sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 2 prawdziwy

"-Moniko mogę cię prosić? Pokaż mi gdzie to jest.-mrugnął do mnie i uśmiechnął się cwaniacko, przez co przeszły mnie dreszcze. Stanęłam obok niego i wskazałam palcem rubrykę. Kiedy nagle poczułam klepnięcie w pośladek. Z zaskoczenia machnęłam rękoma by się obronić, przy okazji wylewając na tego dziada filiżankę kawy.
-Boże niech pan mnie nie dotyka.-krzyknęłam histerycznie i wybiegłam z biura z płaczem."

Szłam w stronę swojego pokoju.  Po domu rozszedł się huk tupania o podłogę. Pociągnęłam zamaszyście drzwi  i natychmiast zatrzasnęłam je na klucz. Podeszłam do łóżka i jak foka wskazująca do wody skończyłam i wbiłam się w poduszki leżące na nim. Często pomagałam ojcu przy klientach i uczyłam się wszystkiego, ale nigdy nie trafił mi się taki prostak.
-Monika otwieraj do cholery.-krzyknął ojciec, waląc mocno w drzwi. Siedziałam w kącie zwinięta w kłębek. Czemu mi się to przytrafia? Nienawidzę swojego życia, od początku miałam pod górę. Jak można być tak obleśnym...
-Monika, posłuchaj. Czasem tak jest, nie płacz. Nie możesz tak traktować klientów. 
-Tato on mnie macał! - krzyknęłam, podchodząc do drzwi i osuwając się po nich na ziemię.-To jest jakiś stary oblech.-pisnęłam, chowając głowę w ręce. 
-Nie bądź taka nietykalna, nic ci przecież nie zrobił. Przez przypadek cie dotknął, a ty robisz awanturę.
-Kiedy ty w końcu zaczniesz mnie szanować? Jestem twoją córka człowieku. Normalny ojciec wziąłby go, dałby mu w mordę i wyrzucił z domu.-mówiłam z histerią, nie panując nad emocjami. Żeby powiedział, że jeśli się z nim prześpię podpisze umowę to też byś się zgodził?- warknęłam.  
-Kurwa przestań.-krzyknął na co się przeraziłam. - Właśnie jesteś moją córką i masz robić co ci karze. Idź tam i go przeroś. 
-Nigdzie nie pójdę rozumiesz ? 
-Masz tam iść.
-Nie zmusisz mnie.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby, jeszcze bardziej chowając twarz  w dłoniach.
-Jak tego nie zrobisz, będziemy mieszkać pod mostem. 
-Może w końcu wtedy zrozumiesz czym jest prawdziwa rodzina.-warknęłam, czując jak kolejne łzy wydostają się z pod moich powiek. 
Kurwa. Mam dość ich wszystkich.  Wstałam, wytarłam łzy i zamaszyście otworzyłam drzwi. Ojciec miał zdziwiony wyraz twarzy. Śmiesznie wyglądał, ale nie byłam akurat w humorze, by sie z tego nabijać. Pewnym krokiem weszłam do biura. 
-Przepraszam, ze wylałam na pana kawę. Gdyby był pan uprzejmy następny raz proszę mnie nie dotykać to nie będzie takich sytuacji. 
-Trudno mi to obiecać jesteś bardzo seksowną i ładna dziewczyna.-uśmiechnął się i podszedł do mnie krok bliżej. 
-Ale nie w pana wieku.-prychnęłam śmiechem na co on spuścił wzrok. Wyszłam z gabinetu trzaskając drzwiami. 
-I co ? Tak Ciężko było? - powiedział podniesionym tonem, patrząc na mnie.
-Bardzo.-burknęłam. Wyminęłam go skanując wzrokiem. Zamknęłam drzwi za sobą i oparłam się o nie plecami. Postałam chwile nieruchomo by emocje trochę odeszły.  Weszłam do łazienki. Moja ulubiona gorąca kąpiel czy zimny prysznic? Jak mogłabym sobie odmówić przyjemności wylegiwania się w cieplutkuej wodzie. Napełniłam wannę i dodałam ulubionego płynu. Godzina mi dziś wystarczyła , zazwyczaj zajmuje mi to 2 czy 3. Zawsze wtedy dużo myślę, dziś miałam dość. Rozczesałam mokre włosy i ubrałam się w krótkie bawełniane spodenki i szeroka koszulkę. Przekroczyłam próg łazienki, kiedy ujrzałam ciemność w pokoju i mokre szyby na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Uwielbiam kiedy w nocy pada deszcz, odgłos rozbijających się kropel, rześkie powietrze. To mnie usypia. Usiadłam na parapecie przyglądając sie każdej kropli, która spływała po szybie. Coraz bardziej mnie to nużyło. Zwlokłam się z parapetu i wyszłam na balkon. Poczułam powietrze,  o którym wspomniałam. Podniosłam głowę czując jak krople obmywają mi twarz. Oderwałam się od barierki, z zimnych mokrych płytek wchodząc na miękki biały dywan. Wsunęłam się pod kołdrę i momentalnie zasnęłam. 

:*:*:*:

Chodziłam po brzegu morza, czując jak woda muska moje stopy. Śliczna biała sukienka rozwiewała się do tyłu, a wianek z blado różowych kwiatów dodawał mi uroku. Poczułam na buzi ręce zakrywające mi oczy.
Podskoczyłam gdy usłyszałam przeraźliwy dźwięk budzika. Obróciłam się na plecy i przetarłam oczy.
-Cholera, to sen. - syknęłam, waląc pięścią w kołdrę. Na mojej twarzy pojawiła się mina podobna do miny dziecka, któremu nie kupiłeś lizaka. Właśnie tak, charakterystyczny grymas. Odgarnęłam ze złością kołdrę i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, nie zapomniałam o zimnym prysznicu. Wyprostowałam włosy I lekko się pomalowałam. Chwyciłam czarną torbę i wpakowałam do niej potrzebne książki. Wyjęłam z szafy dżinsowe spodenki, biała koszulke na ramiączkach i czarne sandały. Wyszłam nie zważając na bałagan,  który zostawiłam. Zbiegłam po schodach i skierowałam się do kuchni.
-Dzień dobry.-Powiedziała Małgosia z entuzjazmem.-Może omlecika?- uśmiechnęła się wskazując na patelnie.
-Nie, dziękuję nie mam czasu.-stwierdziłam i Chwyciłam jabłko leżące w koszyku.
-Miłego dnia.-powiedziałam szybko idąc do wyjścia.
Wzięłam kęs jabłka i zrobiłam ślizg na wypolerowanej podłodze. Tak długi, że momentalnie znalazłam się pod drzwiami.
-Dzień dobry. Mógłbyś? -posłałam pytające spojrzenie.
-Oczywiście, już biorę kluczyki.-Uśmiechnął się do mnie.
Wsiadłam do samochodu i zapięłam pas.
-Coś się wczoraj stało?  Słyszałem krzyki.-powiedział zaniepokojony spoglądając na mnie. Skrzywiłam się, przypominając sobie wczorajszą scenę. -Przepraszam, nie powinienem.-stwierdził.
-Nie, w porządku. Ojciec nie rozumie wielu rzeczy, musi się nauczyć szanować rodzinę. 
-Rozumiem, ten facet wrócił cały zalany kawą. To twoja sprawka? - zaśmiał sie, spoglądając w przednie lusterko. 
-Sam się o to prosił...bezczelny typ.-powiedziałam bez emocji.
Reszta drogi minęła w milczeniu, Piotr był skupiony na drodze, a ja oglądałam widoki, które znałam doskonale.
-Dziękuję.-powiedziałam, wychodząc z samochodu.

'*'*'*'*'

Wyszłam z sali, poprawiając włosy. Stanęłam za filarem i zaczęłam szukać teflonu w torebce.
-Stary, ta Monika w chuj bogata jest...-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. -Widziałeś jakim samochodem dziś przyjechała? - zmarszczyłam czoło, gdy dotarło do mnie, że rozmowa jest o mojej osobie.
-Jakby taką zbajerować, to nieźle na tym wyjść można. 
-Daj spokój, podobno to rozpieszczona suka.-usłyszałam trzeci głos. 
-Co z tego, jak by mi kupiła to co chce to bym rzucił w pizdu. - zaśmiał się. Nie pogardziłbym jakimś porsche.
-Ja pierdole, ogarnijcie się nawet jej nie znacie. Jak można tak w chuj płytko myśleć.-warknął. Uświadomiłam sobie, że doskonale znam ten seksowny głos.
-A tobie co? - usłyszałam głos, który mówił że jestem rozpieszczona.
-Nic.-syknął. Wychyliłam się zza filara, widząc jak wysoki chłopak o błękitnych oczach i seksownie ułożonych brązowych włosach odchodzi od chłopaków. I ta koszulka opinająca się na jego mięśniach...o tak...Oj, odleciałam. Nic nie poradzę, Bartek podoba mi się od dawna. I jeszcze to imię... moje ulubione...
Poprawiłam włosy, złapałam się za piersi i uniosłam je do góry. Stanowczym krokiem podeszłam do grupy chłopaków z trzeciej klasy. Byli zdezorientowani. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz