środa, 19 sierpnia 2015

nie wiem

Weszłam do pokoju i zaczęłam się rozglądać, nie było Bartka. Otworzyłam drzwi garderoby i zobaczyłam chłopaka przeglądającego moje sukienki.
-A co ty robisz?-zaczęłam się śmiać widząc co robi.
-Szukam pięknej sukienki dla mojej pięknej dziewczyny.-podeszłam do niego przytulając się do jego pleców. Wskazałam palcem czarną sukienkę bez ramiączek. Góra była z przodu złota, dół był z delikatnego zwiewnego materiału , przypominającego tiul.
-Ta będzie idealna. - przyłożył ja do mnie machając potakująco głową. - To ja jadę się przebrać.
Perspektywa Bartka :
Wszedłem do pokoju i usiadłem na łóżko. Drzwi łazienki się otworzyły, w progu zobaczyłem Monikę. Wyglądała cudownie. Jej zgrabne nóżki ślicznie wyglądały w beżowych szpilkach, sukienka ładnie podkreślała jej figurę.Dekolt sukienki był ładnie wycięty podkreślając jej biust. Miała delikatnie pomalowane oczy. Uwagę przyciągały czerwone usta, bardzo ładne usta. Włosy były delikatnie falowane, pasowały jej.
-Wyglądasz pięknie.-wydukalem, zdając sobie sprawę z tego ze musze mieć komiczną minę.
-Dziękuję ty też.-spojrzałem na siebie w lustrze, poprawiając włosy. Miałem na sobie koszulę, czarne dżinsy i czarne sportowe buty. Dziwne połączenie? Dla mnie całkowicie normalne.
-Możemy iść? - popatrzyłem podając jej rękę. Złapała mnie za rękę kładąc ja na swoim wcięciu w tali, całując mnie w policzek.
-Musiałam przetestować,czy szminka nie zostawia śladów.-uśmiechnęła się
-I jak?-zaśmiałem się
-Zdała test.-pociągnęła mnie mnie w stronę drzwi.
Złapałem dziewczynę za rękę i weszliśmy do klubu. Pomimo że nie było późno, wchodząc tam miało się wrażenie ze jest środek nocy. Migające światła rozświetlaly losowe twarze. Poszliśmy do baru, bo tam miał czekać Tomek.                      
 Perspektywa Moniki:
-Siemanko.-krzyknął Bartek podając Tomkowi rękę. Ja jak zwykle podeszłam i go przytuliłam.    
-Bardzo ładnie wyglądasz.-popatrzył Tomek obracając mnie do okoła.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się, odchodząc krok do tyłu.
-Chcesz zatańczyć
-Jasne.-powiedziałam łapiąc go za rękę i prowadząc w stronę parkietu.
-Zamów drinki.-krzyknął do Bartka.
Było całkiem przyjemnie, Tomek dobrze tańczył. Świetnie się z nim bawi.
-Mogę prosić?-usłyszałam głos Bartka za moimi plecami.
Muzyka zwolniła, wyczuł moment niesamowicie. Położył ręce na moje biodra, a ja oplotłam swoje dłonie na jego karku. Położyłam głowę na jego ramieniu, poczułam zapach jego perfum. Uwielbiałam to. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Uwielbiam gdy jest romantyczny, a kiedy trzeba jest typowym bad boyem co mnie niesamowicie kręci. Przeniósł ręce na moje plecy, przyciągając mnie bliżej swojego ciała. Musnęłam go po ustach, wplotłam palce w jego włosy. Zaczęłam delikatnie poruszać opuszkami, usłyszałam ciche mruknięcie. Doskonale wiedzieliśmy co oboje lubimy i co na nas działa. Piosenka się skończyła, Bartek podał mi rękę, by się nie zgubić.  Usiedliśmy na stokach.  Wzięłam łyk drinka, był smaczny nie wyczuwałam zbyt dużo ohydnego alkoholu.
-Pójdę do toalety, zaraz wrócę. -powiedziałam mu na ucho, wiedząc że nie przekrzyczę głośnej muzyki. Przeciskałam się przez ludzi co na 10 centymetrowych szpilkach wcale nie było łatwe. Kiedy Bartek mnie prowadził bylo to łatwiejsze . Doszłam do oświetlonego korytarza.
-Cholera.-krzyknęłam widząc zakrawawiinego Tomka, leżącego przy ścianie. Polozylam palce na jego szyji, wyczulam tętno . Wyjęłam telefon z kopertówki i zadzwoniłam po pogotowie.
- Tomek, słyszysz mnie?-złapałam go za policzek. Usłyszałam tylko ciche mruknięcie -Tomek! Trzymaj się. Wyjrzlam zza rogu i zobaczyłam bartka stojącego przy filarze. Pobiegłam do niego.
- Szybko, ktoś pobił Tomka.-krzyknęłam mu histerycznie do ucha.
- Co? -krzyknął z niedowierzania. Prowadziłam go za sobą.
'*'*'*'*'
Zobaczyłam w korytarzu lekarza.
-Co z Tomaszem?-podeszłam do bladego na oko 23 letniego blondyna.
-Nastawiliśmy mu nos, ręką jest trochę zbita, ale gips nie będzie potrzebny, poza tym kilka siniaków i ran. Założymy gips i może wrócić do domu.-włożył rękę do kieszeni i odszedł. 
-Bartek, kto mu to zrobił?-Usiadłam opierając się o ścianę głową.
-Nie mam pojęcia. -złapał mnie za rękę.
-Może ma to związek z Paulina? -patrzyłam na sufit.
-No ale co ma do tego Tomek?-sapnął.
-Nie wiem, ale to wszystko jest jakieś dziwne.-mruknęłam szukając jakiej kolwiek przyczyny.
Warknęłam gdy usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu. Chwyciłam małą kopertówki,  która leżała na sąsiednim krześle i odebrałam telefon .
-Halo.
-Monika, przyjeżdżaj do domu. Polecisz do Chorwacji. Jest problem.- usłyszałam głos ojca w telefonie.
-Jaki znowu problem?Nie mogę      przyjechać,  jestem w szpitalu.-Skrzywiłam się,spoglądając na Bartka.
-Co się stało?                        
-Pobili mojego przyjaciela.-mruknęłam,  zastanawiając się czemu o to pyta.
-Jak to?                                
-No jeszcze nic nie wiem.
-Cholera, spełnili swoje groźby.
-Jakie groźby? O czym ty mówisz-krzyknęłam wstając z krzesła łapiąc się za głowę.
-Chciałem robić biznes z nie właściwymi ludźmi. Grozili, że zrobią ci krzywdę. Przyjedz z nim do nas jak najszybciej.
Weszłam szybko do domu.
- Chodźcie za mną. - mruknęłam prowadząc ich do biura.
- Ja wale, jaki ogromny dom.-usłyszałam za plecami głos Tomka.
Szarpnelam za klamkę nie pukając. Weszłam i jak to miałam w zwyczaju usiadłam na blacie, chłopcy stanęli obok mnie.
-Dobrze, że już jesteście. -Podszedł do nas ojciec.
-Możesz to wszystko wytłumaczyć?- mruknęłam.
-Mam problemy z pewnym klientem. Jak się okazało nie powinienem zaczynać z nim biznesów. Zbyt późno zauważyłem pewne fakty. To twój chłopak?-wskazał ręką Tomka.
-Nie,  to mój chłopak Bartek. A to mój przyjaciel, Tomek.-wskazalam ich kolejno.
-Pamiętasz coś?-ojciec skierował pytanie do Tomka.
-Poszedłem do toalety. Tam mnie pobili.
-Tomek, może coś więcej?  Nic więcej nie pamiętasz?-Spojrzałam na niego.
-Nie pamiętam. -skrzywil sie próbując coś sobie przypomnieć. -Czekajcie. Jeden pokazał mi zdjęcie. Twoje zdjęcie. Zapytał czy cie gdzieś tu widziałem. Powiedziałem, że Cię nie znam. Nie wiem co się dalej stało.
-Cholera, nie dobrze. Coś poważnego ci się stało?
-Tylko trochę poobijany. -sapnął,  trzymając się za bolaca rękę. 
-W porządku,  wysyłam cała wasza trójkę do Chorwacji. Nie korzystajcie z telefonów,bo mogą was znaleźć.
-Nie mam siły juz się kłócić. Kiedy wylot?-zapytalam, nie mając już Energi na cokolwiek .
-Załatwię wam na jutro, klasa biznesowa. Przepraszam was za to wszystko. Popsułem wam imprezę.
-Nie da się ukryć.-syknęłam.
-Przynajmniej tak wam to wynagrodze i nie będę się martwił ze coś się jeszcze stanie.
-Martwisz się o mnie? A co się stało takiego?
-Chyba tez mam serce.
-Może nie do końca ci skamieniało.-zaśmiałam się ironicznie.
-Jeszcze raz was przepraszam, w szczególności ciebie Tomasz.
Wyszłam z biura zapraszając chłopaków do swojego pokoju.
-Po co było się ze mną zadawać.  Same problemy z tego. - usiadłam na łóżku ściągając szpilki. Poczułam ogromną ulgę.
-Daj spokój, przynajmniej odpoczniemy w pięknej słonecznej Chorwacji.-mówił rozglądając się po pokoju.
-Nie ma sensu, żebyście jeździli po nocy. Przenocujcie u mnie.-popatrzyłam na chlopakow pytająco.-Chodź, zaprowadzę cie do twojego pokoju.-powiedziałam do Tomka, otwierając drzwi. Poszłam wzdłuż korytarza.
- Ten jest fajny.-mruknęłam otwierając drzwi. Pokój był szary. Było duże łóżko, plazma, laptop, duża sofa ze stolikiem, garderoba no i własną łazienka. Pokój był całkiem nowy, ja go urządziłam. Czyli jak można się domyślić był w stylu nowoczesnym.
- Fajny? Zajebisty.-podbiegł i rzucił się na łóżko.
- Uważaj na rękę.-podeszłam do szafki przy łóżku. - Tu masz przycisk, jak byś czegoś potrzebował to go wciśnij.
-I co się wtedy stanie? - popatrzył na mnie zdezorientowany.
- Przyjdzie pokojówka.-powiedziałam, myśląc że to jest całkiem oczywiste.
- O kurde.-mruknął, wyglądając za okno.
- Dobranoc.- podeszłam do drzwi i wyszłam z pokoju . Skierowałam się do mojego. Bartek leżał juz w łóżku. Wszyscy byliśmy już tak bardzo zmęczeni. Ledwie stałam na nogach i bolała mnie głowa. Jeszcze te przeklęte szpilki. Niby wygodne, ale po tylu godzinach chodzenia i biegania jest masakra. Z rzuciłam z siebie sukienkę i poszłam się umyć. Odrazu poczułam się lepiej. Wsunęłam się pod kołdrę, przysuwając się do Bartka. Obróciłam się na bok, poczułam jak chłopak przysuwa się do mnie obejmując mnie. To się chyba nazywa spanie na łyżeczke. Lubie to.
Poczułam dłoń na swoim policzku.
-Jezu, nie nie wstaje.-mruknęłam nie otwierając oczu. Zsuwajac z siebie kołdrę.
-Wiem, że jesteś zmęczona, ale już 12.-usłyszałam głos Bartka. Otworzyłam lekko oczy, był nade mną.
-Twój ojciec był u nas, o 17 wylot.-położył rękę na moim policzku i ogarnął z oczu włosy.
-Boże, wstawaj trzeba się pakować. Jeszcze zanim dojedziemy na lotnisko, zanim odprawa. - krzyknęłam i usiadłam na brzegu łóżka.-Czy ja spałam w samych majtkach?-mruknęłam biorąc koszule Bartka z podłogi. Włożyłam ja na siebie nie zapinając guzików. Bartek usiadł kolo mnie i wsunął na siebie czarne dżinsy, które miał na sobie wczoraj. -Byłam tak zmęczona ze nie Założyłam nawet koszulki.-sapnęłam, przyciągając się .
Weszlam do garderoby, wyjęłam walizkę I zaczęłam wrzucać do niej ubrania. Poczułam ręce chlopaka na moich biodrach, zaczęły oplatać się wokół mojego brzucha.
-Lubie to. - szepnął mi do ucha.
-Gdy pakuje ubrania?-skrzywiłam się uśmiechając lekko.
-Gdy jesteś zupełnie naturalna. Nie uczesania, bez makijażu, bez stanika, w samych majtkach i mojej koszulce.
-Proszę cię. - sapnęłam, machając głową. Obrocił mnie i złapał za rękę.  Przyłożył ja do swojego krocza. Poczułam wybrzuszenie na jego dżinsach.
- Teraz mi wierzysz?-spojrzał mi w oczy uśmiechając się. Nie miałam pojęcia, że tak na niego działam, nawet wtedy gdy wyglądam jakby strzelił mnie piorun.
-Zawstydzasz mnie głupku.-walnęłam go w tors. Chłopak zaczął się śmiać.
-Kocham cie.-powiedział kładąc ręce z powrotem na moje biodra. Położyłam ręce na jego szyji. Zbliżył się do mnie, chcąc mnie pocałować.
-Czekaj.-syknęłam, zabierając z siebie jego rękę.
-Co, się stało?- popatrzył zaniepokojony,włożyam rękę pod koszulke i zaczęłam się drapac.
-Nic, cycka mnie swędziała.-słysząc to wybuchł smuechem, ja zaraz po nim.
-Uwielbiam cie poprostu.-powiedział w śmiechu.
- Serio, mnie swędziała.-powiedziałam. Obrucilam się i dalej przeglądałam ubrania.
-Następnym razem mów, to ci pomogę. -zaśmiał się wychodząc z garderoby. Podeszłam kopiac go w tyłek,  na co jeszcze bardziej się roześmiał. -O boże z kim ja jestem.-powiedział w śmiechu.
-Z najlepszą dziewczyną na świecie.-krzyknęłam by usłyszał. Wrzucałam ostatnia parę spodenek. Wybrałam sukienkę i przebrałam się w nią. Wyszłam z garderoby I uważnie Zamknęłam drzwi.
-Dałabym ci jakąś świeżą koszulkę, ale nie mam nic. Moje raczej nie będą pasować.-rzuciłam koszulą w chłopaka leżącego na moim łóżku.
-Zjem ara pojadę do domu się przebrać i spakować, po drodze podrzucę Tomka.-schował telefon do kieszeni i podniósł się z łóżka i zaczął nakładać koszulę.
-Chodźcie najpierw na śniadanie.-podeszłam do chłopaka i zaczęłam zapinac jego koszulę.
'*'*'*'*'
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Willa była całkiem dużą. Ojciec kupił ja dla mnie, ja urządziłam ja w całości. Był bardzo nowoczesny. Na zewnątrz podjazd wyłożony był kostka brukowa , ładna zielona trawka. Dookoła był duży płot i wysoki żywopłot. Za domem było wyjście i prywatny kawałek plaży. Nikt nie mógł tam wchodzić.
Dom był piętrowy . Na pierwszym piętrze był duży salon. Duża szara sofa, szklany stolik,puchaty dywan, telewizor na ścianie, stojąca lampka. Duża nowoczesna kuchnia, białe szafki, czarne blaty. Na środku stół na 4 osób. Była tez spora łazienka. Na piętrze były dwie sypialnie. Jedna całkowicie urządzona pode mnie. Wszystkie meble były białe. Duże łóżko, było Naprzeciwko ogromnego okna. Było widać plażę i piękny zachód słońca. Obok łózka były dwie szafki nocne. W drugiej części pokoju była toaletka, szafa, sofa Naprzeciwko niej telewizor. Było też wyjście na balkon. No i najwieksza łazienka w domu. Duża wanna z różnymi funkcjami, tak samo prysznic.
Drugi pokój był podobny do mojego, z wyjątkiem ze meble były szare, łazienka trochę mniejsza, nir było widoku na zachód słońca. Ale był równie ładny.
-Ślicznie tu.-mruknął Bartek,wciągając walizki.
-Dzięki.-rzuciłam klucze na komodę obok drzwi. Kierowałam chłopców na gore, o dziwo Tomek dobrze radził sobie z jedną ręką.
-To jest twój pokój.-wskazalam palcem drzwi po lewej stronie.
'*'*'*'*'
Perspektywa Bartka :
Obudziłem się Moniki nie było kolo mnie. Zacząłem rozglądać się po pokoju. Spojrzałem przed siebie. Za oknem ujrzałem dziewczynę w białej długiej sukience. Z daleka zauważyłem ze ma wianek na głowie. Szybko nałożyłem spodenki i koszulke i zbieglem na dol. Pobiegłem do dziewczyny. Stanąłem jej za plecami i zakryłem dłońmi jej oczy. Obróciła się, objęła i mocno przytuliła.
Perspektywa Moniki:
- To było jak mój sen. -mruknęłam z niedowierzaniem.
Retrospekcja :
Chodziłam po brzegu morza, czując jak woda muska moje stopy. Śliczna biała sukienka rozwiewała się do tyłu, a wianek z blado różowych kwiatów dodawał mi uroku. Poczułam na buzi ręce zakrywające mi oczy.
Podskoczyłam gdy usłyszałam przeraźliwy dźwięk budzika. Obróciłam się na plecy i przetarłam oczy.
-Cholera, to sen.-syknelam, waląc pięścią w kołdrę. Na mojej twarzy pojawiła się mina podobna do miny dziecka, któremu nie kupiłeś lizaka. Właśnie tak, charakterystyczny kaprys. 
Koniec.
-Wtedy jeszcze nie wiedziałam kim jest osoba która zakrywa mi oczy.-mruknęłam. Zagryzlam warge gdy Bartek pocałował mnie w czoło. -Czujesz?-Spojrzałam na fale które napływają na nasze stopy.
-Bardzo ciepła. -spojrzał na mnie jakby chciał mnie rozebrać . Z rzuciłam sukienkę, zajęłam wianek i szybko Wskoczyłam do wody. Nim się obejrzałam Bartek był już kolo mnie. Przetarłam twarz i zaczęłam mokre włosy do tyłu.
-Uważaj,  nie pływam jakoś specjalnie dobrze.-powiedziałam,  gdy Bartek zaczął ciągnąc mnie głębiej.
-Ale jesteś ze mną.-przysunął się do mnie opłata jąć mnie rękami.
-Już raz mnie uratowałes. -zaśmiałam się, obserwując jak krople wody spływają po jego torsie.
Retrospekcja :
-Zimna!-krzyknęłam czując jak fale napływające na brzuch.
-A taka gorąca z ciebie dziewczyna.-zaśmiał sie na co zaczęłam go ochlapywać. Odeszła od niego kilka kroków zanurzając się gwałtownie pod wodę.
-Monika?-popłynął do mnie wyciągając się mnie z wody. Zaczęłam się śmiać widząc przerażenie w jego oczach.
-Jesteś okropna!-krzyknął łapiąc mnie i wrzucając do wody.
-Zawsze chciałam żeby uratował mnie przystojny chłopak.-mruknęłam,wydostając się z wody i odgarniając mokre włosy do tyłu. Podeszłam i splotłam ręce na jego szyi.
Złapał mnie za biodra przyciągając do siebie jeszcze bardziej.
Koniec.
-Jestem seksi co?-szepnął, widząc ze przyglądam się na jego ciało.
-Ja bardziej.-mruknęłam przesuwając rękę do góry , wpłacając w jego w losy i muska jąć delikatnie opuszkami. Chłopak zaczął poruszać ręką na moich plecach, drapiac mnie. Obróciłam się zamaszyście ochlapujac jego. Bartek od razu zareagował I odwdzięczył mi się tym samym. Biegalismy, przewraca liśmy się I wygłupialiśmy. Wskoczyłam na Bartka. Oplotłam nogi na jego biodrach a rece polozylam przy obojczykach. Szedł ze mną powoli wzdłuż brzegu.
- Dasz rade? - Mruknęłam, odgarniając mokre włosy do tyłu.
- Jesteś leciutka skarbie. - powiedział przyspieszając I zaczynając biec.
Zabrał ciuchy które rozwalilasmy I zaniósł mnie do domu. Po śniadaniu poszliśmy wszyscy porozglądać się po okolicy. Tu jest tak pięknie, ludzie są tacy mili. Tutejsze jedzenie tez mi bardzo smakuje. Właściwie wróciliśmy dosyć późno I odrazu polozylismy się spać.
'*' * ' * ' * '
Obudziłam się leżałam przytulona do Bartka. Jedna ręką leżała na jego torsie , a noga delikatnie była założona na niego.
Położyłam dłoń na jego policzku I musnelam jego wargi. Chłopak delikatnie się poruszył.
-Nie chciałam cie obudzić,przepraszam. - szepnęłam czochrajac jego włosy.
-Nie gniewam się.-mruknął, otwierając oczy. Położył dłoń na moim udzie i położył na sobie. - Twoje włosy zawsze tak pięknie pachną.-zaczął bawić się kosmykami moich włosów. -Twoja impreza urodzinowa nie wypaliła. Pójdziemy dziś do tego klubu nie daleko? - krążyłam palcem po jego torsie, patrząc na jego usta. -Słuchasz mnie?-sapnął spoglądając na mnie. Przesunelam nogę i usiadłam na nim okrakiem. - Nie mogę się skupić. - sapnęłam poprawiając się by było nam wygodniej.
-A co ja mam powiedzieć , siedzisz na moim kroczu w samych majtkach i mojej koszulce.-wzięłam jego dłonie i ułożyłam na moich pośladkach. Schylilam się i delikatnie pocałowałam, Wyprostowałam się patrząc w jego oczy i zagryzając warge. Zeszlam z niego i usiadłam na brzegu łóżka.
-Ty mnie męczysz dziewczyno, robisz wszystko żebym miał na ciebie ochotę, a później sobie idziesz.-warknął, obracając się na lewy bok. Wstałam i podeszłam do walizki. -Nie przesadzaj.-schylilam się by wyjąć białego croop topa i dżinsowe spodenki.
-Ja pierdole, jaki ty masz zajebisty tyłek.-mruknął.
-Wiesz gdzie mój stanik? Biały bez koronek?-zapytałam głośniej zupełnie ignorując to co powiedział.
-Mhm.-mruknął.
-Bartek!-krzyknęłam prostujac się i obracając w jego stronę.
- Ta...w łazience.-sapnął schodząc powoli z łóżka.
Weszłam do łazienki chwytając go. Podeszłam do chłopaka, ściągnęłam jego kozulke i rzuciłam w niego. Nałożyłam biustonosz i podeszłam do dużego lustra. Wzięłam prostownice i zaczęłam prostować włosy. Zobaczyłam za soba w lustrze odbicie Bartka. Podszedł do mnie bliżej oplatajac ręce na moim brzuchu i kładąc głowę na moim ramieniu.
-Głupku , kurde bo się popatrzymy. -warknęłam, próbując mu się wyrwać. Wyrwał mi z ręki prostownice i odłożył na komodę. Obrocil mnie i złapał za policzki. Zaczął mnie namiętnie całować, nie mogłam się sprzeciwić bo to było zbyt przyjemne. Wskoczyłam na niego, oplatajac nogi na jego biodrach. Położyłam ręce na jego szyji. Podszedł kilka kroków i przywarl mnie do ściany gołymi plecami. Poczułam przyjemny chłód idący od niej. Jedna ręką złapał mnie za udo, a drugą  położył na ścianie obok mojej głowy. Zaczął składać pocałunki na moim dekolcie. Podszedł do łóżka, rzucając mnie na nie. Przeniósł się niżej,  mokre ślady zostawały na moim brzuchu. Wrócił znowu do moich ust. Wsunął swoją rękę delikatnie pod moje majtki. Nie czułam się z tym źle i nie protestowałam.
-Ej, wstawajcie zakochańce, zrobiłem śniadanie - usłyszałam głos Tomka dobiegający zza drzwi.
- Słyszysz, idziemy.-szepnął mi do ucha.
-Chwile.-przyciągnęłam jego głowę do mojej szyji prosząc o więcej pocałunków.
Bartek złożył ostatni pocałunek i usiadł na brzegu. Usiadłam za nim kladac nogi na jego udach i przytulając się do jego pleców.
-Mogę?-ponownie usłyszałam głos i pukanie.
- Chodź.-krzyknęłam.
-Jezu, jak z dziećmi, ubierajcie się i schodzcie.-mruknął patrząc na nas.
Wstałam i zaczęłam się ubierać.
-I ty po ulicy będziesz tak chodzić?-spojrzał na mnie, wkładając spodenki.
-Co, zle lezy?-skrzywilam się podchodząc do lustra i przyglądając sie.
-Leży dobrze, ale z brzuszkiem na wierzchu?-Podszedł do mnie, patrząc na mój brzuch.
-No tak.-mruknelam psikajac się perfumami.
-Lubie,gdy jesteś w takich koszulkach, ale nie trawie gdy jacyś frajerzy patrzą na ciebie. Mam ochotę dać im w pysk.-syknął przez zęby łapiąc mnie za biodra.
-Ojej jaki zazdrosny.-mruknęłam obracając się do niego i wygrywając się z jego objęć. Podeszłam do jego torby i wyjęłam biała koszulke na szerokich ramiączkach z dużymi wycięcia mi po bokach.
-Włóż to.-podał am mu koszulke i poszłam prostować włosy.
-Czemu ta?-włożył ja, podszedł do komody i po pryska się perfumami. Piękny zapach dobiegł do moich nozdzrzy bardzo szybko. Uwielbiam to.
-Bo ta podkreśla twoje mięśnie.-mruknęłam prostujac kolejne pasma.
-Chcesz powiedzieć, że jestem w niej seksowny?-stanął obok mnie i zaczął układać włosy.
-Najbardziej seksowny jesteś bez niej.-mruknęłam pod nosem, myśląc że nie usłyszał.
-Mhm.-mruknął uśmiechając się do siebie.-Ty też.-powiedział głośniej, spoglądając na mnie.
-Dzięki.-wzruszyłam ramionami na co się zaśmiał.
-Daj,pomogę ci.-wzial prostownice i zaczął prostować włosy z tyłu .
-Jesteś kochany.-powiedziałam patrząc na odbicie w lustrze. Powiedzcie który chłopak sam pomógłyby dziewczynie prostować włosy. Tylko ten osobnik.
-Dziękuję.-powiedziałam obracając się i całując w policzek. Bartek wzial mnie na ręce.
-Jezu co ty robisz?!-krzyknęłam, łapiąc się za jego szyje. Wybiegł z pokoju i zaczął znosić po schodach.
-Moja księżniczka. -szepnął mi do ucha,od stawiając na podłogę.
-Żenadix. - zaśmiał się Tomek patrząc na nas uważnie.
- Zobaczymy stary jak się zakochasz.-powiedział Bartek stawiając mnie na ziemię .
-Yhy.-mruknął Tomek, na jego twarzy ciągle było widoczne rozbawienie.
'*'*'*'*'
Weszliśmy do klubu, był tu fajny klimat. Nie ubieralam żadnych szpilek ani sukienki, Bartek tez nie nakładał koszuli. Poszliśmy na luzie, tak jak byliśmy ubrani. Tomek zostawił nas samych, poszedł się bawić. W sumie to nawet lepiej. Tańczyliśmy z Bartkiem bez przerwy. Nie wypiliśmy dużo.
- Kochanie tu jest fajnie, ale w domu będzie fajniej.-wypiłam do końca drinka.
Chłopak wstał, wzial mnie za rękę i prowadził do wyjścia. Szliśmy ulica,z każdego lokalu wydobywala sie głośna muzyka i przewijało się mnóstwo ludzi. Weszliśmy do domu. Przyparłam Bartka do ściany. Chwyciłam za końce jego koszulki i z prawnie ja z niego ściągnęłam.
-Zaczyna mi się podobać.-szepnął zdejmując ze mnie koszulke. Zaczęłam go całować. Na oślep rozpielam jemu pasek i rozporek. Sprawnie Zdjął mi spodenki. Zachichotalam kiedy zaczął ciągnąc mnie na gore . Położył mnie na łóżko. Zaczął mnie pieścić, gdy zjechał na moja szyje odchylilam głowę,bu miał łatwiejszy dostęp. Zostawił mokre ślady aż do pępka.
- Jesteś taka piękna.-sapnął, wsunął rękę pod moje plecy i sprawnie rozpiął stanik. Nie mam pojęcia gdzie go wyrzucił, skupiona byłam na przyjemności która dzięki niemu odczuwałam.
-Monia, jesteś pewna?-zapytał zachaczajac palcem o moje majtki.
-Tak.-odpowiedziałam pewnie, obserwując jeg i ruchy.
-Będę delikatny.-sapnął zdejmując bokserki. Wyjął ze swojej torby prezerwatywe i założył ja. Ułożył się nade mną tak jak poprzednio. Położył ręce na moich biodrach, położyłam dłonie na jego . Zaczął powoli pchnąć. Robił to delikatnie dokładnie mnie obserwując. Scisnelam jego rękę gdy poczułam ból. Na mojej twarzy pojawił się grymas.
-Przepraszam, nie chciałem. -pochylił się na demną glaszczac mnie po głowie i całując w czoło. Całował mnie robiąc kolejne pchnięcia. Z czasem zaczęły być pełniejsze i stanowcze. Odczuwałam coraz więcej przyjemności. Nasze oddechy były głośne i równe. Wydawałam z siebie mruknięcia, których kompletnie nie kontrolowałam. Nasze ciała zaczęły współgrać, poruszaliśmy biodrami w tym samym rytmie. Bartek zwolnił i nachylił się.
-Nie przestawaj, kochanie. -sapnęłam mu do ucha. Chłopak od razu zareagował. Pchnięcia były szybkie i mocne, przez moje ciało przeszła fala przyjemności. Z jego ust wydobył się pomruk zadowolenia, a dłonie zacisnely na moich biodrach.
'*'*'*'*'
Otworzyłam oczy, obok mnie leżał Bartek.
-Czemu nie śpisz? - mruknęłam, przecierając oczy. Przetoczyłam się przez łóżko i wsunęłam pod jego rękę. 
-To była najlepsza noc w moim życiu.-odgarnął moje włosy i pocałował w czoło.
-Przepraszam, że cie zabolało.
-Nie twoja wina.-mruknęłam, kładąc rękę na jego torsie. Chłopak jak zwykle przysunął moja nogę na siebie.
-Podobało ci się? - spojrzał na mnie.
-Mogłeś się bardziej postarać.-sapnęłam. -Mogę się poprawić.-powiedział, obracając mnie pod siebie.
-Było zajebiście, nikt nigdy nie dał mi tyle przyjemności. -położyłam rękę na jego karku i przysunelam się do niego. Złożyłam pocałunek na jego ustach.
-Kocham cie.-sapnął prosto w moje usta, przesuwając ręką po moim ciele.
-No dobra, ale dlaczego mój stanik leży na lampce.-zaśmiałam się patrząc w stronę szafki nocnej.
-Byłem zajęty,  nie patrzyłem gdzie go rzucam.-zaśmiał sie.
-Słyszałeś kiedy Tomek wrócił?-Wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać.
-Mówię ci ze bylem zajęty.-jeknął patrząc na mnie. Podeszłam i walnęłam go w ramię na co się zaśmiał. -Nie wiem.-Do powiedział.
-Idę do niego.-mruknęłam szarpiąc za klamkę.Podeszlam do drzwi obok.
-Tomek.-krzyknęłam,pukając w drzwi.
-Cześć.-zobaczyłam w drzwiach zaspanego chłopaka w samych bokserkach.
-Hej.-mruknęłam całując na przywitanie w policzek.
-Idziemy jeść?-mruknął przecierając oczy i czochrajac włosy.
-Dzisiaj ja mogę zrobić.-powiedziałam pełna energii.
Gdy zeszlam po schodach zobaczyłam okropny bałagan. Nasze koszulki leżały przy wejściu, buty były porozrzucane.
-No nieźle. - zachichotałam kiedy uświadomiłam sobie ze kompletnie o tym zapomniałam.
-Jak wróciłem prawie się o to wypieprzyłem.-jeknął Tomasz, podchodząc do lodówki i biorąc łyk mleka.-Stary, jak rozbierasz swoją księżniczkę to zbieraj te ciuchy.-popatrzył na Bartka schodzącego do nas.
-Wyluzuj. - Podszedł, zabrał Tomkowi butelkę i wzial łyk.
W tym czasie zabrałam się za robienie śniadania.
-Wyrwałeś jakąś foczke?-zaśmiał sie Bartek.
-Bycie singlem jest zajebiste.-mruknął schodząc z blatu.
-Nie wiesz co mówisz.-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz