"-Moniko mogę cię prosić? Pokaż mi
gdzie to jest.-mrugnął do mnie i uśmiechnął się cwaniacko, przez co
przeszły mnie dreszcze. Stanęłam obok niego i wskazałam palcem rubrykę. Kiedy
nagle poczułam klepnięcie w pośladek. Z zaskoczenia machnęłam rękoma by się
obronić, przy okazji wylewając na tego dziada filiżankę kawy.
-Boże niech pan mnie nie
dotyka.-krzyknęłam histerycznie i wybiegłam z biura z płaczem."
Szłam w stronę swojego pokoju. Po domu rozszedł się huk tupania o podłogę.
Pociągnęłam zamaszyście drzwi i natychmiast zatrzasnęłam je na
klucz. Podeszłam do łóżka i jak foka wskazująca do wody skończyłam i
wbiłam się w poduszki leżące na nim. Często pomagałam ojcu przy klientach i
uczyłam się wszystkiego, ale nigdy nie trafił mi się taki prostak.
-Monika otwieraj do cholery.-krzyknął
ojciec, waląc mocno w drzwi. Siedziałam w
kącie zwinięta w kłębek. Czemu mi się to przytrafia? Nienawidzę
swojego życia, od początku miałam pod górę. Jak można być tak obleśnym...
-Monika, posłuchaj. Czasem tak jest, nie
płacz. Nie możesz tak traktować klientów.
-Tato on mnie macał! - krzyknęłam,
podchodząc do drzwi i osuwając się po nich na ziemię.-To jest jakiś stary
oblech.-pisnęłam, chowając głowę w ręce.
-Nie bądź taka nietykalna, nic ci przecież
nie zrobił. Przez przypadek cie dotknął, a ty robisz awanturę.
-Kiedy ty w końcu zaczniesz mnie
szanować? Jestem twoją córka człowieku. Normalny ojciec wziąłby go, dałby mu
w mordę i wyrzucił z domu.-mówiłam z histerią, nie panując nad
emocjami. Żeby powiedział, że jeśli się z nim prześpię podpisze umowę to
też byś się zgodził?- warknęłam.
-Kurwa przestań.-krzyknął na
co się przeraziłam. - Właśnie jesteś moją córką i masz robić co ci
karze. Idź tam i go przeroś.
-Nigdzie nie pójdę rozumiesz ?
-Masz tam iść.
-Nie zmusisz mnie.-wysyczałam przez
zaciśnięte zęby, jeszcze bardziej chowając twarz w dłoniach.
-Jak tego nie zrobisz, będziemy mieszkać
pod mostem.
-Może w końcu wtedy zrozumiesz
czym jest prawdziwa rodzina.-warknęłam, czując jak kolejne łzy wydostają się z pod moich powiek.
Kurwa. Mam dość ich wszystkich.
Wstałam, wytarłam łzy i zamaszyście otworzyłam drzwi. Ojciec miał
zdziwiony wyraz twarzy. Śmiesznie wyglądał, ale
nie byłam akurat w humorze, by sie z tego nabijać.
Pewnym krokiem weszłam do biura.
-Przepraszam, ze wylałam na pana kawę.
Gdyby był pan uprzejmy następny raz proszę mnie nie dotykać to nie będzie
takich sytuacji.
-Trudno mi to obiecać jesteś bardzo
seksowną i ładna dziewczyna.-uśmiechnął się i podszedł do mnie krok
bliżej.
-Ale nie w pana wieku.-prychnęłam śmiechem
na co on spuścił wzrok. Wyszłam z gabinetu trzaskając drzwiami.
-I co ? Tak Ciężko było? - powiedział
podniesionym tonem, patrząc na mnie.
-Bardzo.-burknęłam. Wyminęłam
go skanując wzrokiem. Zamknęłam drzwi za sobą i oparłam się
o nie plecami. Postałam chwile nieruchomo by emocje trochę odeszły.
Weszłam do łazienki. Moja ulubiona gorąca kąpiel czy zimny prysznic? Jak
mogłabym sobie odmówić przyjemności wylegiwania się w cieplutkuej wodzie. Napełniłam wannę i dodałam ulubionego płynu. Godzina mi dziś wystarczyła
, zazwyczaj zajmuje mi to 2 czy 3. Zawsze wtedy dużo myślę, dziś miałam dość.
Rozczesałam mokre włosy i ubrałam się w krótkie bawełniane spodenki i szeroka
koszulkę. Przekroczyłam próg łazienki, kiedy ujrzałam ciemność w pokoju i mokre
szyby na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Uwielbiam kiedy w nocy pada deszcz,
odgłos rozbijających się kropel, rześkie powietrze. To mnie usypia. Usiadłam na
parapecie przyglądając sie każdej kropli, która spływała po szybie. Coraz
bardziej mnie to nużyło. Zwlokłam się z parapetu i wyszłam na
balkon. Poczułam powietrze, o którym wspomniałam. Podniosłam głowę
czując jak krople obmywają mi twarz. Oderwałam się od barierki, z zimnych
mokrych płytek wchodząc na miękki biały dywan. Wsunęłam się pod kołdrę i
momentalnie zasnęłam.
:*:*:*:
Chodziłam po brzegu morza, czując jak woda muska moje stopy. Śliczna biała sukienka rozwiewała się do tyłu, a wianek z blado różowych kwiatów dodawał mi uroku. Poczułam na buzi ręce zakrywające mi oczy.
Podskoczyłam gdy usłyszałam przeraźliwy
dźwięk budzika. Obróciłam się na plecy i przetarłam oczy.
-Cholera, to sen. - syknęłam, waląc
pięścią w kołdrę. Na mojej twarzy pojawiła się mina podobna do miny dziecka,
któremu nie kupiłeś lizaka. Właśnie tak, charakterystyczny grymas. Odgarnęłam
ze złością kołdrę i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, nie zapomniałam o
zimnym prysznicu. Wyprostowałam włosy I lekko się pomalowałam. Chwyciłam czarną
torbę i wpakowałam do niej potrzebne książki. Wyjęłam z szafy dżinsowe
spodenki, biała koszulke na ramiączkach i czarne sandały. Wyszłam nie zważając
na bałagan, który zostawiłam. Zbiegłam po schodach i skierowałam się do
kuchni.
-Dzień dobry.-Powiedziała Małgosia z
entuzjazmem.-Może omlecika?- uśmiechnęła się wskazując na patelnie.
-Nie, dziękuję nie mam czasu.-stwierdziłam
i Chwyciłam jabłko leżące w koszyku.
-Miłego dnia.-powiedziałam
szybko idąc do wyjścia.
Wzięłam kęs jabłka i
zrobiłam ślizg na wypolerowanej podłodze. Tak długi, że
momentalnie znalazłam się pod drzwiami.
-Dzień dobry. Mógłbyś? -posłałam pytające
spojrzenie.
-Oczywiście, już biorę kluczyki.-Uśmiechnął
się do mnie.
Wsiadłam do samochodu i zapięłam pas.
-Coś się wczoraj stało? Słyszałem
krzyki.-powiedział zaniepokojony spoglądając na mnie. Skrzywiłam się,
przypominając sobie wczorajszą scenę. -Przepraszam, nie powinienem.-stwierdził.
-Nie, w porządku. Ojciec nie rozumie wielu
rzeczy, musi się nauczyć szanować rodzinę.
-Rozumiem, ten facet wrócił cały zalany
kawą. To twoja sprawka? - zaśmiał sie, spoglądając w przednie lusterko.
-Sam się o to prosił...bezczelny
typ.-powiedziałam bez emocji.
Reszta drogi minęła w milczeniu,
Piotr był skupiony na drodze, a ja oglądałam widoki, które
znałam doskonale.
-Dziękuję.-powiedziałam, wychodząc z
samochodu.
'*'*'*'*'
Wyszłam z sali, poprawiając włosy. Stanęłam za filarem i zaczęłam szukać teflonu w torebce.
-Stary, ta Monika w chuj bogata
jest...-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. -Widziałeś jakim samochodem
dziś przyjechała? - zmarszczyłam czoło, gdy dotarło do mnie, że
rozmowa jest o mojej osobie.
-Jakby taką zbajerować,
to nieźle na tym wyjść można.
-Daj spokój, podobno to rozpieszczona
suka.-usłyszałam trzeci głos.
-Co z tego, jak by mi kupiła to co chce to
bym rzucił w pizdu. - zaśmiał się. Nie pogardziłbym jakimś porsche.
-Ja pierdole, ogarnijcie się nawet jej nie
znacie. Jak można tak w chuj płytko myśleć.-warknął. Uświadomiłam sobie, że
doskonale znam ten seksowny głos.
-A tobie co? - usłyszałam głos, który
mówił że jestem rozpieszczona.
-Nic.-syknął. Wychyliłam się zza filara,
widząc jak wysoki chłopak o błękitnych oczach i
seksownie ułożonych brązowych włosach odchodzi od chłopaków. I ta koszulka
opinająca się na jego mięśniach...o tak...Oj, odleciałam. Nic nie poradzę,
Bartek podoba mi się od dawna. I jeszcze to imię... moje ulubione...
Poprawiłam włosy, złapałam się za piersi i
uniosłam je do góry.
Stanowczym krokiem podeszłam do grupy chłopaków
z trzeciej klasy. Byli zdezorientowani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz