tu Elizy I czemu nie odbiera telefonu. - popatrzył na mnie.
- Jej brat miał pracować u nas.-mruknęłam nie chcąc wracać do tamtego dnia.
- No tak.- posłał pytające spojrzenie.
- Byłam w pokoju, przyszedł i zaczął mnie dotykać. Mówiłam żeby przestał wygrywała się to nić nie dawało. Zdarł ze mnie bluzkę. Wtedy wszedł Bartek, żeby nie on ten typ by mnie zgwałcił. - mówiłam patrząc na podłogę.
-No ale, ja się nie pytałem o niego. Tylko o Elize.- spojrzał na mnie wyciągając ręce z kieszeni.
- Żartujesz sobie? - zaśmiałam się ironicznie.
- Czy widziałas mnie kiedykolwiek zartujacego? - wzial łyk wody ze szklanki.
-Czy ty nie widzisz co się dzieje? Matka odeszla,zresztą jest taka sama jak ty. Tez nigdy nie kochala. Traktujesz jak szmatę. Dziwke która poleciała na twój majątek traktujesz lepiej niż mnie. Mnie, swoją córkę, swoje jedyne dziecko. Powiedziałeś kiedykolwiek ze mnie kochasz? Przytuliłeś? Teraz mam to w dupie, ale jak byłam mała to tego potrzebowałam. Marzyłam o ojcu, o ojcu , który nauczy mnie jeździć na rowerze czy przeczyta bajkę na dobranoc. Podczas gdy inne dzieci marzyły o elektrycznych samochodach I domkach dla lalek.Pipieniądze, pieniądze, pieniądze, to jest dla ciebie ważne i nic więcej. Jeszcze chwila i zostaniesz z nimi sam i będziesz w końcu szczęśliwy.
- Moni...-próbował coś powiedzieć.
- Wiesz jaki dzisiaj dzień? -popatrzyłam z nadzieją.
- No, piątek.- mruknął.
- Nie, tato. Dzisiaj są moje urodziny. Wiesz które? Osiemnaste. Jestem dorosła.-Wstałam ze stołu idąc do drzwi. Położyłam rękę na kamer odwracając się.
- Jesteś najgorszym ojcem na świecie.-powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem.
Wyszłam zamykając za sobą drzwi. Jest mi lżej powiedziałam to co chciałam powiedzieć od dawna. Nie będę zła, dziś jest zbyt wyjątkowy dzień żeby go zmarnować.
Weszłam do pokoju i zaczęłam się rozglądać, nir było Bartka. Otworzyłam drzwi garderoby i zobaczyłam chłopaka przeglądając ego moje sukienki.
-A co ty robisz?-zaczęłam się śmiać
-Szukam pięknej sukienki dla mojej pięknej dziewczyny.-podeszłam do niego przytulając się do jego pleców. wskazalam palcem czarną sukienkę bez ramiączek. Góra była z przodu złota, dół był z delikatnego zwiewne go materiału , przypominającego tiul.
-Ta będzie idealna. - przyłożył ja do mnie machając potakojąco głową. - To ja jadę się przebrać.
Perspektywa Bartka :
Wszedłem do pokoju i Usiadłem na łóżko. Drzwi łazienki się otworzyły, w progu zobaczyłem Monikę. Wyglądała cudownie. Jej zgrabne nóżki ślicznie wyglądały w beżowych szpilkach, sukienka ładnie podkreślała jej figurę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz